Jeśli chodzi o centrum miasta, to jesteśmy duży krok przed Zieloną Górą

27 września 2020, 16:48, Robert Bagiński, nadwarta.blogspot.com
Na wstępie muszę napisać pewną oczywistość. Nieprawdą jest, że centrum miasta z Sikorskiego włącznie, jest brzydkie lub dysfunkcjonalne. Owszem, o gustach się nie dyskutuje, ale trzeba być nadludzko złośliwym, aby nie dostrzec, że Gorzów zrobił milowy krok. Prawdą jest, że można było coś lepiej, ale nie od dziś i nie tylko z przysłowia wiadomo, że tak krawiec kraje, jak mu materii staje.

W archiwach gorzowskich redakcji istnieją pokaźne zasoby na temat protestów, oburzeń oraz krytykanctwa, które spotykały miejsca i przedsięwzięcia dobrze dzisiaj służące gorzowianom. Lista jest długa: od Śfinstera i bulwarów nadwarciańskich, przez Słowiankę, filharmonię oraz stadion żużlowy, a na drodze w Parku Kopernika, remoncie Kwadratu i wyłączeniu z ruchu Sikorskiego, kończąc. Ostatnio na agendzie znalazła się również „Pijalnia wódki i piwa”. Krytyka i protesty są ze wszech miar dobre, jednakże pod warunkiem, że autorzy potrafią też pochwalić lub przyznać się do omylności.

Niektórzy chcieliby nagiąć miejskie inwestycje do swoich wyobrażeń. Kiedyś w centrum Gorzowa było gdzie zaparkować, ale nie za było po co tam jechać. Pamiętacie centrum miasta sprzed 1997 roku? Ja pamiętam. Wiem też, że szczytem marzeń było zakrycie szkaradnych bloków wokół Katedry i wyłożenie Starego Rynku czymś przyzwoitym. To były czasy Henryka Macieja Woźniaka, po którym nastał okres Jędrzejczaka. Ten ostatni, oddając rzekę miastu i tworząc nad Warta bulwary, ale również negocjując Zintegrowane Inwestycje Terytorialne, położył podwaliny pod dzisiejsze centrum.

Dziś wiemy, że prezydent Wójcicki miał rację, a zatruty klimat wokół centrum miasta, to przeszłość. Pastwienie się nad niewielkimi błędami i nadawanie błahostkom nienależnej rangi, jest zwyczajnie bez sensu. Pogłoski o śmierci centrum okazały się mocno przesadzone, a Stary Rynek i ulica Sikorskiego przeżywają swego rodzaju renesans. Przykład pierwszy z brzegu – w ścisłym centrum, a więc wokół Katedry, ale też na Mostowej, Wełnianym Rynku i Spichrzowej, znajduje się obecnie ponad dwadzieścia lokali. Różnorodnością nie ustępują dużym aglomeracjom: od włoskiej Tutti Santi, przez turecką Sofrę, indyjski Raj, amerykański DreamBurger, japońską Yoi Sushi i czeską Hospudkę, a kończąc na Śnieżce, Pasji, W Muzycznym oraz wielu innych.

Najbardziej cieszą jednak ludzie, a w licznych lokalach jest ich naprawdę dużo. Centrum dostaje wiatru w żagle. Można zżymać się, że nie ma trawników, ale jadąc całą arterią od Rolnika do Ratusza, gołym okiem widać, że nie jest tak źle, jak pieją krytycy. Teza: za mało roślin, za dużo betonu, blaknie w konfrontacji z licznymi klombami z ozdobną trawą, krzewami oraz drzewami w dużych donicach. Zieloni apologeci chcą więcej i trzeba im to oddać na plus, ale wysadzanie w powietrze satysfakcji wielu mieszkańców, że Gorzów wypiękniał, nie należy do najmądrzejszych. Troska o zieleń, nie powinna być kamieniem rzucanym we władze miasta.

Do znacznej części gorzowian dociera tylko przekaz negatywny. Krytycy się nie męczą, a wytykanie błędów na portalach społecznościowych wzbudza więcej emocji oraz reakcji, więc te wpisy są przez algorytmy faworyzowane. Tworzą fałszywe wrażenie, że może jest trochę ładniej, ale pół miasta nie jest z tego zadowolone. Furorę robi w sieci głupawy filmik pt. „47 rzeczy, które w@&#*ją w Gorzowie”. Autor przeholował, fedrując w przejaskrawionych tematach, ale unikając dokopania się do prawdy. Może dlatego, że czynił to z poziomu bujania w obłokach. Podobną logikę przyjął znany polityk Marek Surmacz w proteście przeciw „Pijalni wódki i piwa”, ale bardziej szczegółowa egzegeza jego poglądów jest trudna i spisana na straty – stare psy nie nauczą się nowych sztuczek. Doświadczenie uczy, że wszystko, co oprotestował, służy miastu bardzo dobrze.

Mamy piękne centrum i chwalmy się nim na lewo i prawo. Tworzenie alternatywnej rzeczywistości jest szkodliwe w czasach, gdy walutą miast jest dobry klimat i wizerunek na zewnątrz. Ten zaś kształtujemy my wszyscy. Napiszę przewrotnie, wierząc w wyrozumiałość prezydenta Kubickiego – pod względem atrakcyjności centrum, jesteśmy duży krok przed Zieloną Górą. Kto nie wierzy, niech przyjedzie i sprawdzi.


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x