Praca jakiej szukasz

Rzecz o doradcy Piechowiczu

25 marca 2019, 21:18, Robert Bagiński, nadwarta.blogspot.com
Regionalna gazeta ujawniła wielką aferę. Prezydencki doradca do spraw public-relations zarabia więcej od jej dziennikarzy. Prezydent Wójcicki powinien założyć pokutną włosiennicę i udać się z pielgrzymką do Rokitna.

„Człowiek prezydenta zarabia w urzędzie i miejskich spółkach” – ogłosiła gazeta, dostrzegając szczelinę w teflonowym wizerunku prezydenta. Postanowiła mu dołożyć, bo ośmielił się umożliwić komuś zarobić więcej, niż zarabiają redaktorzy tego pisma. Jeśli dodać do tego fakt, że jej gorzowski szef przepadł onegdaj w konkursie na stanowisko dyrektora marszłakowsko-miejskiej biblioteki, wachlarz argumentów przeciw jest całkiem pokaźny. Powiedzmy wprost: ludzie chcący, aby wysokiej klasy specjalista pracował w Gorzowie za trzy tysiące złotych, żyją w świecie, który nie istnieje.

Pieniądze to drażliwy temat nad Wartą. Tak więc stoi przede mną trudne zadanie, bo urzędnicy z zasady lubiani nie są, a Piechowicz nie jest mi ani bratem, ani swatem. Uważam jednak, że w gorzowskim morzu bylejakości, jest wyspą profesjonalizmu, a takim po prostu trzeba płacić. Owszem, przeciwnicy prezydenta Wójcickiego mogą go wyzywać od „synów kurtyzany”, bo okazał się skuteczniejszy od ich paździerzowych doradców, ale to nie powód by z przysłowiowego gów...a, robić bat na fachowców. Chcemy, aby do Gorzowa przyjeżdżali fachowcy i profesjonaliści z różnych dziedzin – jak Piechowich, Hanna Gill-Piątek i Wojciech Kłosowski, czy zaspokoimy się lokalnymi mędrcami?

Ja bym chciał, aby nad wizerunkiem prezydenta miasta czuwał człowiek profesjonalny, a nie włazodupna redaktor lokalnego portalu, co to za miejskie lub powiatowe zlecenie, zrobi dosłownie wszystko. Aby tak się stało, choć prawo mocno to komplikuje, komuś takiemu trzeba zapewnić warunki finansowe. Jeśli ktoś chce udawać świętoszka, to wolna droga. Usługi Piechowicza kosztować muszą i nie ma w tym nic zdrożnego, że są finansowane również z miejskich spółek. Niektóre redakcje też dostają z nich pieniądze, ale wtedy wszystko jest w porządku.

Generalnie, irytują mnie akcje typu „Urzędnicy to...” i tamto. Szczytem propagandowego wzmożenia jest zarzucanie prezydentowi miasta korzystania ze służbowej limuzyny i tym podobne. Przepraszam bardzo, ale limuzyny lepsze niż Skoda Superb oraz pensje wyższe niż wiceprezydentów, to dzisiaj standard w każdej międzynarodowej korporacji i to wcale nie dla ludzi na stanowiskach z kategorii VP i MD. Jeśli chcemy ,, aby dla miasta pracowali najlepsi, albo przynajmniej dobrzy, to należy im jakoś zapłacić. Zwłaszcza że zakłamana „dobra zmiana”, wcale tego samorządowcom nie ułatwia.

Skoro od doradcy Piechowicza zacząłem, to nie można nie wspomnieć o zwykłych urzędnikach. Oni również bywają w ogniu medialnej krytyki. Ciężko pracując, zarabiają w Ratuszu dramatycznie mało. Dziennikarze potrafią się do nich przyczepić o wszystko – od głupiego szkolenia w lepszym hotelu, po zakup klimatyzatora. Ja uważam, że powinni zarabiać dobrze, bo jeśli szeregowy radny za nic otrzymuje 1500 złotych, to jest skandalem, że urzędnik z 20-letnim stażem dostaje zaledwie tysiąc więcej. Praca dla miasta musi być traktowana jako najważniejsza w mieście. To śmieszne, że fachowiec chcący pracować dla Gorzowa, tylko z powodów głupich przepisów, musi dorabiać w spółkach. Inna sprawa, ze śmieszniejsi są ci, którzy robią z tego aferę.


Podziel się





Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x