Diabli wiedzą, kto silniejszy: Policja i Straż Miejska, czy miejska żulia

16 lutego 2020, 20:03, Robert Bagiński, nadwarta.blogspot.com
Bardzo dużo, bardzo złych rzeczy dzieje się w mieście. Problem z chuliganami i wandalami to kolejny sprawdzian dla Ratusza. Wiele wskazuje na to, że tak jak poprzedni – będzie to sprawdzian oblany.

Kolejne doniesienia gorzowianin.com to zapis karty chorobowej miasta, które gorączkuje od przestępstw, aktów wandalizmu oraz wszechobecnej i bezkarnej żulii. Potwierdzają to, o czym wszyscy wiedzą: od lat z gorzowskiego budżetu idą w błoto setki tysięcy złotych, ponieważ wandale zdają się czuć nad Wartą jak ryby w wodzie. Stąd już żabi skok do tego, aby wszyscy zaczęli się ich bać.

W przeddzień oddania do użytku nowych tras i obiektów tramwajowych powinno być dla wszystkich jasne, że oni szkodzą wszystkim. W Ratuszu pracuje więcej byłych policjantów niż kiedykolwiek, ale nie wydaje się, aby relacje władz miasta z Policją mogły mieć inny i lepszy charakter, niż tylko święcenie sztandarów, dzielenie się opłatkiem oraz spijanie sobie z dzióbków.

Pamiętacie przejście podziemne przy Górczyńskiej? Miejsce pijackich libacji oraz dziesiątek zniszczeń. To był początek, gdy władze i służby postanowiły wywiesić białą flagę. Wcześniej były akcje związane z kradzieżą kół ratunkowych na bulwarach, a także przyzwolenie na swoiste sanktuarium dla żuli na Kwadracie. Ci ostatni rządzą tam do dzisiaj, a sporadyczne patrole funkcjonariuszy Policji traktują jak wizytę duszpasterską księdza.

Nie byłoby królowania wandali na gorzowskich ulicach, gdyby miasto posiadało profesjonalny monitoring, o który mieszkańcy dopominają się jeszcze od czasów Tadeusza Jędrzejczaka. Dość przypomnieć, że taki w mieście istniał, ale działał w trybie online bez możliwości rejestracji zapisu, co miało charakter kpiny i żartu. Nowy monitoring jest od 2018 roku jedynie w fazie zapowiedzi, których namacalnym dowodem jest „misiaczek” prezydenta Wójcickiego oraz komendant Michalskiej. Ci państwo zachowują się jak strażacy w świecie bez pożarów. Zresztą pożary też były.

Kluczowe jest oczywiście pytanie: co dalej? Stare azjatyckie przysłowie powiada, że jeden głupiec potrafi rzucić kamień, do którego wyniesienia będzie trzeba dwunastu mędrców. Kolejne miliony na „promocję miasta” dla klubu żużlowego mogą nie zneutralizować wizerunkowych szkód, jakie przynoszą kroniki policyjne. Tracimy punkty w wojnie z miejskimi patologiami. Diabli wiedzą, kto silniejszy: Policja i Straż Miejska, czy miejska żulia.

Żeby nie obudzić się z ręką w nocniku, trzeba działać już i teraz, a najważniejsza jest konsekwencja. Prawdopodobnie nie jest za późno, żeby naprawić błędy. Wystarczy natychmiast wdrożyć projekt monitoringu i przestać się użalać nad żulami. Oni muszą być w defensywie, a najlepiej jakby ich nie było. To ostatnie jest niemożliwe, ale niech się przynajmniej boją. Dzisiaj, po wylegitymowaniu przez funkcjonariusza, jeszcze niemal na jego widoku, załatwiają się na ławkę.


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości