Czy poseł stoi dziś tam, gdzie kiedyś ZOMO?

16 sierpnia 2019, 19:49, Robert Bagiński, nadwarta.blogspot.com
Jest coś interesującego w fakcie, że o moralność i obronę przed deprawacją małoletnich, zaapelował człowiek, który sam deprawował. Dokładnie cztery lata temu i w dodatku pod gorzowską Katedrą.

„Będziemy ich zabijać” – krzyknął uczestnik prowadzonego przez posła Jarosław Porwicha antyimigracyjnego wiecu, a ten pobłażliwie się uśmiechnął i skonstatował: „Można i tak”. Tak było kiedyś, bo dzisiaj poseł znalazł sobie innych wrogów. Czarni z Afryki to już za mało, a poza tym w Polsce jest ich tylu, co kot napłakał. Teraz kolcem w sercu posła są tęczowi uczestnicy Marszu Równości, który w Gorzowie odbędzie się 24 sierpnia.

W piśmie do komendanta Wojewódzkiego Policji wyartykułował brawurowy apel o „zwrócenie szczególnej uwagi” na możliwość popełnienia przez uczestników przestępstw obrażania uczuć religijnych. Stwierdził ponadto, że na marszach mają miejsce „akty deprawujące młodzież” i „gorszące znaczną część społeczeństwa”. Historia gorzowskiej polityki pełna jest znacznie dalej idących idiotyzmów, ale ten list zasługuje uwagę ze względu na autora.

Tolerancje istnieje dla niego wtedy, gdy na inaczej myślących lub wyglądających można napuszczać, a nawet im grozić. Może dlatego, że sam od lat kręci się w miejscach, gdzie trzeźwe i zdroworozsądkowe myślenie ociera się o elitarny snobizm. Takim listem nie tylko miesza ludziom w głowach, ale kreuje jakąś alternatywną rzeczywistość. Nie wiadomo tylko, czy pisząc ten list widział jednorożca czy tylko białe myszki. Można ubolewać, że niektórzy uwierzą w jego fałszywą troskę, nie dostrzegając w tym zwykłej politycznej propagandy. Ten pseudoantysystemowiec jest już jedną nogą na listach PiS-u i dlatego musi dosypywać do politycznego pieca.

To jeszcze nie wszystko. „Proszę o rejestrację zgromadzenia za pomocą urządzeń rejestrujących obraz z możliwością identyfikacji twarzy” – napisał zatroskany „eksopozycjonista”. Tym samym wkroczył na niebezpieczną ścieżkę, bo jeśli kamery działają na podczerwień, a poseł będzie gdzieś w pobliżu, to jest zagrożenie, że nie wyłapią jego czerwonej twarzy.

Wszystko dzieje się na kilka dni przed rocznicą stłumienia w Gorzowie spontanicznego protestu przeciw komunistycznej władzy. Podczas hucznych obchodów zobaczycie wielu zasłużonych działaczy „Solidarności”, wśród nich Porwicha. Czy im się to podoba, czy nie, swoją postawą przeciw Marszowi Równości ustawiają się tam, gdzie w 1982 roku stało ZOMO. Z epoki różnorodnej „Solidarności”, która znaczyła jeden za wszystkich, a wszyscy za jednym, weszli właśnie w epokę patriotyzmu bejsbola. Jeśli prawdą jest, a wiem o tym, że byli działacze Ruchu Młodzieży Niezależnej szykują „ustawkę”, to list posła uznać należy jako zwykłą zasłonę dymną.

I na koniec refleksja. Ślepy los zaprowadził mnie kiedyś do „Solidarności”. Wiem, że o Jarku można też powiedzieć wiele dobrego, ale nie to, że moralność i dawanie dobrego przykładu były lub są dla niego priorytetem. Wręcz przeciwnie. W szerokim wachlarzu jego postaw, także wspaniałych z okresu PRL-u, te powyższe zawsze były u niego na samym końcu. Nie raz i nie dwa razy ratowałem mu tyłek, bynajmniej nie przed gejami, ale konsekwencjami jego błędów. Dzisiaj mam mu do powiedzenia tylko jedno: Kończ waść Porwich, wstydu oszczędź! O piłkarzu Sławomirze Peszko pisano „pół litra, pół człowiek”, ale o pośle Porwichu za kilka lat pozostanie jedynie smutne wspomnienie jego politycznych wybryków. Nie ma w tym błyskotliwości, pomysłowości, a tym bardziej patriotyzmu. Szkoda człowieka, bo nie jest głupi.


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości