Wiadomości

Stal skazywana na dół tabeli. Paluch ucina spekulacje i daje kibicom jasny sygnał

2 kwietnia 2026, 11:10, Marcin Kluwak
fot. Weronik Jaworska
Stal Gorzów jest przez wielu ustawiana przed sezonem nisko, ale Piotr Paluch nie zamierza przyjmować takiego wyroku bez walki. W Magazynie żużlowym Radia Gorzów trener nie odkrył wszystkich kart, ale powiedział jasno, że w klubie nie ma nastroju pod tytułem byle dograć sezon. Jest za to przekonanie, że ta drużyna może zrobić więcej, niż pokazują przedsezonowe typy, a skład ma być ustawiany pod wynik i rozwój zespołu, a nie pod to, co przez całą zimę rozgrzewało kibiców.

Siódme miejsce? To tylko statystyka

Paluch nie uciekał od tego, że wielu widzi Stal na siódmym miejscu. Sam przyznał, że takie przewidywania krążą wokół zespołu, ale od razu zaznaczył, że nie zamierza się do nich przywiązywać. Mówił wprost - Statystycznie, jak wszyscy nastawiali, wielu widzi siódme miejsce. Okej, dobra, statystyka. I zaraz dodał coś ważniejszego - w tej naszej drużynie młodej, ambitnej przede wszystkim jest taki potencjał, którego można wykrzesać jeszcze coś więcej.

To w zasadzie najkrótszy opis tego, jak dziś w klubie patrzy się na początek sezonu. Bez pompowania balonu, ale też bez spuszczania głowy. Paluch nie obiecywał konkretnego miejsca, nie opowiadał o podium ani o walce o medal. Powiedział tylko tyle, ile chciał powiedzieć uczciwie - Myślę, że my się też włączymy do walki o wyższe cele niż nas skazywali na początku sezonu te siódme miejsce.

W tych słowach nie ma rewolucji, ale jest czytelny sygnał. W Gorzowie nie chcą być drużyną, która już na starcie pogodziła się z miejscem przy dole tabeli. Trener nie zamierza też budować atmosfery pod wielkie hasła. Bardziej zależy mu na tym, żeby kibice widzieli na torze ambicję, rozwój i jazdę, która da powody do wiary, że ten zespół stać na więcej.

Skład nie będzie przyspawany do jednej wersji

Najwięcej konkretów padło przy pytaniu o ustawienie składu, zwłaszcza wśród młodzieży. To właśnie wokół tego tematu przez całą zimę narosło najwięcej domysłów. Kto pojedzie w parze juniorskiej, jaką rolę dostanie Adam Bednarz, co z Hubertem Jabłońskim i czy trener już wszystko sobie poukładał.

Paluch uciął to dość wyraźnie. Najpierw zaznaczył - Jest wiele rozwiązań. Jeżeli chodzi o juniorów, to mamy czterech juniorów. Jest Hubert Jabłoński, Oskar Paluch, Adam Bednarz, i Mattias Pollestad. Chwilę później dorzucił - Rozwiązania są różne i naprawdę teraz nie będę zdradzał tego, jak to będzie wyglądało.

Widzisz coś nietypowego lub masz sprawę z Gorzowa?

Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.

To nie była ucieczka od odpowiedzi. Z dalszej wypowiedzi wynikało jasno, że trener po prostu nie chce zamykać sobie pola manewru. Sam powiedział - Ja będę patrzał się na cały kształt drużyny, jak to będzie wyglądało. I właśnie to zdanie tłumaczy jego sposób myślenia o składzie. Nie chodzi tylko o to, kto pojedzie w biegu juniorskim. Chodzi o cały mecz, późniejsze możliwości zmian i to, jak ustawić zawodników, żeby zespół miał z tego jak największy pożytek.

Najkrócej podsumował to w dwóch prostych zdaniach - Temat będzie ruchomy. Ja nie mówię, że nie będę zmieniał, ale zrobię to wszystko dla dobra drużyny, aby każdy mógł się rozwinąć, pojeździć i żeby było dobrze.

To jest konkret, a nie ogólnik. Z tych słów wynika jasno, że nie będzie ślepego trzymania się jednej wersji tylko dlatego, że ktoś już dziś ogłosił ją najlepszą. Paluch zostawia sobie możliwość reagowania i nie zamyka drogi żadnemu z młodych zawodników.

Liczy się cały mecz, a nie tylko bieg juniorski

Ważne było też to, jak trener tłumaczył tę ostrożność. Nie mówił o składzie jak o prostym ustawieniu nazwisk na kartce. Pokazywał raczej, że myśli kilka biegów do przodu. Sam zwracał uwagę, że jeśli wykorzysta któregoś z młodych zawodników wcześniej w określony sposób, później może już nie mieć możliwości wystawienia go wtedy, gdy mecz wejdzie w decydującą fazę.

Mówił o tym bardzo konkretnie - jeżeli wykorzystam Bubę, który będzie na juniorce, odjedzie dwa biegi i zastąpi załóżmy kogoś, trzy biegi odjedzie na juniorce, zastąpi kogoś w biegu w dwóch biegach i już nie mogę go dać na biegi nominowane. Zaraz potem dodał - też na to będę patrzył.

To pokazuje, że trener Piotr Paluch układa drużynę szerzej niż tylko pod początek meczu. Dla kibica to ważna informacja, bo tłumaczy, skąd bierze się ta elastyczność. Nie chodzi o brak decyzji, chodzi o to, żeby nie zamknąć sobie drogi do ruchów, które mogą być potrzebne wtedy, gdy ważą się losy spotkania.

Pierwsze jazdy bez paniki

Stal ma już za sobą dwa sparingi, memoriał Edwarda Jancarza i kolejne starty swoich zawodników. Paluch nie udawał, że wszystko wygląda idealnie, ale nie było w jego słowach nerwowości. Przeciwnie, ocena była spokojna. Mówił - Sygnały są pozytywne, chociaż w niektórych imprezach inni zawodnicy mieli jakiś mały problem.

Najważniejsze było jednak to, co dopowiedział dalej. Tłumaczył, że zawodnicy cały czas dopasowują sprzęt i jeszcze nie wszystko jest gotowe. Wprost mówił -  cały czas jeżdżą na tym nowym sprzęcie, badają przełożenia, jeżdżą do tunerów, zmieniają ustawienia i ten produkt finalny powinien być w meczu ligowym, że już każdy powinien być dopasowany i w miarę szybki.

To ustawia optykę na początek sezonu. W klubie nie patrzą dziś na każdy bieg jak na wyrok. Te starty mają pokazać, co jeszcze trzeba poprawić, a nie dać ostateczną odpowiedź na pytanie, kto już jest gotowy na ligę, a kto nie.

Liderzy są wskazani wprost

W tej układance Paluch jasno wskazał też, na kim opiera drużynę. Tu nie zostawił pola do interpretacji. Powiedział po prostu - nie ma co ukrywać, że Tomsen i Holder są nasi podstawowi seniorzy, liderzy. Dodał też, że ważną rolę ma odegrać Paweł Przedpełski, a całość ma być wspierana przez juniorów.

To pokazuje, jak ma wyglądać układ sił w Stali. Z jednej strony są liderzy, którzy mają ciągnąć wynik, z drugiej młodsi zawodnicy, którzy mają dawać wsparcie i rozwijać się w trakcie sezonu. 

Nie ma wielkich haseł, jest prosty sygnał

Z tej wypowiedzi nie da się uczciwie zrobić historii o drużynie, która już dziś rzuca wyzwanie całej lidze. Da się jednak wyciągnąć prosty i ważny przekaz. Stal nie chce przyjmować roli zespołu skazanego na dół tabeli. Paluch nie zamyka składu, bo chce mieć pole manewru. Nie panikuje po pierwszych jazdach, bo widzi, że zawodnicy wciąż są na etapie dopasowywania sprzętu. Nie szuka też wymówek w oponach.

Najważniejsze jest jednak to, że nie mówi o przetrwaniu. Mówi o drużynie, w której - jest taki potencjał, którego można wykrzesać jeszcze coś więcej. I właśnie to przed startem sezonu brzmi najmocniej.

Marcin Kluwak

Marcin Kluwak

marcin.kluwak@gorzowianin.com

Podziel się

Komentarze

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości