Żarty żartami, ale maseczki są ważne. Także te polityczne...

4 sierpnia 2020, 21:52, Robert Bagiński, nadwarta.blogspot.com
Do teraz, a więc całkiem długo, zasłanianie twarzy maseczką było dobrowolne, a przez niektórych traktowane jak fanaberia władzy. Nie brakuje nad Wartą takich, którzy publicznie głoszą, że ich stosunek do pandemii zszedł z poziomu twarzy, do miejsca, gdzie kończą się plecy, a zaczyna inna część ciała.

Faktem jest, że w nowej rzeczywistości, przed wyjściem z domu, oprócz kluczy do samochodu, dokumentów i pieniędzy, poszukiwaliśmy wokół siebie maseczki. Dotychczas, jej brak mógł skutkować upomnieniem lub mandatem, ale nikt się tym szczególnie nie przejmował. Do teraz gdy jej brak stanie się poważnym wykroczeniem, a przede wszystkim społecznym nietaktem.

Uczciwi i szczerzy bać się nie muszą, problem mają kłamcy i oszuści, tudzież określani mianem „Pinokiów”. Z nosami długości kija bejsbolowego lub czegoś równie patriotycznego, o standardowych maseczkach mogą zapomnieć. Usprawiedliwiając polityków, koniecznie trzeba dodać, że obywatele swoich praw pozbawieni nie zostali: forma oraz treść nakryć ust i nosa jest dowolna. Nie dziwi więc nikogo, że w przestrzeni publicznej pojawiły się twarze z maskami typu: „Uwaga, bo kichnę”, Je...ć PiS”, czy „Kocham seks”. Full wypas i pełna inwencja, bez względu na to, czy ktoś jest z Gorzowa, czy Pierdziszewa.

Noszenie maseczek ma oczywiście swoje zalety i pozwoliło wypracować wiele dodatkowych umiejętności: witanie się bez przybijania „piątki” oraz okazywanie emocji bez pokazywania twarzy. Dla przykładu — krytycy prezydenta Wójcickiego mogą obślinić się z zachwytu nad remontem Sikorskiego, ale nikt tego nie zauważy. Idźmy dalej. W polityce wyraz twarzy, to ważna rzecz, podobnie jak „polityczny węch”. Nie raz i nie dwa, nabraliśmy się na to, że zza pudru i masek kandydatów na rajców, po wyborach wyzierały twarze tęskniące za rozumem. Teraz wszyscy będą fajni i mądrzy. Mieszkańcy też będą dla nich łaskawi, bo nie będą mieli „much w nosie”.

Świat będzie znacznie doskonalszy, bo bez zaciśniętych warg, zębów oraz uzewnętrznionych mięśni twarzy, jeśli wszyscy będą nosić maseczki. Nie pokazujemy naszych twarzy, ale nie tracimy z oczu tego, co najważniejsze. Według znawców przedmiotu, maseczki to tylko korzyści. Kobiety nie będą musiały się malować, a faceci z łatwością ukryją defekty. Zważyć należy, że na rynku pojawiły się maseczki na samochody. Stąd już żabi skok do maskowania ważnych spraw i problemów. Ot, na przykład tego, że lubuscy przedsiębiorcy zostali wykręceni przez wicemarszałka, i zamiast bonów wsparcia, otrzymali hurraoptymistyczne bon moty. Urząd Marszałkowski stracił twarz, ale nie przez maseczkę.
Teraz całkiem serio. Dziwne się u nas dzieją ostatnio rzeczy i chyba nie wszystko można zrzucić na polityków.

Mówienie, że koronawirus to ściema, jest tezą tak samo nieprawdziwą, jak mówienie o zagrożeniu na miarę dżumy, cholery czy grypy „hiszpanki”. Żarty żartami, ale maseczki są ważne. Sęk w tym, że pogubiliśmy się w zeznaniach polityków, którzy zmieniali je ostatnio częściej, niż skarpetki.


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x