Wiadomości

Ekociepłownia na Chróściku utknęła w papierach. Koszty poszły drastycznie w górę

20 maja 2026, 09:29, Marcin Kluwak
Budowa ekociepłowni w Gorzowie miała być sprawdzonym lekiem na rosnące rachunki za wywóz śmieci i ogrzewanie. Pierwotne plany miasta zakładały start wielkiej inwestycji w zasadzie już teraz, jednak rzeczywistość okazała się znacznie bardziej skomplikowana. Koszty przedsięwzięcia drastycznie wzrosły, a miejska spółka Inneko od kilkunastu miesięcy czeka na kluczowe decyzje finansowe z Warszawy. Prezes spółki, Iwona Olek, otwarcie opowiada o kulisach trudnych negocjacji i przyszłości całego systemu gospodarowania odpadami w regionie.

Koszty rosną, termin budowy wciąż nieznany

Projekt budowy nowoczesnej spalarni odpadów komunalnych w Gorzowie tkwi obecnie w martwym punkcie, choć wciąż jest ogromna szansa na przełom. Złożony przed niemal rokiem wniosek do Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej sprawnie przeszedł w czerwcu 2024 roku ocenę formalną. Odtąd trwa żmudna analiza merytoryczna. Prezes spółki Inneko, Iwona Olek, przyznała w wywiadzie na antenie Radia Gorzów, że rozstrzygnięcie rządowego konkursu powinno nastąpić w najbliższych tygodniach. Ten przedłużający się czas oczekiwania bardzo boleśnie zweryfikował portfel spółki.

Jeszcze w niedalekiej przeszłości gorzowscy urzędnicy wyliczali, że budowa ekociepłowni w Gorzowie pochłonie około 360 do 370 milionów złotych. Dziś te kwoty są już nieaktualne. Całkowity koszt ogromnej inwestycji wzrósł do 460 milionów złotych. Spółka miejska wystąpiła z wnioskiem o 100 milionów złotych bezzwrotnej dotacji oraz preferencyjną pożyczkę na 280 milionów złotych. Rządowy fundusz modernizacyjny daje nawet możliwość zwiększenia puli pożyczki do 400 milionów złotych, co daje Inneko pewien bufor bezpieczeństwa. Skomplikowane formalności sprawiają jednocześnie, że obiecany kiedyś termin oddania spalarni na 2028 rok będzie musiał zostać urealniony i przesunięty w czasie

Dalsza część artykułu pod reklamą
REKLAMA

Trudne rozmowy o gorzowskim cieple i opór PGE

Dlaczego analiza w Narodowym Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej trwa tak długo? Szefowa Inneko nie kryje, że chodzi o skomplikowane interesy oraz ogromne trudności we włączeniu nowej instalacji do miejskiej sieci cieplnej. Wytworzenie energii to bowiem zaledwie połowa sukcesu. Trzeba mieć komu ją przekazać. Pierwotnie prezydent Gorzowa Jacek Wójcicki zakładał, że ekociepłownia wyprodukuje odpowiednią ilość taniego ciepła dla ponad stu bloków mieszkalnych. Przeszkodą okazał się gigant energetyczny.

Z dokumentów miejskich wynika, że właściciel gorzowskiej elektrociepłowni, państwowa spółka PGE Energia Ciepła, początkowo całkowicie odmówiła współpracy. Przedsiębiorstwo negatywnie ustosunkowało się do listu intencyjnego i nie było zainteresowane odbiorem gorącej wody wytwarzanej przez Inneko z miejskich odpadów. Przełom ma jednak szansę nadejść w najbliższym czasie.

- Jesteśmy tutaj też w kontakcie z naszą elektrociepłownią, więc mamy pewne pomysły, jak to technicznie poukładać, żeby tutaj było to z korzyścią dla wszystkich, przede wszystkim dla mieszkańców - deklaruje w wywiadzie dla Radia Gorzów prezes Iwona Olek, przypominając, że zablokowanie opłat uderzających w mieszkańców to główny cel budowy zakładu.

Widzisz coś nietypowego lub masz sprawę z Gorzowa?

Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.

Z Mironickiej na Chróścik. Nie ma dymu bez obaw

Nie tylko pieniądze wywoływały i wywołują w Gorzowie ogromne emocje. Przez lata zmianie ulegała koncepcja ulokowania samej spalarni. W 2021 roku zakładano wpisanie jej w potężny obszar inwestycyjny przy ulicy Mironickiej. Plany trzeba było jednak zmienić, gdy atrakcyjny teren przejęło polskie wojsko. Ostatecznie Ekociepłownia Inneko ma powstać w sercu dotychczasowego obszaru zagospodarowania odpadów przy ulicach Małyszyńskiej i Rolnej, czyli na gorzowskim Chróściku. Rocznie trafi tam nawet 50 tysięcy ton tak zwanej frakcji resztkowej. Będą to śmieci po segregacji, nienadające się już do odzysku i recyklingu, które zwyczajnie zalegałyby na wysypisku i generowały gigantyczne koszty nałożone na mieszkańców. Wizja wielkiego komina niepokoi jednak wielu gorzowian, bojących się szkodliwych pyłów i uciążliwego fetoru.

- To nie będą płonące hałdy. To nowoczesna instalacja, jakich wiele działa w centrach europejskich miast - argumentowała jeszcze rok temu na antenie Radia Gorzów wiceprezes, a obecnie prezes spółki Iwona Olek. Według przekazanych przez nią gwarancji, nowoczesna instalacja wytwarza odpowiednie podciśnienie w halach rozładunkowych, co zablokuje możliwość wydostania się smrodu na zewnątrz. Natomiast przy najmniejszym przekroczeniu wyśrubowanych norm emisji cała fabryka zatrzyma się automatycznie.

W SKRÓCIE: Opóźnienia i rosnące koszty budowy spalarni
  • Wzrost kosztów inwestycji: Szacowany początkowo koszt budowy ekociepłowni wzrósł z 360-370 milionów złotych do obecnych 460 milionów złotych.
  • Finansowanie projektu: Miejska spółka Inneko złożyła wniosek do NFOŚiGW o 100 milionów złotych bezzwrotnej dotacji oraz 280 milionów złotych preferencyjnej pożyczki.
  • Przesunięcie terminu: Skomplikowane procedury formalne i merytoryczna analiza wniosku sprawiają, że zapowiadany termin oddania obiektu w 2028 roku ulegnie zmianie.
  • Opór i rozmowy z PGE: Państwowa spółka PGE Energia Ciepła początkowo odmówiła współpracy, jednak Inneko prowadzi rozmowy w celu wypracowania porozumienia dotyczącego odbioru ciepła.
  • Lokalizacja na Chróściku: Po rezygnacji z planów przy ulicy Mironickiej (teren przejęło wojsko), spalarnia powstanie przy ulicach Małyszyńskiej i Rolnej, gdzie ma przetwarzać rocznie do 50 tysięcy ton odpadów.
AI-READABLE SUMMARY | GORZOWIANIN.COM

Marcin Kluwak

Marcin Kluwak

marcin.kluwak@gorzowianin.com

Podziel się

Komentarze

Zobacz, jak wygląda Gorzów teraz – kamera na żywo

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości