Dość zaciskania zębów, czas zacisnąć pięści...

25 października 2020, 18:31, Robert Bagiński, nadwarta.blogspot.com
Obserwując horyzont, zarówno stojąc na Górze Kozackiej, na szczycie Dominanty, na moście Lubuskim, albo na brzegu Warty – nie widać wśród gorzowian prawie nikogo, kto w sprawie sponiewieranego przez władzę kompromisu aborcyjnego, machałby do PiS-u z sympatią.

Wiele wskazuje, że zjednoczona prawica wypowiedziała kobietom wojnę. Ich aktywność oraz prawa, są dla polityków tej opcji solą w oku, ością w gardle, drzazgą w palcu i szyszką w tyłku – nie wiadomo czy wyjąć, czy może wepchną. Za to na innej części ciała zdają się znać jak mało kto. W sumie to było do przewidzenia. Trochę jak u Czechowa – strzelba na kobiety wisiała na ścianie od dawna, było tylko kwestią czasu, aż wystrzeli. Po prostu wyczerpał się zapas politycznej wazeliny. Jak długo można tolerować wolność tych, które co prawda nie są głową, ale pełnią za to funkcję szyi? No więc, w tych osobliwych czasach, postanowiono kobietom złamać kręgosłup.

Protest czarnych parasolek władza przeszła prawie suchą nogą, udając i pozorując, a przede wszystkim obiecując rodzinne cuda na kiju. Wtedy protesty odbywały się głównie w dużych aglomeracjach, ale teraz rozlały się wszędzie. Ostrze społecznego sprzeciwu dotarło do tak zwanej polski powiatowej. Czy ktoś mógłby sobie wyobrazić, że pięćset osób protestować będzie w niewielkim Myśliborzu? Kamieniem, który wywołał burzę, jest wyrok Trybunału Konstytucyjnego w sprawie zakazu aborcji z powodu wad płodu. Nie chodzi tu jednak o żadne życie nienarodzone, ale o narzucenie kobietom czegoś odgórnie, by „moje było mojsze”.

Tak się dzieje, gdy władzy puszczają hamulce, a przyklejony do niej Kościół, staje się bezduszną skamieliną.
Władza dała wszystkim do zrozumienia, że mogą głosować w wyborach, ale nie mają głosu; mogą wybierać, lecz nie pozostawia się im żadnego wyboru. Teraz już wiemy skąd antyPiS-owski antykomunizm, choć w szeregach tej formacji aż roi się od byłych sekretarzy – nadają nowego znaczenia słowom Bertolda Brechta z „Opery za trzy grosze”. On uważał, że ludziom trzeba dać najpierw żarcie, a dopiero potem moralność. Rządzący Polską nie bardzo wiedzą jak zadbać o żarcie, postawili więc na moralność. To bulwersujące, że orędownikiem zaostrzenia przepisów aborcyjnych jest hierarchia kościelna, której przedstawiciele udowodnili, że w przedmiocie wybierania pedofilskich ofiar nie są wybredni – mogą być zdrowi ministranci, ale również dzieci z dysfunkcjami.

Sygnały, a więc tę strzelbę Czechowa, można było dostrzec już kilka lat temu. W głębi swojego cynizmu obecna władza uchwaliła w 2016 roku tzw. ustawę za życiem. Przyznawała ona matkom decydującym się urodzić dziecko z niepełnosprawnością cztery tysiące jednorazowego dodatku. Wszystko po to, aby można było po katolicku ochrzcić, a później pochować. To efekt aberracyjnego poglądu, że Polak znaczy katolik, a wszystko inne jest naleciałością z zewnątrz. Cywilizacji chrześcijańskiej bronią dzisiaj ludzie, którzy najbardziej jej zagrażają. Problem w tym, że to wycie Dulskich oraz piruety Molierowskich „Świetoszków”, przynoszą więcej szkody, niż pożytku.

Im dłużej ta władza rządzi, tym robi się duszniej. Samo zaciskanie zębów już nie wystarczy, teraz musimy zacisnąć pięści i wziąć do ręki coś ciężkiego. Jeśli to nie jeszcze „game over” oraz „it’s death”, to zapewne możemy już nucić requiem Mozarta, gdyż czas tej władzy odliczać będą kobiety. Te zaś, jak same głoszą na transparentach, potrafią nie tylko gotować, ale zamierzają tej władzy zgotować piekło.


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x