O Gorzów trzeba się bić!

26 stycznia 2020, 17:26, Robert Bagiński, nadwarta.blogspot.com
Budżet województwa uchwalony, lecz za pasem mamy aktualizację strategii rozwoju do 2030 roku. Sprawa nie w kij dmuchał, bo od tego zależy rozwój lub niedorozwój miasta. Od lat zatykamy nos i tulimy się z zielonogórskimi politykami, lecz korzyść z tego mieli tylko oni. Zbliżamy się do przysłowiowego momentu „wóz albo przewóz”.

Kiedyś pisałem, żeby nie zazdrościć tym z Południa, ale ich naśladować. Teraz mówię: nie słuchajmy tych, którzy mówią, że z zarządem wojewódzkim trzeba się tylko układać i będą z tego obfite owoce dla Gorzowa. Nie będzie, chyba że w postaci posad dla kilku kolejnych platformersów. Cytując klasyka: Trzeba się bić! O pieniądze i pozycję w przyszłości.

Dyskusja o strategii to gra o lepszą pozycję gospodarczą na czas po dużych środkach europejskich. Nie dajmy się też zwieść, bo marszałkowskie konsultacje to zwykły PR i scenografia, które mają przykryć ostateczny kształt strategii. Przykład pierwszy z brzegu: na 38 proponowanych w strategii inwestycji, 6 zostało wskazanych z lokalizacją w Zielonej Górze, ale ani w jednym przypadku nie ma mowy o Gorzowie.

Lubię i szanuję marszałek Elżbietę Polak, ponieważ w szczytowym momencie problemów gorzowskiego szpitala stanęła sama przeciwko wszystkim. Także tym, którzy dzisiaj spijają z tego finansową śmietankę na posadach w spółce. Inna sprawa, że za każdym razem, gdy tworzone są ważne plany dla Lubuskiego, powiedzenie „bliższa koszula ciału” w jej przypadku nabiera znaczenia szczególnego. Gołym okiem widać, że Zielona Góra jest jej bliższa niż Gorzów. Każdy milion dla miasta nad Wartą mnoży przez pięć dla Winnego Grodu.

Jest też druga strona medalu. Możemy sarkać, że „falubazy” nas ogrywają, ale dobrych recept na tę chorobę nie ma. Przyczyn takiego stanu rzeczy można szukać w sennym marazmie nadwarciańskich liderów. Niektórzy z nich charakterologicznie nie są zdolni do otwartego postawienia sprawy. Jedną nogą pracując dla Gorzowa, a drugą trzymając na marszałkowskim etacie, nie zawsze są zdolni do otwartego postawienia sprawy. „Jestem tu dzisiaj nie jako urzędnik, ale radny” – zaczął Radosław Wróblewski, po czym usłyszał od marszałek Polak: „To się okaże”. Nie inaczej radny Mirosław Marcinkiewicz, który mówił mądrze i bardzo merytorycznie, ale jego podkulony ogon widać było nawet zza bibliotecznej trybuny.

Dobry trend płynie z Ratusza. Prezydent i urzędnicy nie tylko dobrze się przygotowali, ale potrafili też stanąć okoniem. Zimnym prysznicem było potraktowanie przez Urząd Marszałkowski propozycji portu multimodalnego na bazie Warty i ekspresowej S3. Ten pomysł to oczko w głowie Wójcickiego, ale we wstępnej propozycji strategii znalazło się tylko centrum logistyczne w Babimoście. Nie inaczej z mostami i drogami, bo strategiczne mają się okazać tylko te na Południu województwa.

Gorzowowi ma przypaść mityczna Data Center, której powstanie w 2015 roku ogłosił senator Komarnicki. Jeszcze bardziej mityczna firma „Cubatex” nie dostała dotacji i przedsięwzięcia nie ma. Wpisanie go do strategii miałoby to przybliżyć, ale wątpliwości ma nie tylko marszałek, ale także gorzowscy radni.

Strategia to ważny dokument, w którym wiele jest o zrównoważonym rozwoju, ale nie wiedzieć dlaczego, kluczowe jest w nim Południe województwa. Może dlatego, że niektórzy spośród polityków wręcz unikają semantyki o podziale regionu. Trudno ścigać się z przeznaczeniem, ale można przynajmniej nie godzić się na scenariusze pisane winem, miedzią, kosmicznymi technologiami i „falubazocentryzmem”.

Traktują nas jak powietrze, ale zapominają o tym, że bez powietrza żyć się nie da. Gorzowianie o wiele częściej jeżdżą do Poznania niż do Zielonej Góry. Tam wolą się uczyć, robić zakupy i spotykać ze znajomymi. Logistycznie, to dzisiaj taki sam czas podróży. To tak na marginesie.


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x