Usuwanie wgniecień po gradobiciach

Druga strona nauczycielskiego sporu

12 kwietnia 2019, 13:37, Robert Bagiński, nadwarta.blogspot.com
Pełna zgoda jest tylko co do jednego: błędy lekarzy leżą na Żwirowej, a błędy nauczycieli obserwujemy w polityce. Problem w tym, że tych ostatnich będzie coraz więcej, gdyż przykład, jaki dali swoim strajkiem, jest społecznie szkodliwy.

Stoi przede mną trudne zadanie: chciałbym wyrazić solidarność z płacowymi postulatami nauczycieli, ale nie potrafię znaleźć argumentów, by przekonać samego siebie, że sabotowanie ważnych dla uczniów egzaminów jest dobre. Wiem za to, że jest demoralizujące. Możliwe, że widzę las, ale nie widzę drzewa, albo odwrotnie: widzę drzewo, ale nie potrafię dostrzec lasu. Wiem, że gdzie wszyscy myślą tak samo, nie myśli nikt. Niewielu ma dziś odwagę powiedzieć cokolwiek, co znajduje się w kontrze do medialnych przekazów: tych PiS-owskich z jednej strony, tych opozycyjnych z drugiej.

Nie ma co się nauczycielom dziwić, że nie chcą być kelnerami na bankiecie życia, ale powinni zrobić kalkulację, czy protest w samym centrum kampanii wyborczej, to opcja najlepsza. Melodia, którą słyszymy rozpisana jest na nuty i brzmiałaby lepiej, gdyby nie to, że trąci fałszem, gdy próbuje się ją zagrać instrumentami politycznymi. „Jak nie teraz, to nigdy” – mówią niektórzy, stając się adwokatami tezy, że cel uświęca środki. Kilka miesięcy temu podobnie mówili nagle chorzy policjanci. Podwyżki dostali, lecz ich wiarygodność jest mniejsza niż tych, których często ścigają. Szampan po ewentualnym sukcesie wywietrzeje i zacznie się kac. Szczytem propagandowego wzmożenia są przekazy, że uczniowie wspierają swoich nauczycieli. Może i tak, ale co najwyżej w takim zakresie, jak piraci drogowi cieszyli się z faktu, że w trakcie protestu policjanci nie wystawiali mandatów.

W morzu propagandy trudno o wyspy obiektywizmu. Co do jednego nie ma sporu: nauczyciele powinni zarabiać więcej. Podobnie jak pielęgniarki, ludzie kultury, lekarze rezydenci, ratownicy medyczni, pracownicy sądów, służby więziennej i tak dalej. Naiwnością byłoby wierzyć, że pokazywane przez nauczycieli „fiszki” z miesięcznych wypłat, to faktyczna ilustracja belferskich zarobków. Byłoby uczciwiej, gdyby pokazali PIT-y, bo dopiero tam znajdziemy trzynastkę, czternastkę jako jednorazowy dodatek wyrównawczy, czy wreszcie kilkusetzłotowy dodatek wiejski. Z trudem szukać tam dochodów z tytułu korepetycji, chociaż terminy nawet na te mniej pożądane jak z języka polskiego, są w przypadku maturzystów rezerwowane już na przyszły rok szkolny.

Politycy opozycji rozpływają się w zachwytach nad nauczycielami, ale fałsz czuć na odległość. Im łatwo zagrzewać do walki, bo po raz kolejny znaleźli środowisko, które ma większą wiarygodność niż oni. Najpierw byli to protestujący pod sądami, potem kobiety, sędziowie, lekarze rezydenci, a teraz nauczyciele. Tymczasem problemem jest system edukacji w ogóle, a oni niewiele zrobili, aby go zmienić. Po pierwsze, bo wielu polityków to byli nauczyciele. Po drugie, bo nawet jak nauczyciele nie zostaje politykami, to w zbiorowości dalej są silni i wpływowi.

W ferworze dyskusji jakoś obojętnie przeszliśmy obok powszechnej w przestrzeni publicznej narracji protestujących nauczycieli: „Zarabiam mniej niż kasjer w Lidlu lub Biedronce”. Nawiasem mówiąc, nie twierdzę, że osoby pracujące w branży usługowej zawsze są zadowolone ze swojego miejsca pracy, ale wiem, że nie wszyscy mają niskie kwalifikacje formalne. Trudno z powagą traktować ludzi, którzy swój autorytet chcą budować na porównywaniu się z innymi, bo oni zarabiają więcej. Może to i bardzo polskie, ale nieprzyzwoite. Polski system edukacji to żywa skamielina i choć wskazanym jest krytyka „dobrej zmiany”, to warto podkreślić, że nauczyciele też nigdy nie byli skorzy do zmian. Wiem, nieprzyzwoite jest zwracanie uwagi nauczycielom. To też takie polskie i folwarczne, gdzie autorytetu nie buduje się pracą i postawą, ale samym faktem bycia w danej grupie społecznej.

Nie twierdzę, że mam stuprocentową rację i nawet do tego nie aspiruję. Uważam jednak, że prawdziwa dyskusja wymaga rewizji opinii wszystkich stron, a nie tylko jednej – tej rządowej.


Podziel się





Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x