Wiadomości

Hity i kity po gorzowsku: Święci, pociągi i lumpeksy

3 sierpnia 2026, 08:25, Robert Trębowicz
Nie ustaję w wysiłkach, by docenić trud, pot i łzy naszych boskich wybrańców. Efektów szukam ze świecą. By zrozumieć to wielkie dzieło, chyba powieszę nad łóżkiem portret świętej Krystyny, patronki odwołanych pociągów. Może także kupię kolarzówkę, by na rowerowych ścieżkach pojąć koncepcje samego świętego Sebastiana, patrona lubuskich lotnisk, winnic i nie tylko. Nie zawadzi również złożyć pieczonego udka z kurczaka przed ikoną świętego Jacka. A nuż dostąpię łaski zrozumienia krętych ścieżek, którymi kroczą rządzący?
Wkrótce

Jeśli o kolei mowa: nie wiem, czy zauważyliście, że od jakiegoś czasu popularne wahadła PKP IC łączące Gorzów z Poznaniem poza numerem pociągu otrzymały wyróżniające nazwy własne. Pojawiły się Posnania, Goplana, Cybina, Bogdanka i Wielkopolanin. Czy tylko ja jestem zdania, że w pakiecie nazw, które ułatwiły nam codzienne podróże, zabrakło lokalnych akcentów? Dlaczego gorzowian nie może wozić pociąg „Gorzowianin”? Mam nadzieję, że przy ustalaniu nazw kolejnych trzech par pociągów będzie bardziej lokalnie. No chyba że nazwa „Gorzowianin” nie przeszła komuś tam w Ministerstwie przez klawiaturę jako zbyt kontrowersyjna?

Wracając do miejskiej kuwety, sąsiadka stwierdziła ostatnio, że rządzący miastem są mistrzami w rozwiązywaniu problemów, które pośrednio sami stworzyli. Co do odpadów tekstylnych, na szczęście wyciągnięto właściwe wnioski. Kontenery na tekstylia pojawiają się na gorzowskich ulicach. Co ciekawe, odzież tam wrzucana musi być czysta oraz w dobrym stanie. O konieczności jej odprasowania, tudzież umieszczenia na wieszaku z rozmiarówką, co prawda nie słyszałem, ale temat robi się ciekawy. Czyżby miasto postanowiło otworzyć sieć lumpeksów, powołując przy tej okazji prezesa, kilku wiceprezesów oraz radę nadzorczą? By było godnie, lumpeks powinna nadzorować osobiście pierwsza wiceprezydent. Oczywiście za sowite wynagrodzenie, jak przystało. Jakaś zacna garsonka z kontenera w formie premii to też fajny pomysł, jeśli interes by się rozkręcił. Trzymam kciuki!

Dalsza część artykułu pod reklamą
REKLAMA

Pytanie jednak, co z mniej godnymi tekstyliami „drugiego sortu”? Stara, znoszona skarpetka zapewne poczuje się dyskryminowana. Porzucona przez miejski system. Chociaż jak znam życie oraz przekorność nas, mieszkańców, też dadzą jej nadzieję na drugie życie w owym kontenerze z czysto praktycznych powodów. Nikt biednej, dziurawej skarpetki specjalnie do PSZOK-u odwoził nie będzie. Tak czy inaczej – rozwiązanie co najmniej połowiczne. Do poprawki.

Niestety, z planami miejskiej spalarni już tak różowo nie jest. Wszelkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że projekt poszedł z przysłowiowym dymem. Przed nami zapewne teatrzyk świętego oburzenia osób odpowiedzialnych za projekt, obarczających winą ministerialną Warszawkę, która miałaby im rzucać kłody pod nogi. Na logikę nasuwa się jednak pytanie, czy projekt był przygotowany wystarczająco solidnie, skoro wrócił na przysłowiowej tarczy, a raczej powrócił karawanem? Jak śpiewała przed laty Budka Suflera – znowu w życiu nam (miastu) nie wyszło?


Podziel się

Komentarze

KAMERA LIVE: GORZÓW NA ŻYWO
aLOHA

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości