Niech czas kwarantanny nie przeleci nam przez palce

20 kwietnia 2020, 09:53, Robert Bagiński, nadwarta.blogspot.com
Mój pierwszy felieton o koronawirusie był zwyczajnie głupi. Mogę się pocieszać, że nie ja jeden banalizowałem sprawę i zanim zaraza zagościła u nas na dobre, nie wierzyłem w to, że egzotyczna choroba może być tak niebezpieczna. Ponad miesiąc temu koronawirus wydawał się odległym zagrożeniem daleko od Europy. A przecież nasza chata z kraja. Okazało się inaczej. Długa jest lista tych, którzy myśleli podobnie. Jak u Miłosza: „nie ja nie moje”. Dopóki coś takiego nie zapuka do naszych drzwi, patrzymy na to zza lubuskiej szyby.

Gdyby ten wirus miał ogon i twarz diabła albo chociaż zionął ogniem jak Smok Wawelski. Chciałbym zobaczyć jego avatara w „Parku Dinozaurów” w Nowinach Wielkich. Jest inaczej. Boimy się niewidzialnego. Wirus ma tylko nazwę, a przydomek „korona”, dodaje mu powagi i splendoru.

Już dawno odrzuciliśmy Sokratejskie: „Wiem, że nic nie wiem”, na rzecz przekonania, że wiemy wszystko. Tymczasem, warunki nie są łatwe i wszyscy działają po omacku: rząd, wojewoda Dajczak i marszałek Polak. Oczytani na home office, orientujemy się co COVID-19 robi z płucami, ale chyba większym problemem będą zmiany w naszych głowach. Mało kto z nas daje radę z tą zarazą, psychicznie i emocjonalnie. Wiemy, że nadchodzi jakieś „game over”, ale nie wiemy, co to będzie. Wirus nie jest wybredny – odwiedza domy książąt i premierów, a wizytę w Polsce rozpoczął od Lubuskiego.

Lęk o zdrowie i życie może paraliżować lub motywować. Nie jest czymś mądrym lekceważenie zagrożenia, co na początku było moim udziałem, ale również uleganie terrorowi strachu. Chcielibyśmy przejść to szybciej i inaczej, ale to wydaje się niemożliwe. Nie da się mieć dziecka w pierwszym miesiącu, jeśli zapłodni się dziewięć kobiet w jeden tydzień.

Trzeba być cierpliwym i ufnym w mądrość mądrych. Bynajmniej nie mam na myśli polityków. Zbyt dobrze ich znam. Długa jest lista przewin tych spod znaku PiS, ale nie wiem, czy nie bardziej irytująca jest intelektualna anoreksja opozycji. Brnięcie rządzących do wyborów jest bardzo niebezpieczne, ale i druga strona barykady nie jest wolna od głupstw. Kolejne piruety antyPiSowców nie są groźne, ale niestety bywają śmieszne. Oni wszyscy – od Warszawy, po Zieloną Górę i Gorzów, nie rozumieją, że nowych problemów nie da się rozwiązywać starymi metodami.

Ten czas powinien nam uświadomić, kim powinien być polityk i w jaki sposób powinien się zachowywać w czasach takiego kryzysu jak teraz. Uświadamiamy sobie, że wielkie ambicje i plany, korporacyjne KPI-e oraz spory o to lub tamto, nie znaczą dosłownie nic, gdy zaatakuje nas niewidzialne.

Warto sobie uświadomić, że bardziej przydamy się rodzinie, Polsce i miastu, jeśli będziemy spokojni oraz zrelaksowani, niż spanikowani. Warto przejmować się tym, na co mamy wpływ i oddzielać emocje od faktów. Ważne jest to, aby ten czas kwarantanny nie przeleciał nam przez palce. Epidemia wyzwoliła w gorzowianach ogromne pokłady wzajemnej życzliwości i solidarności z różnymi środowiskami.

Póki co, w nowym etapie kwarantanny i walki z zarazą, popracujmy nad umiejętnością rozpoznawania twarzy spod maseczek. Może to jest klucz do zrozumienia tego czasu, bo na widok wielu z nich dotychczas odwracaliśmy głowę. Może niepotrzebnie. Zacznę od siebie.


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x