Przedwyborcze lanie wody

9 września 2019, 19:43, Robert Bagiński, nadwarta.blogspot.com
Rzadko w przedwyborczych deklaracjach jest więcej niż jedno ziarno prawdy. Polityczne wygi wiedzą, że wyborcy mają pamięć krótką, a dziennikarze nie zawsze mają odwagę zapytać.

Wybory to czas szczególny, gdy wiara w prawdomówność polityków jest nokautowana przez tanią propagandę. Próba obnażania wyborczej ściemy to orka na ugorze. Politycy mocno się wycwanili i każdą krytykę określają mianem „hejtu”. Ta narracja jest dla nich tym, czym papierowa torebka dla alkoholika. Pozwala ukryć swoje prawdziwe oblicze. W tym okresie kandydaci gwałcą wszystkie standardy, a na prawdzie wyżywają się nawet grupowo. Odnosząc to do kinematografii, dla nich nie ma mostów, które byłyby za daleko. Politycy laną przez siebie wodą, a także tą robioną z mózgów zwykłym ludziom, są w stanie ugasić wszystkie lubuskie pożary.

Przykład pierwszy z brzegu. Jednocześnie subtelne rozliczenie wyborczego kłamcy, jak się jednak okazuje. „Tak to prawda, udało mi się pozyskać inwestora. Zabiegałem o tę grupę kapitałową przez pół roku. Rozmowy prowadziłem osobiście i pierwszy raz w historii jest szansa, żeby młodzi ludzie w Gorzowie zarabiali tak, jak zarabiają biali ludzie na całym świecie” – mówił w swoim programie „Zdaniem Komarnickiego” przed wyborami w 2015 jeden z dzisiejszych kandydatów. Rychło jednak okazało się, że to zwykły humbug, czy po prostu ściema – jak kto woli. Inwestycji jak nie było, tak nie ma i nigdy nie będzie. Mowa o firmie, która miała powstać w Parku Słowiańskim. „Osobiście jestem we wszystkich rozmowach i o wszystkim jestem informowany ze wszystkich stron” – dodał bohater wyborczej ściemy.

Nie on pierwszy i nie ostatni. Język z łańcucha spuszczają przed wyborami dosłownie wszyscy. To pewnie przypadek, że działki przy ulicy Myśliborskiej kolejny już raz stają się głównym leitmotivem kampanii wyborczej Sebastiana Pieńkowskiego z PiS. Czarował nimi przed wyborami samorządowymi, spektakl próbuje powtórzyć przed parlamentarnymi. Jeśli się uda i nie skończy na deklaracjach, a jest osobą o wiele bardziej wiarygodną niż rubaszny senator, czapki z głów. „To nasz złoty pociąg” – kwituje prezydent Wójcicki i to daje do myślenia, bo tego ostatniego jeszcze nie znaleziono.

Aż się człowiek wzdryga, gdy przed kolejnymi wyborami ogląda „chocholi taniec” polityków w szpitalu. Najlepszą tego ilustracją jest przedwyborcze podpisanie aktu erekcyjnego pod budowę nowej części szpitala, czemu asystowali wszyscy możliwi kandydaci: od Wierchowicza i Kucharskiego, przez senatora Dyzmę i poseł Sibińską, a na wojewodzie i kandydacie Dajczaku w jednym, kończąc. Scena ze szpitala miała coś z teatru absurdu: erupcja propagandy i wyborcze nurkowanie ku dnu. Sporo szumu wokół sprawy ważnej, ale niepotrzebnie upolitycznianej.

Grubo ciosane zdania od lat wypowiada Marek Surmacz. Ich esencją nie zawsze jest sens, ale zawsze sensacja. Nie mógł zawieść przed wyborami. „Panie prezydencie, niech pan sobie pod domem postawi takiego smroda” – powiedział o wytwórni mas bitumicznych, która miałaby powstać na Walczaka. Problem w tym, że inwestycja powstanie, bo zgodę na nią wyraziła podległa mu instytucja. Inaczej mówiąc, pic na wodę i fotomontaż z grubo ciosanymi oburzeniami.
Insza inność to postawa kandydatów w terenie. Taki Komarnicki i Wierchowicz mają nawet swój wkład w jej nową jakość. Dotychczas kandydaci podchodzili do wyborców, ale oni próbują tę sytuację odwrócić: idąc po dozynkowych placach oczekują, że wyborcy będą podchodzić do nich. Efektów jeszcze nie ma, ale kto wie. Z nimi jest jak w anegdocie Antoniego Słomińskiego z czasów PRL. Przyjmował delegacje z ZSRR i na pytanie komunistycznego dygnitarza, gdzie mógłby się wysikać, odpowiedział: Wy, towarzyszu, możecie wszędzie. Oni też.

Czy to wszystko mnie dziwi? Mnie nad Wartą już nic nie dziwi od lat. Polityczną walutą polityków jest ściema, a moją bronią pióro. Oni nie są wybitni, tylko cwani, ale przed wyborami chcą być postrzegani wyjątkowo. Nie będą.


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości