Gorzów miał się w 2020 bardzo dobrze!

31 grudnia 2020, 15:00, Robert Bagiński, nadwarta.blogspot.com
Szokująco długa jest lista sukcesów w Gorzowie Anno Domini 2020. To jeden z najtrudniejszych i najciekawszych okresów w historii miasta. Miał swoich wygranych, wielkich bohaterów oraz tych, którzy kończą przeciętnie, albo bardzo słabo. Pandemia zweryfikowała nie tylko gorzowskie persony, ale również wizje, projekty oraz dotychczasowe opinie.

Wielkie inwestycje na miarę tych gorzowskich, mają najczęściej miejsce po takich wydarzeniach jak wojna, albo coś równie dramatycznego. Sednem jest to, że nad Wartą udało się to wszystko bez wojen i tragedii; wystarczyła determinacja. Pandemia zatrzymała inwestycyjny impet wielu samorządów, ale gorzowscy decydenci, zamiast wcisnąć hamulec, mocno docisnęli gazu. Wygrzebałem wyblakłe zapiski sprzed lat; to wszystko miało się nie udać. Bóg jeden wie, jakim cudem wyremontowana i zamknięta dla samochodów Sikorskiego, nie zakorkowała miasta. Tropię losy pomnika Adama Mickiewicza, ale stoi jak stał, choć wieszczono różnie; łącznie z podmienieniem go na „Śfinstera” z podpiłowanym penisem. Żonglerka złych wróżb była spektakularna, ale w 2020 roku się nie sprawdziła.

Każdy miał swoje wyobrażenie nowego centrum, ale w tych uproszczonych narracjach zabrakło wiary w gorzowian, którzy nie tylko od nowa pokochali to miejsce, ale wielu nawet zainwestowało. Nie był to czas łatwy na biznes, ale i w tym zakresie Gorzów dał radę. „Gorzowska Dycha” dla przedsiębiorców, to było antidotum na ich pandemiczne problemy; więcej niż milion może nie imponuje, ale w przeciwieństwie do „Lubuskich Bonów Wsparcia”, była to pomoc realna. Na końcu tej pomocowej nitki byli i są żywi ludzie, gorzowianie z odwagą inwestowania, którym wskazówki zegara poruszały się szybciej niż innym.

Czekać nie mogła hala widowiskowo-sportowa, a także przebudowa stadionu lekkoatletycznego, które w 2020 roku z fazy zapowiedzi i obietnic, przeszły do etapu realizacji. Dzięki zaangażowaniu Elżbiety Rafalskiej, odwadze Ratusza i zaangażowaniu radnego Marcinkiewicza, inwestycja będzie miała finansowanie z rządu, budżetu miasta oraz województwa. Aspiracje sportowe miasta nie powinny nikogo dziwić; nowy rozdział w jego historii w mijającym roku zapisał Bartosz Zmarzlik. On sam poszedł jak burza po drugie z rzędu trofeum Mistrza Świata, ale próbkę mistrzowskich metod zarządzania pokazał również prezes „Stali” Marek Grzyb. Też wróżono porażkę, a nawet kumulację problemów, które miały być dla gorzowskiego żużla gwoździem do trumny. Znów stało się inaczej.

W sumie najgorszą dyscypliną w Gorzowie jest polityka – niektórzy miejscy i wojewódzcy radni, parlamentarzyści oraz wszelkiej maści aktywiści. Kpią sobie w żywe oczy, mają fioła na punkcie swojego wyglądu oraz bytności w mediach, ale za dużo błaznują. Mocno zbudował się na pandemii Robert Surowiec, dzisiaj prezentujący szczytową formę – dał radę. Polityczna passa nie trzymała się w 2020 roku Sebastiana Pieńkowskiego z PiS; przypomina żonglera, któremu rozsypują się wszystkie pochodnie w powietrzu. Próbował je łapać, ale tak w PiS jak i w KOWR, podkładano mu nogi. Fason trzyma poseł Sibińska, ale tylko dlatego, że wszyscy śpiewają jej partyjną narrację, bo nie chcą wypaść z chórku. Słabszą formę prezentował Jan Kaczanowski, który ze śmiertelną powagą głosił perory, że w czasie pandemii rajcowskie diety należą się w stu procentach nawet wtedy, gdy radnych nie ma z powodu choroby. Pozytywnie zaskoczył senator Komarnicki; miał kilka wpadek z głosowaniami przez internet, ale w wielu sprawach okazał niezależność od partii i towarzyskich koterii. Reszta bez zmian: mecenas Synowiec nie wie, gdzie podziać oczy, by pokazać, iż Gorzów może i powinien być jeszcze piękniejszy, a radny Sobolewski fotografuje się na budowie Chrobrego.

Co dalej? Przyszły rok rozstrzygnie miejsce Gorzowa w regionie. Budżet UE już zaakceptowany, ale teraz rozpoczną się prace nad szczegółami w regionach. Każde ustępstwo radnych wojewódzkich w kluczowych dla miasta sprawach, będzie sygnałem, że zależy im tylko na własnych tyłkach. Możemy być ubogim bratem Zielonej Góry, ale gdyby radni przypomnieli sobie o „Partii Gorzów”, możemy być wcale nie gorszym bliźniakiem. To jest możliwe. Czego sobie i wszystkim życzę.


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x