Wiadomości

"Adresy firm na karteczkach". Świadkowie obciążają byłego dyrektora zarządzania kryzysowego LUW

12 maja 2026, 16:36, Anna Kluwak
Oskarżeni Patryk M., Dariusz M. oraz były dyrektor LUW Waldemar G. na ławie oskarżonych w Sądzie Okręgowym w Gorzowie podczas procesu o aferę maseczkową
fot. Weronika Jaworska
W Sądzie Okręgowym w Gorzowie trwa proces byłego dyrektora Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego LUW Waldemara G. oraz przedsiębiorców Patryka M. i Dariusza M. w sprawie korupcji przy zakupach w czasie pandemii. Z zeznań byłego podwładnego dyrektora wynika, że procedury w urzędzie były sterowane ręcznie, a adresy kontrahentów urzędnicy dostawali od przełożonego na karteczkach.

W Sądzie Okręgowym w Gorzowie trwa proces w sprawie Waldemara G., byłego dyrektora Wydziału Bezpieczeństwa i Zarządzania Kryzysowego w Lubuskim Urzędzie Wojewódzkim oraz Patryka M. i Dariusza M., dwóch przedsiębiorców ze Słońska.

Sprawa dotyczy wydarzeń z czasów pandemii COVID-19. Między 2020 a 2022 rokiem Lubuski Urząd Wojewódzki w Gorzowie zawarł 13 umów na zakup środków ochrony indywidualnej: masek, rękawiczek, półmasek i kombinezonów. Wartość zamówień wyniosła 3 695 298,56 zł. Według prokuratury, Waldemar G. miał kierować zamówienia do firm powiązanych z przedsiębiorcami, a w zamian przyjmować korzyści majątkowe: gotówkę, materiały budowlane, sprzęt i darmowe pobyty w apartamentach. Całej trójce grozi od 1 do 10 lat więzienia. Wszyscy nie przyznają się do winy.

Dalsza część artykułu pod reklamą
REKLAMA

Świadek Marek: „Dyrektor dawał karteczki z adresami mailowymi”

Proces w sprawie tzw. "afery covidowej" zbliża się do końca. We wtorek 12 maja przed sądem swoje zeznania składał jeden z byłych pracowników urzędu, podwładny dyrektora Waldemara G., który w czasie pandemii zajmował się obsługą zamówień.

Marek K. ujawnił przed sądem, że procedura wyboru dostawców maseczek i rękawic była sterowana ręcznie, a rola pracowników ograniczała się do wykonywania poleceń przełożonego.

- Dostałem na karteczce od pana dyrektora adres mailowy, żeby dołączyć konkretną firmę. Nie wyszukiwałem tych podmiotów sam i nie szukałem z nimi kontaktu - zeznał świadek.

Widzisz coś nietypowego lub masz sprawę z Gorzowa?

Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.

Według jego relacji, Waldemar G. narzucił urzędnikom interpretację, że urząd ma najpierw kupować towar na wolnym rynku, a do darmowych rezerw państwowych zgłaszać się tylko w przypadku braku towaru. Prokuratura ustaliła, że było to działanie na szkodę budżetu państwa, ponieważ identyczny asortyment był dostępny bezpłatnie w magazynach Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych.

"Mam nadzieję, że Waldek zatwierdzi wszystko"

Przed Sądem Okręgowym w Gorzowie zeznawała również Izabela S., właścicielka firmy, która w 2021 roku dostarczała środki ochrony osobistej do urzędu. Prokuratura odczytała zapisy z jej telefonu, w których pisała do oskarżonego przedsiębiorcy: "Waldek i Ron będzie musiał kupić" oraz "Mam nadzieję, że Waldek zatwierdzi wszystko". Izabela S. twierdziła przed sądem, że sformułowania te są wyrwane z kontekstu  i nie pamięta dokładnie, o kogo chodziło.

Świadek przyznała jednak, że była z dyrektorem na "ty", a oferty przynosiła mu osobiście do gabinetu. Jej firma, początkowo zajmująca się nieruchomościami, nagle zaczęła handlować maseczkami i wyrobami medycznymi, bo "widziała w tym potencjał". Świadek podkreśliła, że urząd był jej największym kontrahentem, a płatności były realizowane błyskawicznie - pieniądze na konto wpływały w kilka dni po wystawieniu faktury.

Oskarżony Patryk M.: "To nie łapówka, a koleżeńska przysługa"

Do zarzutów korupcyjnych odniósł się oskarżony przedsiębiorca Patryk M. Zaprzeczył, jakoby kwota 12 500 zł przekazana na instalację fotowoltaiczną w domu Waldemara G. była łapówką. Przekonywał sąd, że była to jedynie pomoc w rozliczeniu z monterem, ponieważ dyrektor "z powodu nawału pracy nie miał czasu wpłacić środków do banku".

- Waldemar G. wskazał, że z uwagi na dużą ilość obowiązków nie ma kiedy wpłacić środków, dlatego poprosił mnie o odebranie od niego pieniędzy i przekazanie wykonawcy - tłumaczył oskarżony.

Oskarżony przedstawił własne wyliczenia, z których wynikało, że urząd dzięki jego dostawom "zaoszczędził" 1,72 mln zł względem cen w agencji rządowej. Patryk M. twierdził również, że towar dostarczany przez jego firmy był lepszej jakości niż ten, którym dysponowały rezerwy strategiczne.

Kiedy koniec procesu w sprawie tzw. "afery covidowej" w LUW?

Proces ruszył 18 września 2025 roku pod przewodnictwem sędziego Rafała Kierzynki. Wyrok w tej głośnej sprawie może zapaść we wtorek 7 lipca, kiedy planowane są przesłuchania ostatnich świadków.


Podziel się

Komentarze

Elvis
Zobacz, jak wygląda Gorzów teraz – kamera na żywo

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości