Dramat rozegrał się na początku stycznia 2026 roku w Gorzowie. Śledczy ustalili, że 68-letni Antoni R. zadał swojej partnerce liczne ciosy w klatkę piersiową. Obrażenia były bardzo poważne i doprowadziły do obustronnych złamań żeber od II do VI stopnia, a także do rozległych wylewów krwawych i ostrej niewydolności oddechowo-krążeniowej. 65-letnia Barbara K. zmarła.
Mężczyzna od początku nie przyznawał się do winy. Przekonywał śledczych, że chciał jedynie pomóc swojej partnerce. Tłumaczył, że podjął reanimację, ponieważ takie dostał polecenie po zgłoszeniu zdarzenia służbom i to właśnie podczas resuscytacji krążeniowo-oddechowej doszło do złamania żeber.
Biegli lekarze jednoznacznie wykluczyli, aby śmierć 65-latki nastąpiła z przyczyn chorobowych. Ustalono, że obrażenia powstały w zbliżonym czasie, jeszcze za życia ofiary.
68-letni Antoni R. został oskarżony o spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu u swojej życiowej partnerki, w postaci choroby realnie zagrażającej życiu, czego następstwem był zgon pokrzywdzonej. Grozi mu od 3 do 20 lat pozbawienia wolności.
We wtorek 11 sierpnia w Sądzie Okręgowym w Gorzowie ruszył proces przeciwko 68-letniemu Antoniemu R. Mężczyzna podtrzymał swoją wersję wydarzeń i odmówił składania nowych wyjaśnień, dlatego sędzia odczytał jego wcześniejsze zeznania. Wynika z nich, że tragicznego dnia mężczyzna otrzymał pismo z ZUS o podwyżce emerytury, co skłoniło go do zakupu alkoholu. Razem z partnerką wypili pół litra wódki.
Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.
Podczas wcześniejszych zeznań mężczyzna twierdził, że po południu wyszedł przed budynek na spotkanie ze znajomym hydraulikiem, a po powrocie znalazł kobietę klęczącą i opartą o wersalkę. Zapewniał, że od razu położył ją na podłodze, zadzwonił pod numer 112 i z polecenia dyspozytora rozpoczął reanimację. Odpierał zarzuty o pobicie partnerki i twierdził, że obrażenia klatki piersiowej mogły powstać podczas akcji ratunkowej.
Zupełnie inny obraz sytuacji wyłania się z zeznań ratowników medycznych, którzy przyjechali na miejsce około godziny 23. Zastali w mieszkaniu spokojnego, będącego pod wpływem alkoholu Antoniego R. Kobieta leżała na podłodze, jednak medycy od razu zorientowali się, że nie żyje od dłuższego czasu.
- Kobieta była już wychłodzona. Na monitorze była linia prosta, brak czynności serca. Okazało się, że to nie było nagłe zatrzymanie krążenia, tylko takie, które trwało jakiś czas. Wszystkie oznaki stwierdzały, że kobieta nie żyła od ponad pół godziny - zeznawał przed sądem jeden z ratowników.
Medycy zwrócili również uwagę na świeże rany na głowie 65-latki oraz niespójne tłumaczenia partnera. Mężczyzna początkowo mówił, że był u kolegi, gdzie pił alkohol, a po powrocie znalazł martwą kobietę. Później zmieniał wersję, twierdząc, że to on prowadził reanimację. Ratownicy nabrali podejrzeń i wezwali na miejsce policjantów.
Przed sądem zeznawał również właściciel domu i sąsiad z góry, który przyznał, że para często nadużywała alkoholu i się kłóciła, a w przeszłości na miejscu interweniowali policjanci. Zeznał, że po powrocie z pracy usłyszał niepokojące dźwięki dochodzące z parteru.
- Będąc u siebie na piętrze, słyszałem około 16:15 huk dochodzący z dołu. Oni mają na podłodze deski, to huk był głośny. Pomyślałem, że ktoś się przewrócił. Z dołu głośno włączony był telewizor. Krzyków i awantur nie było - relacjonował sąsiad.
O śmierci 65-letniej kobiety dowiedział się dopiero późnym wieczorem, gdy na miejsce przyjechała karetka pogotowia.
|
Bad Boys Blue, No Mercy, Francesco Napoli i Joy
3 października 2026
kup bilet |
|
LORD OF THE DANCE - 30th Anniversary Tour
9 grudnia 2026
kup bilet |
|
Kabaretowa Biesiada Śląska
22 listopada 2026
kup bilet |
|
Piotr Rubik - "Psałterz wrześniowy" Koncert jubileuszowy - 20-lecie
11 kwietnia 2027
kup bilet |