Wiadomości

Co zrobić z „miejskimi żulami”?

27 czerwca 2021, 13:15, Robert Bagiński, nadwarta.blogspot.com
Żule panoszą się coraz śmielej w Gorzowie. W dyskusjach o ograniczeniu ich „zasięgów”, jak bumerang powracają te same diagnozy, argumenty i mądre rady. Nie chodzi o to, by ludzi którym wiatr zawiał w oczy, a ich droga życia zrobiła się mocno stroma, oddzielać chińskim murem od tych, którym się powiodło.

Chodzi o normalność, której nie ma gdy na głównych skwerach piękniejącego w oczach miasta, królują żule. Ulubionym miejscem menelskich zebrań jest Kwadrat, skwer przy dawnym Empiku oraz alejki przy Marcinkowskiego. Inna sprawa, że swoje wpływy ochoczo powiększają i panoszą się coraz śmielej również w innych częściach miasta, zatruwając przy tym życie zwykłym mieszkańcom. Może rozzuchwala ich fakt, że swój pomnik w mieście ma kloszard, ale to żaden argument – Szymon Gięty nie był menelem, ani żulem, a tym bardziej nikomu nie wchodził w drogę.

Ten temat nigdy nie przestanie być aktualny. Problem jest stary i nie dotyczy tylko Gorzowa, ale to słabe pocieszenie, bo relacje ze spacerów po głównych skwerach miasta przypominają zapis karty chorobowej. Są solą w oku nie tylko dla zwykłych mieszkańców, ale również dla restauratorów oraz służb porządkowych. Obserwując ich z któregoś z restauracyjnych ogródków, można zobaczyć jak w czasie rzeczywistym wygląda tzw. przeginanie pały. Dość przypomnieć, że skwer obok dawnego Empiku, gdzie deliberowały onegdaj najtęższe mózgi miasta: od Zdzisława Morawskiego zaczynając, przez Piotra Steblina-Kamińskiego, a na Waldemarze Kućce kończąc, dzisiaj zdominowały persony z zupełnie innego wymiaru.

Nie inaczej jest z Kwadratem, który dla żuli stał się współczesną agorą, ale bez mądrych dyskusji i filozoficznych dylematów. Im wystarczy rycie w stylu: „Kurrrr...aa!” i „Spierrr...aj!”; głosowania zastąpili wymuszaniem datków. Sporo tam demoralizacji, ale żadnych kandydatów na Sokratesa. Swoje sanktuarium żule mają również na Staszica, a skandalem jest to, że w przeciwieństwie do tych z dołu miasta, warunki ich bytowania są o wiele gorsze. 

Co z nimi zrobić – pyta w radiu dziennikarz, a radni rozkładają ręce. „Wysyłać regularnie straż miejską, aby ich odstraszała” – proponuje radny Tomasz Rafalski z PiS. „Trzeba uczyć tych ludzi dyscypliny” – to już pomysł reprezentanta Platformy Obywatelskiej. „Regularne patrole, a poza tym ludzie też powinni zwracać uwagę, bo oni są fizycznie słabi i z trudem trzymają pion” – konstatuje uznany mecenas i radny Jerzy Synowiec. Wątpię w skuteczność patroli; panowie i panie żule są bardzo asertywni. Na widok nielicznych patroli przyjmują pozy Buddy, ukrywając flaszki w robiących za tabernakulum śmietnikach, do których mundurowi zaglądać nie mają prawa. Nie te dłonie i nie te nosy.

Może nam się to nie podobać, ale brutalna prawda jest taka, że żule będą w naszym mieście zawsze – jak komary nad wodą, kleszcze w lesie, albo stonka na ziemniakach. Ten gatunek nie jest na wymarciu i ma się całkiem nieźle. Nie ma więc co kręcić afery, ale podjąć konkretne działania. Jakiś czas temu z hukiem ogłoszono, że długi lokatorów miejskich wynoszą grubo ponad 65 milionów, ale nikt nie wpadł na to, że znaczna ich część to właśnie ci, którzy oszukują uczciwie płacących. Gdy przychodzi do odpracowywania czynszowych zadłużeń, to na ulicach pojawiają się starsze panie – zapewne babcie i matki bohaterów felietonu, ale nie oni sami.

Uważam, że miastu potrzebne jest osiedle z kontenerów, gdzie wyznawcy małp i sikaczy, mogliby spokojnie mieszkać i trenować kolejne dyscypliny duchowe. Można sobie wyobrazić, że ich brutalne usunięcie z przestrzeni miejskiej wywoła szum medialny i zderzy się z humanitarnym murem oporu. Tym akurat politycy przejmować się nie powinni, bo alkoholowi okupanci reprezentacyjnych miejsc, raczej nie głosują. Miasto pięknieje, czas ucieka, a za dwa trzy lata będziemy na ten temat dyskutować dalej. Czarnym snem, taką skrajną wizją przyszłości, jest stan, gdy piękne miejsca nad Wartą, staną się królestwem dla plemienia fioletowych nosów. To chyba czas, aby wypowiedzieć im wojnę. Program „Kawka” polepszył w mieście powietrze, inwestycje odmieniły miejską przestrzeń, ale teraz trzeba zrobić krok dalej.


Podziel się

Komentarze

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości