Zamalował antyaborcyjną furgonetkę. Ruszył proces mieszkańca Gorzowa

5 maja 2021, 12:55
fot. Anna Kluwak
W środę 5 maja w Sądzie Rejonowym w Gorzowie ruszył proces w sprawie mieszkańca Gorzowa, który w maju ubiegłego roku zamalował antyaborcyjną furgonetkę, a dokładnie wizerunek płodów po aborcji. Mężczyzna został oskarżony o zniszczenie mienia, chociaż w tej sprawie nie wpłynęło żadne zawiadomienie od właściciela pojazdu. Pan Stanisław nie przyznaje się do winy i tłumaczył, że jego celem nie było zniszczenie mienia, a usunięcie obrzydliwego banera z przestrzeni publicznej.

Od blisko 1,5 roku na parkingu przed Wielospecjalistycznym Szpitalem Wojewódzkim przy ul. Dekerta w Gorzowie stoi antyaborcyjna furgonetka, która wzbudza wiele emocji wśród mieszkańców Gorzowa i pacjentów szpitala. Dlatego też Stanisław Czerczak, mieszkaniec Gorzowa postanowił wziąć sprawy w swoje ręce i w połowie maja 2020 roku zamalował antyaborcyjną furgonetkę, a dokładnie wizerunek płodów po aborcji. 

Jak się okazało, mężczyzna usłyszał zarzut zniszczenia mienia. Co ciekawe, zawiadomienia w tej sprawie nie złożył właściciel antyaborcyjnej Kazimierz Sokołowski, a fundacja Pro Prawo do życia. Pan Stanisław otrzymał wyrok nakazowy według którego miał zapłacić 300 zł za zniszczenie mienia, jednak od tego wyroku się odwołał. 

Dlatego też w środę 5 maja w Sądzie Rejonowym ruszył normalny proces. Gorzowianin jest oskarżony o czyn z artykułu 124 kodeksu wykroczeń § 1. Kto cudzą rzecz umyślnie niszczy, uszkadza lub czyni niezdatną do użytku, jeżeli szkoda nie przekracza 500 złotych, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny.

Podczas środowej rozprawy Stanisław Czerczak złożył zeznania, w których tłumaczył dlaczego postanowił zamalować antyaborcyjną furgonetkę. - Nie przyznaje się do zniszczenia mienia, moim celem było usunięcie tego obrzydlistwa z przestrzeni publicznej. Tak aby nie narażać mojego dziecka i innych dzieci na ten widok. Mój wówczas 6-letni syn korzystał regularnie z pomocy logopedy, który znajduje się koło szpitala. Każdorazowo jak przechodziłem z nim od przystanku do logopedy, chwytał mnie z przerażeniem i pytał się czemu na zdjęciu są zakrwawione, porozrywane dzieci. Ponadto 4-letnia córka mecenasa Synowca, który prywatnie jest moim kolegą chodzi do przedszkola, które znajduje się nieopodal miejsca, gdzie stoi zaparkowana furgonetka z banerami. Za którymś razem nie mając już umiejętności i siły tłumaczenia dziecku, ale też będąc zdegustowanym opieszałością i bezradnością władz szpitala postanowiłem zamalować ten obrzydliwy baner. Nie miałem również wiary w skuteczność policji i innych służb - zeznawał Stanisław Czerczak.

Na rozprawie zabrakło świadka, który złożył zawiadomienie o zniszczeniu banera na antyaborcyjnej furgonetce. Dlatego też sędzia Łukasz Gawdziński postanowił o odroczeniu rozprawy i ponownym wezwaniu świadka oraz właściciela antyaborcyjnej furgonetki. Kolejna rozprawa odbędzie się pod koniec czerwca.


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x