Bagietka z zakalcem: Akademia Jakuba oblała egzamin

27 września 2017, 20:39, Robert Bagiński, nadwarta.blogspot.com
Jak do diabła, można wierzyć w tę akademię i jej medialnych przedstawicieli, skoro najważniejsze instytucje konstatują wprost: tu nie ma działalności naukowej, ale jedynie popularnonaukowa.

Akademicka paranoja przekroczyła w Gorzowie Rubikon, a granda widoczna jest jak na dłoni. Ujawnione informacje o odrzuceniu wniosku o prawo do doktoryzowania, należy odebrać jak policzek wymierzony wszystkim mieszkańcom, a już z pewnością jego przedstawicielom. Na próżno szukać uzasadnień. Władze Akademii im. Jakuba z Paradyża, bezczelnie czarowały opinię publiczną, nie podając do wiadomości oceny, jaką wystawiła im Rada Główna Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Tym samym, optymizm zwolenników budowania akademickiej nogi Gorzowa w oparciu o byłą Państwową Wyższą Szkołę Zawodową, opadł jak jesienny kasztan.

Politycy podchodzą w Gorzowie do przedstawicieli Akademii im. Jakuba z Paradyża jak pies do jeża, ale już ci drudzy do polityków, jak pies do pełnej miski: łapczywie i bez opamiętania. Pułapka polega na tym, że ktoś założył radnym na buzie kaganiec, milczą i boją się, gdy trzeba krzyczeć. Okręt pod nazwą Akademia im. Jakuba z Paradyża jeszcze nie tonie, ale kolejne dziury, są coraz trudniejsze do załatania. Uchwała Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego, będąca de facto lustrem gorzowskich aspiracji akademickich, innych niż te związane z Wydziałem Zamiejscowym Akademii Wychowania Fizycznego, obnażają dno, żenadę, pazerność i cynizm do spodu, które są udziałem władz świeżo upieczonej akademii. „Oblali egzamin językoznawstwa i prawa do doktoryzowania, ale dostali 500 tysięcy w nagrodę” – spuentowali sprawę autorzy jednego z lewicowych fanpagów.

„Będziemy mogli poszczycić się bardzo dobrą kadrą w dobrej liczbie w stosunku do studentów” – powiedziała 21 września br. w Radiu Gorzów rektor gorzowskiej akademii Elżbieta Skorupska-Raczyńska, na co dziennikarz Bogdan Sadowski, indagował: „Czyli wypełnienie przez uczelnie warunku, stając się akademią na kredyt, to się dzieje?” Odpowiedź była standardowa, ale w świetle nowych faktów, po prostu nieprawdziwa. „To się dzieje. Wciąż czekamy na naszą decyzję dotyczącą wniosku o prawo do doktoryzowania. Zgodnie z procedurą, to powinno trwać sześć miesięcy. W naszym przypadku przekroczyło rok, ale wpłynęły na to różne aspekty, między innymi zmiana władz, trochę przeleżał nasz wniosek w radzie głównej, zdecydowanie za długo. Z pewnością, niedługo będzie decyzja” – stwierdziła rektor.

Problem w tym, że wniosek, o którym mówiła, uchwałą nr 400/2016 z 8 grudnia ub.r. już dawno został odrzucony, a uzasadnienie jest porażające. „Działalność głównie popularnonaukowa, a nie naukowa. Recepcja badań naukowych lokalna. Kształcenie I i II stopnia, tylko na jednym kierunku, tj. filologia polska. Ocena PKA pozytywna tylko na pierwszym stopniu” - profesor Jerzy Woźnicki, przewodniczący Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego. Inaczej mówiąc, guzik prawda, że Akademia im. Jakuba z Paradyża na coś czeka, a jeśli już, to na przelew z gorzowskiego Ratusza, który o sprawie poinformowany zapewne nie został. A powinien, bo jest poważnym donatorem tej uczelni.

Modus operandii wydaje się nie być skomplikowany: partnerem dla Akademii im. Jakuba z Paradyża, są mało rozgarnięci samorządowcy, którzy muszą się wykazać mieszkańcom, że robią wszystko, na rzecz akademickości Gorzowa, a zatem warto „wydoić” miasto do samego końca. Zanim się zorientują: chociaż na kilka mieszkań dla profesorów po 70... Wszystko wygląda, jak upiorna karykatura kulturotwórczej roli uczelni wyższej w niewielkim mieście, skąd tylu wybitnych wyjechało, a tyle cwanych miernot pozostało. Na korytarzach akademii, tylko się szepcze, ale wspólny mianownik ów szeptów jest jeden: jest wielu wybijających się doktorów, i jeszcze więcej śmiałych wizji rozwoju uczelni, lecz problemem stanowi Jej Magnificencja. W groteskowym korowodzie jej klakierów wyróżniają się ci mierni lub po prostu cierpliwi.

Decyzja Rady Głównej Nauki i Szkolnictwa Wyższego kruszy argumentację, że gorzowska uczelnia, to „mekka” dla łaknących nauki. Rozjeżdża się też z narracją o genialności kierunków humanistycznych nad Wartą, które pozytywnie ocenione zostały tylko na poziomie licencjackim, ale już nie na magisterskim. W eterze wieści znane były od dawna. Sygnałów alarmowych, ostrzegawczych, że coś niedobrego dzieje się wokół uczelni, było bardzo wiele. Jeden z nich, to pozbywanie się doktorów, którzy rok w rok, wybierani byli przez studentów na „Belfra Roku”, ale też takich, którzy mieli aspiracje większe, niż przeciętność. Cyrk, jaki obecnie odbywa się wokół akademii, nie byłby możliwy na AWF-ie, ale w powodzi licznych peanów na rzecz profesor Skorupskiej-Raczyńskiej, z trudem znaleźć, odnaleźć te racjonalne.

Miał więc rację Platon, że światem rządzą ci, którzy potrafią spójnie o nim opowiadać. Prowincjonalizm myślenia i działania rektor AJP poraża, ale jest pociechą dla mniej wykształconych, ot takich jak autor niniejszego tekstu, że ludzie z naukowymi tytułami, potrafią opowiadać i czynić większe bzdury, a potem nie ponosić za to odpowiedzialności. Studenci, jeśli z uchwałą RGNiSW się zapoznają, osłupieją z wrażenia, bo dowiedzą się, iż nie uczą się w instytucji naukowej, lecz tylko popularnonaukowej.


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x