Wiadomości

Śmiertelny wypadek na S3. Dwie wersje policyjnej interwencji

19 maja 2026, 09:30, Marcin Kluwak
Sobotni wieczór, 22 listopada 2025 roku, tuż przed godziną 19:30. Na drodze ekspresowej S3 w kierunku Gorzowa rozgrywają się sceny przypominające film akcji, które w ułamku sekundy zamieniają się w krwawy dramat.

Z oficjalnego komunikatu prokuratury wyłania się prosty obraz: pijany kierowca tira nie zaciąga hamulca, ciężarówka stacza się i miażdży go na śmierć. Jednak z dziennikarskiego śledztwa, które przeprowadził Tomasz Pajączek na łamach portalu Onet, wyłania się zupełnie inna, wstrząsająca historia. Ta historia ma wiele luk, a z nowych ustaleń wynika, że w newralgicznym momencie za kierownicą wielotonowego pojazdu mógł siedzieć policjant.

Pościg i szamotanina na węźle Skwierzyna Zachód

Zanim doszło do tragedii, policjanci przez 18 kilometrów ścigali na sygnałach świetlnych i dźwiękowych ciężarówkę, która jechała zygzakiem. Za kierownicą siedział 61-letni Węgier, Liptak G. Jak się później okazało, mężczyzna miał aż 2,5 promila alkoholu we krwi. W końcu, na wysokości węzła Skwierzyna Zachód, funkcjonariuszom udaje się wyhamować tira. Jeden radiowóz zatrzymuje się przed ciężarówką, a drugi tuż za nią.

Dalsza część artykułu pod reklamą
REKLAMA

Z policyjnych aut wybiega czworo funkcjonariuszy. Z artykułu Onetu dowiadujemy się, że mundurowi wielokrotnie krzyczą do kierowcy, aby zgasił silnik i wysiadł. Liptak G. nie reaguje. Gdy jeden z policjantów otwiera drzwi szoferki, widzi mężczyznę kurczowo trzymającego się pasów i kierownicy. Funkcjonariusze używają siły. Wyciągają obezwładnionego Węgra na zewnątrz, kładą go twarzą do asfaltu tuż obok kabiny pojazdu. Co istotne, silnik tira wciąż pracuje, a nikt nie próbuje go wyłączyć. Kierowca na ziemi wciąż wierzga, a policjanci próbują założyć mu kajdanki. Wtedy rozlega się krzyk i dochodzi do dramatu.

Oficjalna wersja śledczych to wina kierowcy

Sprawą błyskawicznie zajmuje się Prokuratura Rejonowa z Gorzowa Wielkopolskiego, badając ją pod kątem niedopełnienia obowiązków przez policjantów oraz nieumyślnego spowodowania śmierci. W kwietniu 2026 roku prokurator Paweł Jarocki wydaje nieprawomocne postanowienie o umorzeniu śledztwa. W komunikacie prokuratury czytamy, że interwencja była dynamiczna i trwała zaledwie półtorej minuty, a funkcjonariusze nie mieli możliwości zapobiec samoistnemu ruszeniu ciężarówki. W ocenie śledczych wyłączną winę za tragedię ponosi pijany kierowca, który nie zaciągnął hamulca ręcznego. Taki też przekaz trafia do lokalnych a poźniej ogólnopolskich mediów.

Nowi świadkowie i nagła zmiana zeznań

Początkowo zeznania policjantów, złożone zaledwie dwa dni po tragedii, są spójne. Twierdzą oni, że ciężarówka ruszyła sama. Jeden z nich wskakuje do kabiny, aby odbić w bok i nie uderzyć w radiowóz stojący z przodu. Koledzy dziękują mu później za uratowanie życia. Jednak Tomasz Pajączek dociera do informacji, które burzą ten starannie ułożony obraz. Wkrótce do prokuratury zgłasza się dwóch naocznych świadków. To osoby, które utknęły w zablokowanym ruchu na trasie S3.

Widzisz coś nietypowego lub masz sprawę z Gorzowa?

Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.

Świadkowie relacjonują, że po wyciągnięciu kierowcy, ciężarówka zaczęła toczyć się do tyłu, prosto na zaparkowany radiowóz. Zauważyli też policjantkę o blond włosach, która biegła w stronę policyjnego auta, jakby chciała je ratować. Następnie tir nagle ruszył do przodu, skręcił w lewo, potrącił policjanta w nogę, po czym z całym impetem przejechał po leżącym kierowcy. Świadkowie mieli nieodparte wrażenie, że w kabinie tira musiał ktoś być.

Prawie miesiąc po pierwszych przesłuchaniach, tuż po pojawieniu się relacji świadków, dwoje policjantów nagle zmienia swoje zeznania. Przypominają sobie, że tir faktycznie cofał się w stronę radiowozu, a po zatrzymaniu się pojazdu, z szoferki wysiadł interweniujący policjant. Jak ustalił Onet, na miejscu pada przerażające zdanie: - Przejechałem człowieka - albo - przejechałeś go. Mimo tak drastycznych rozbieżności w zeznaniach funkcjonariuszy, nikt ich ze sobą nie konfrontuje.

Puste luki, prześwietlone zdjęcia i wybrakowana opinia biegłego

Pełnomocnicy rodziny zmarłego kierowcy składają zażalenie na decyzję gorzowskiej prokuratury. Domagają się uchylenia postanowienia i ponownego zbadania sprawy. Adwokat Jakub Orłowski, reprezentujący bliskich Węgra, zadaje na łamach Onetu bardzo logiczne pytanie: - W jaki sposób osoba, która leży na ziemi, ponosi winę za to, że zostaje przejechana przez pojazd kierowany przez policjanta?

Mecenas Orłowski wytyka śledczym szereg uchybień. Okazuje się, że zdjęcia udostępnione przez prokuraturę są czarne i całkowicie prześwietlone, co uniemożliwia nawet sprawdzenie, czy zmarły miał na rękach kajdanki. Co więcej, nie zabezpieczono czarnej skrzynki z ciężarówki. Największe wątpliwości budzi jednak opinia biegłego do spraw techniki samochodowej. Biegły zanalizował dane z tachografu tylko do momentu pierwszego zatrzymania tira, całkowicie ignorując kluczowy moment wypadku. Zwraca też uwagę, że droga w tym miejscu wznosi się pod kątem 1,2 procent.

Tymczasem zapisy tachografu, na które powołuje się pełnomocnik rodziny, są wstrząsające. Według tych danych, ciężarówka najpierw cofała się przez 8 sekund na dystansie trzech metrów. Następnie zatrzymała się na sekundę i ruszyła do przodu, jadąc przez kolejne 10 sekund z prędkością do dziesięciu kilometrów na godzinę. Pojazd był w ruchu przez blisko pół minuty, ale nikt z urzędu tego dokładnie nie zbadał. Zamiast zatrzymać staczający się pojazd, policjant pojechał nim do przodu, potrącając kolegę i miażdżąc zatrzymanego.

Nadmiar szczegółów zaciemnia przekaz

Dziennikarz Onetu próbował uzyskać od Prokuratury Okręgowej w Gorzowie odpowiedzi na te palące pytania. Pytał wprost o to, dlaczego przemilczano obecność funkcjonariusza za kierownicą pojazdu, który przejechał człowieka. Prokurator Jacek Wasilewski odpowiedział, że komunikat prasowy z założenia nie jest pełnym opisem stanu faktycznego, lecz zwięzłą informacją. Jak dodał, przygotowując komunikat dla mediów, prokuratura kieruje się zasadą hierarchizacji i selekcji informacji, aby nie zaciemniać głównego przekazu nadmiarem szczegółów. Pełny obraz zdarzenia ma znajdować się w uzasadnieniu postanowienia o umorzeniu śledztwa, które trafiło do stron postępowania. Prokuratura ograniczyła szczegółowe referowanie zeznań, tłumacząc to dbaniem o bezstronność.

źródło: Onet.pl

Marcin Kluwak

Marcin Kluwak

marcin.kluwak@gorzowianin.com

Podziel się

Komentarze

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości