Bagietka z zakalcem: Za znicz i klepsydrę stanie przed sądem

4 lutego 2018, 21:11, Robert Bagiński, nadwarta.blogspot.com
Wiele świadczy o tym, że politycy posłużyli się tępymi urzędnikami ADM-u i policjantami, by pogrozić zwykłym ludziom palcem. Przed sądem staje były lider KOD-u, a dzisiaj opozycyjnego stowarzyszenia „Obywatele GW”, bo ośmielił się postawić pod biurem poseł Rafalskiej znicz.

Na pytanie, co dzieje się obecnie z wieloma prokuratorami, policjantami oraz urzędnikami instytucji rządowych, ale również samorządowych, odpowiedź jest brutalnie prosta: meblują się w szarej rzeczywistości. Jakby zapomnieli, że ta władza kiedyś przeminie, jak każda inna, a minister Rafalska nie będzie już ważnym politykiem. Ogromny wstyd jednak pozostanie.

Mocno śmieszy fakt, że gorzowska Policja, która do dzisiaj nie złapała złodziei mosiężnego popiersia eksprezydenta Bauera, nie mniej wartościowych medalionów z obelisk poświęconych pisarce Dowgielewiczowej, elementów pomnika Egometa Brahtza, czy kół ratunkowych na Bulwarze Nadwarciańskim, doskonale sobie radzi w wyłapywaniu ludzi, którym nie podoba się PiS-owska władza. Mówienie o dyktaturze w Polsce, a co dopiero w Lubuskiem czy w Gorzowie, jeszcze niedawno narażało formułującego podobne opinie, na zarzut rozpolitykowania się, histerii czy po prostu braku umiaru. To ostatnie, zdaje się być domeną gorzowskiej Policji i jej kolejnych komendantów. Policjanci, oczywiście nie wszyscy i nie ci pracujący na co dzień na rzecz bezpieczeństwa, lecz funkcyjni i z nadania, zdają się rozwiązywać jedynie te problemy, które sami wymyślili, by podlizać się władzy.

Potwierdza to wniosek o ukaranie, który gorzowska Policja skierowała do Sądu Rejonowego. W poniedziałek 5 lutego przed Sadem Rejonowym stanie Leszek Pielin, były lider Komitetu Obrony Demokracji, obecnie szef Stowarzyszenia „Obywatele GW”. Chodzi o to, że w dzień Wszystkich Świętych, wraz z innymi działaczami KOD-u, chcąc uhonorować Piotra S, który dokonał samospalenia pod Pałacem Kultury, w proteście przeciw rządom symbolizowanych w mieście nad Wartą przez Elżbietę Rafalską, miał przypiąć do drzwi jej biura kartkę z ikoną nagrobnej klepsydry, a pod drzwiami pozostawić zapalony znicz.

Postawiono mu zarzut z art. 63 Kodeksu Wykroczeń tj. „umieszczenie w miejscu publicznym apelu bez zgody zarządzającego nim”, a także art. 145 KW, który mówi o „zanieczyszczeniu lub zaśmiecaniu miejsc dostępnych dla publiczności”. W tym szaleństwie jest metoda, bo jeśli reszta Polski ogląda świat przez dziurkę od klucza, to widząc lidera antyrządowych protestów przed sądem, bez wątpienia ma prawo poczuć się przestraszona. Nic nowego, bo jak wynika z raportu Amnesty International: „wolność zgromadzeń w Polsce jest bardzo zagrożona”, a dowodem na to zastraszanie, inwigilacja oraz ściganie uczestników protestów, których w Gorzowie symbolem jest właśnie Leszek Pielin. Warto jednak pamiętać, że dopóki ludzie protestują i mówią o tym, że demokracja jest zagrożona, sytuacja nie jest jeszcze zła. Najgorszy scenariusz to taki, gdy społeczeństwo, ze strachu przed władzą – której w miastach takich jak Gorzów przedłużeniem jest Policja, prokuratury i sądy-przestanie już protestować.

„Nie mam sobie nic do zarzucenia, a ten wniosek o ukaranie tylko potwierdza, że jest sens protestowania przeciw tej szkodliwej władzy. To ewidentna próba zastraszanie naszego środowiska, ale to się nie uda” – komentuje sprawę L. Pielin. Pełnomocnikiem lidera gorzowskich opozycjonistów, jest obrońca działaczy podziemnej „Solidarności” z okresu PRL mec. Jerzy Wierchowicz, który nie ma wątpliwości, że tego typu działania, to świadome tłumienie krytyki, a także próba zastraszenia protestujących. „Chodzi o to, by dać sygnał protestującym, by nie ważyli się protestować przeciw władzy” uważa mecenas Wierchowicz.

Powiedzenie z czasów PRL: „Dajcie człowieka, a paragraf się znajdzie”, wciąż jest aktualne. Szkoda, że w swojej pracy, twórczo rozwija je gorzowska Policja – najpierw w odniesieniu do Jerzego Owsiaka, a teraz w stosunku do Leszka Pielina. Poniedziałkowa rozprawa pokaże, czy Gorzów, to tylko wypadki przy pracy, takie drobiazgi, czy raczej arena mało śmiesznego „spektaklu”, w którym władza chce pokazać miejsce opozycji. W latach 80. próbowano, to wtedy, gdy Marek Surmacz był milicjantem, a minister Rafalska działaczką prokomunistycznego Stronnictwa Demokratycznego...


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x