Praca jakiej szukasz

Miejski taniec na trumnach umrzyków

17 września 2019, 22:43, Robert Bagiński, nadwarta.blogspot.com
Byłem na Madagaskarze w okresie polskiego święta zmarłych. Tam jest taki zwyczaj, że wyciąga się z grobu umrzyka, a następnie tańczy z nimi, ucztuje i śpiewa do rana.

Jest wielce prawdopodobne, że mniej więcej takie samo poczucie humoru przyświecało autorom nowego filmu promującego miasto. Problem w tym, że kiedy jednym jest do śmiechu, inni przeżywają ogromne dramaty. Od razu zaznaczę, że sam film bardzo mi się podoba, bo jest profesjonalny, ma w sobie świeżość oraz intelektualną finezję, a więc wszystko to, czego brakuje prezydentowi Wójcickiemu. Żeby była jasność, mam całkiem różne od masowego poczucie humoru. Lubię robić sobie jaja ze wszystkiego i ze wszystkich, lecz nie na pogrzebie i nie na cmentarzu.

Nawet tylko udawana, radość magistrackich urzędników z powodu przeciągających się remontów głównych arterii, potwierdza jedynie fakt, że żyją pod kloszem. Rozumiem i szanuję dobre intencje, ale takie filmiki to próba odciągania uwagi od tego, że urzędnicy odwrócili się do przedsiębiorców plecami i przestali używać głowy. Niektórzy z restauratorów, właścicieli sklepów i lokali usługowych, widzą w tym filmie tylko jedno: środkowy palec władzy z domyślnym „Fuck You”. Ta nieśmieszna komedia jest cyrkiem, na którego arenie zabrakło głównego klauna. W tym filmie prezydent mógł spokojnie wystąpić, ale chyba lepiej wypadłby słomiany miś z filmu Barei. Bo wiadomo, Gorzów zaczyna być stanem umysłu, a nie przyjaznym miejscem na mapie.

W mieście nad Wartą jak grzyby po deszczu powstają pomysły na promocję miasta, ale tracimy z oczu najważniejszych: przedsiębiorców płacących podatki. Rozumiem, że instytucja ich rzecznika zdechła, a szefowa inwestorskiego wydziału, zwana też „żoną sponsora”, poszła w marchewkę, ziemniaki i buraki w GRH. Ciśnie się na usta pytanie: czy leci z nami pilot? Za pokazywanymi w filmie remontami kryją się ludzkie dramaty: upadające lokale, zobowiązania publicznoprawne i wiele innych, których nie zrozumie człowiek, który potrafi pieniądze wydawać, lecz nigdy ich nie zarabiał.

Teraz pozytywnie. Ten film jest najlepszym, co się w mieście wydarzyło w ostatnim czasie. Jedyny profesjonalny produkt, który nie trąci fuszerką i ma doborową obsadę. Proponuję, aby kolejne nagrać w poszpitalnych budynkach – gdzie od roku uczy się młodzież w CEZiB, w dawnej „Przemysłówce” – skąd emanuje kultura i gdzie prężnie działa Centrum Usług Wspólnych, a na koniec, koniecznie trzeba nagrać film w starym Ratuszu przy Obotryckiej. I tu dochodzimy do najważniejszej puenty. Radośni urzędnicy z filmu będą przyszłą elitą tego miasta. Taką radosną i uśmiechniętą, kalkulującą co jest fajne i „cool”, nawet jeśli miastu szkodzi. Film jest super, ale to parodia, a nie promocja miasta.


Podziel się





Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x