Zanim wyborczy kurz uniesie się do góry

25 sierpnia 2019, 18:25, Robert Bagiński, nadwarta.blogspot.com
Domalowywanie czarnej gęby politykom to moja specjalność, a przed wyborami staje się to pyszne szczególnie. Nawiasem mówiąc, takie jest zbójeckie prawo felietonisty, który nikomu kłaniać się nie musi.

Na tegorocznych listach wyborczych ujrzymy persony fajne i miłe, ludzi mądrych i doświadczonych, ale będą też tacy, którzy chcieliby w kampanii powiedzieć co myślą, ale wtedy nastałaby głęboka cisza. Pobieżna analiza już zaprezentowanych list wskazuje, że większość kandydatów cierpi na trzy przypadłości. Po pierwsze, od dawna są oderwani od realnych spraw zwykłych ludzi. Po drugie, przez lata tkwienia w polityce jest to już ich jedyne zajęcie, które potrafią wykonywać. I wreszcie po trzecie – zależy im głównie na sobie.

Polityczni wiarusi znad Warty dobrze wiedzą, że kluczem do wygrania wyborów nie jest oklejenie Gorzowa niezliczoną liczbą bilbordów, ale przekonanie ludzi w powiatach i gminach. Kto pójdzie na łatwiznę, opierając się tylko na kampanii wizerunkowej, nie zdzierając przy tym podeszw i obcasów, posłem lub senatorem nie zostanie. Zacznijmy jednak od refleksji natury ogólnej. Nie da się polityków przerobić na anioły, choć oni chcieliby być tak postrzegani.

Weźmy pod lupę gorzowskich kandydatów „dobrej zmiany”. Po czterech latach urzędowania przy Jagiellończyka postanowił rozbłysnąć nie tylko na bilbordach wojewoda Dajczak. Żółta kamizelka to jego znak rozpoznawczy, ale niektórzy twierdzą, że powinny to być raczej ptasie odchody. Taka anegdota chodzi po mieście: Władek, jak przez cztery lata udawało ci się udawać, że posiadasz jakieś poglądy? Rosną notowania niewybieralnego Sebastiana Pieńkowskiego, a wszystko dlatego, że poparło go dwóch sołtysów i jeden producent buraków. Błonka niemocy PiS-u w Lubuskiem może pęknąć, gdy ze swoją kampanią ruszy poseł Płonka.

Lista Koalicji Obywatelskiej ustawiona jest na konfrontację wśród gorzowian. Niedobrych toksyn jest tu co niemiara. Łatwo sobie wyobrazić, że posłem ponownie zostanie odpowiedzialna i aktywna Krystyna Sibińska. W ostatniej kampanii nazbyt agresywna, ale ostatnio chyba zrozumiała, że bardziej jej do twarzy z rewitalizacją i sprawami społecznymi, niż pohukiwaniem na minister Rafalską. Bez szans jest raczej Wierchowicz, który na ludzi patrzy z cokołu z poczuciem wyższości. To polityk z dykty oraz styropianu, a w Sejmie potrzebne są umysły świeże i otwarte na świat. Mrówczą pracę wykonuje olimpijczyk Tomasz Kucharski, eksposeł Pahl jak zwykle gra na faul, a Jabłoński zapałał do Gorzowa miłością tak wielką, jak niegdyś do służbowych aut i laptopów.

Na gorzowskiej lewicy panują minorowe nastroje. Groteskowi działacze tutejszego SLD nic nie znaczą, a Wiosna nad Wartą nie puściła jeszcze pąków. Liderzy będą więc importowani. Mocno niestrawny i przeterminowany Bogusław Wontor, niczym jesiotr z „Mistrza i Małgorzaty” Bułhakowa, który był „drugiej świeżości”. Na szczęście lista Lewicy ma jasną gwiazdę i jest nią przebojowa szefowa „Baby” Anita Kucharska-Dziedzic. U ludowców od lat bez zmian jak w sklepie „Społem”.

Ciekawie zapowiadają się wybory do Senatu. Tak więc senator Komarnicki na Wiejskiej miał zasiadać tylko kadencję, ale już mu się odmieniło. Tysiącletnia Rzesza przetrwała lat dwanaście, ale w przypadku polityka z Wieprzyc może być odwrotnie: cztery lata potrwają tysiąc. W tegorocznej elekcji nie jest bez szans, bo bardzo chwalą go jego byli podwykonawcy z budów, a także naukowcy z wydziału filologii polskiej Akademii Jakuba z Paradyża.  Krąży stugębna plotka, że do Senatu szykuje się również znany w przeszłości radny i ekswójt Santoka Tadeusz Horbacz, co w duecie z piekielnie inteligentnym Krzysztofem Łopatowskim, może pokrzyżować plany Markowi Surmaczowi. Ten ostatni byłby kandydatem na dzisiejsze czasy idealnym, ale tylko wtedy, gdyby głos oddać mogła tylko jego rodzina. Spośród wszystkich kandydatów najwięcej pozytywnych emocji wywołuje mecenas Anna Synowiec. Być może dlatego, że dotychczas stroniła od wielkiej polityki, koncentrując się głównie na praktykowaniu prawa i pracy w samorządzie wojewódzkim.

Wszystko powyższe to wróżenie z fusów. Wyroki wyborców bywają dla polityków okrutne. Mielibyśmy perwersyjną frajdę, gdyby kilku z nich, udało się zrzucić z piedestału.


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości