Wiadomości

Co z referendum w Gorzowie? Radny Kaczanowski: Nie szukajmy niepotrzebnej motyki

28 lipca 2026, 10:41, Anna Kluwak
referendum gorzów jacek wójcicki rada miasta gorzowa urząd miasta magistrat gorzów wielkopolski
fot. Weronika Jaworska
W Gorzowie może dojść do politycznego trzęsienia ziemi i referendum w sprawie odwołania prezydenta Jacka Wójcickiego oraz całej Rady Miasta Gorzowa. Jan Kaczanowski z prezydenckiego klubu Gorzów Plus przekonuje jednak, że zbiórka podpisów to skomplikowana procedura, a w niespokojnym świecie Gorzowianie powinni się jednoczyć, a nie szukać „niepotrzebnej motyki”. Oficjalne pismo ma trafić do komisarza wyborczego pod koniec sierpnia, a po wakacjach ruszy zbiórka podpisów pod wnioskiem o odwołanie władz.

Wszystko zaczęło się w maju, kiedy na sesję Rady Miasta Gorzowa przyszli mieszkańcy z transparentami, które wprost nawiązywały do filmów Stanisława Barei. Na prześmiewczych banerach wypisano hasła „Zmora znad Misia, zmorą Gorzowa” oraz „Wszyscy jesteście parufko rzercy”. Największe poruszenie wywołał jednak transparent z jednym, krótkim słowem: referendum.

Wtedy szef prezydenckiego klubu Gorzów Plus Maciej Buszkiewicz ostro skrytykował protestujących. Twierdził, że w mieście nie ma żadnych podstaw do organizacji takiego głosowania, a cała akcja to wyłącznie polityczna zagrywka. Zupełnie inaczej nastroje oceniała opozycja. Radny Prawa i Sprawiedliwości Tomasz Rafalski wskazywał na udane referenda w Krakowie oraz Zabrzu i podkreślał, że aktywność obywatelska drastycznie wzrosła, bo większość mieszkańców widzi, że w Gorzowie po prostu nie dzieje się dobrze.

Dalsza część artykułu pod reklamą
REKLAMA

Afera z adresami radnych i śledztwo przeniesione do Koszalina

Wszystko dzieje się na tle sprawy dotyczącej miejsca zamieszkania radnych. W maju 2026 roku radny Sebastian Pieńkowski z Konfederacji Korony Polskiej złożył oficjalne zawiadomienie do Prokuratury Rejonowej w Gorzowie. Zarzucił w nim grupie radnych zorganizowany proceder, składanie fałszywych oświadczeń o miejscu zamieszkania oraz wyłudzanie diet. Zawiadomienie wskazywało konkretne podgorzowskie adresy, pod którymi mieli faktycznie przebywać samorządowcy: Karnin, Santocko, Wawrów oraz Chwalęcice.

Ostatecznie sprawa została przekazana z Prokuratury Rejonowej w Gorzowie do Prokuratury Okręgowej w Koszalinie, aby uniknąć zarzutów o stronniczość. Swoje zawiadomienie do prokuratury złożyła w czerwcu również Alina Czyżewska.

Gęsta atmosfera w Radzie Miasta Gorzowa i nagłe rezygnacje radnych

Atmosfera stała się tak gęsta, że w międzyczasie ze swoich funkcji zrezygnowało dwóch radnych. Na początku czerwca mandat złożył Ireneusz Zmora z Koalicji Obywatelskiej. Z kolei 27 lipca, podczas nadzwyczajnej sesji Rady Miasta Gorzowa swoją rezygnację z funkcji radnego ogłosił Albert Madej z prezydenckiego klubu Gorzów Plus. Radny otwarcie przyznał, że czuje się skrzywdzony i odchodzi z powodu naruszenia jego dobrego imienia i wiarygodności społecznej.

Widzisz coś nietypowego lub masz sprawę z Gorzowa?

Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.

Radny Kaczanowski: Wyciągnijmy do siebie przyjacielską dłoń, zamiast szukać motyki

W obliczu tych wydarzeń Jan Kaczanowski z prezydenckiego klubu Gorzów Plus apeluje do Gorzowian o rezygnację z walki o referendum. Jednak nie ma już lekceważenia mieszkańców, które słyszeliśmy od jego kolegi w maju. Kaczanowski zaczął przekonywać, że ludzie mają przecież realny wpływ na decyzje urzędników, o ile... zgłoszą się odpowiednio wcześnie.

- Mieszkańcy mają wpływ na to co się dzieje w mieście poprzez wybranych swoich radnych. Ja wprowadziłem jeszcze kilka lat temu, że mieszkańcy również mogą przychodzić na sesję Rady Miasta i jeśli chcą zabrać głos, to trzy dni wcześniej muszą się zgłosić w jakim temacie, tak aby służby prezydenta Wójcickiego mogły się przygotować do tego merytorycznie - tłumaczył na antenie Radia Gorzów Jan Kaczanowski, radny prezydenckiego klubu Gorzów Plus.

Następnie w radiowej rozmowie radny Kaczanowski przeszedł do otwartego zniechęcania komitetu, zasłaniając się skomplikowaną procedurą. Przypomniał, że do końca kadencji zostały dwa lata, a zebranie ponad 10 tys. podpisów to nie lada wyczyn.

- Referendum to jest aspekt demokracji. Mieszkańcy, czy to gminy, czy to w naszym przypadku naszego miasta mają absolutnie takie możliwości, z tym, że ja osobiście przestrzegam. To nie jest łatwy temat, bo przypominam trzeba zebrać około 10 tys. podpisów. No, ale jeśli są takie oczekiwania, to z takimi wnioskami, rzekomo zawiązuje określona grupa - mówił w rozmowie z Radiem Gorzów Kaczanowski.

Wtedy też padł najbardziej zaskakujący argument. W jego opowieści walka mieszkańców o odwołanie lokalnych władz stała się zagrożeniem dla ogólnego bezpieczeństwa w obliczu globalnego kryzysu.

- Ja twierdzę, patrząc na to, co dzieje się wokół nas na świecie, my powinniśmy się bardziej po prostu jednoczyć w tym niespokojnym świecie, w którym przyszło nam naprawdę żyć. Trzymajmy się razem, niestety nie wiadomo, co może się jutro wydarzyć i lepiej zachodźmy do siebie z taką przyjacielską, wyciągniętą dłonią, aniżeli szukać jakiejś niepotrzebnej motyki - przekonywał w radiowej rozmowie radny Kaczanowski.

Co z referendum w Gorzowie? 

Oficjalne pismo komitetu, reprezentowanego przez pełnomocnika Tomasza Stefaniaka ma trafić do komisarza wyborczego pod koniec sierpnia. Natomiast po wakacjach ma rozpocząć się oficjalna zbiórka podpisów pod wnioskiem o odwołanie prezydenta Jacka Wójcickiego oraz gorzowskiej Rady Miasta. Organizatorzy będą mieli 60 dni na zebranie głosów poparcia. Ich cel to około 13 tysięcy podpisów mieszkańców Gorzowa.

Anna Kluwak

Anna Kluwak

anna.kluwak@gorzowianin.com

Podziel się

Komentarze

KAMERA LIVE: GORZÓW NA ŻYWO
Vmedia

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości