Wiadomości

29 milionów na pociągi, których nie ma? Polregio odpowiada na zarzuty

18 marca 2026, 08:45, Marcin Kluwak
Pociąg regionalny Polregio odjeżdżający z przystanku kolejowym Gorzów Wielkopolski Wschodni przy ulicy Teatralnej w Gorzowie Wielkopolskim.
fot. Beata Meler. Źródło: FB/Kolej Oczami Nastawniczego
Mieszkańcy Gorzowa i okolic od miesięcy koczują na peronach, czekając na składy, które nie przyjeżdżają. Redakcja gorzowianin.com dotarła do szokujących danych z Urzędu Marszałkowskiego dotyczących IV kwartału 2025 roku. Wynika z nich, że choć koszty utrzymania taboru wystrzeliły w kosmos, jakość usług szoruje po dnie. Przewoźnik zamiast uderzyć się w pierś, straszy redakcję paragrafami.

Oficjalny raport Urzędu Marszałkowskiego Województwa Lubuskiego (UMWL), pozyskany w trybie dostępu do informacji publicznej, nie pozostawia złudzeń: lubuska kolej jest w stanie głębokiej zapaści finansowej i operacyjnej. Kwoty i statystyki, które analizujemy, pokazują obraz instytucjonalnej niemocy.

Finansowy absurd: Koszty w górę o 195%

W okresie od października do grudnia 2025 roku realizacja przewozów kosztowała region ponad 29,1 miliona złotych. Najbardziej uderza jednak inna liczba: koszty utrzymania taboru wzrosły o niewyobrażalne 195% w stosunku do średniej z ostatnich 10 lat.

Jak to możliwe, że wydajemy na serwis niemal trzy razy więcej niż zwykle, a pociągi psują się częściej niż kiedykolwiek? POLREGIO tłumaczy to „kumulacją przeglądów” i problemami z dostawami części zamiennych, na które czeka się miesiącami. Pasażerów, którzy zostają na peronie w mroźny wieczór, te techniczne detale raczej nie pocieszą.

Pociąg-widmo do Kostrzyna. 100% autobusów, 0% satysfakcji

Symbolicznym przykładem upadku połączeń w regionie jest trasa Gorzów – Kostrzyn. Według raportu UMWL pociąg nr 88331 nie wyjechał na tory w 80,8% przypadków. W rzeczywistości sytuacja jest jeszcze gorsza – wiemy, że na tej trasie pociągu nie uświadczysz wcale, a pasażerowie skazani są wyłącznie na autobusy.

POLREGIO w odpowiedzi dla naszej redakcji stosuje urzędniczą gimnastykę. Twierdzą, że to nie są „odwołania”, ale „planowa komunikacja zastępcza”, o której rzekomo wiedzą wszyscy – poza pasażerami, którzy w rozkładach jazdy wciąż widzą ikony pociągów.

Widzisz coś nietypowego lub masz sprawę z Gorzowa?

Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.

Dlaczego jest tak źle? „Zajeżdżony” tabor i fochy hybryd

Przewoźnik broni się statystykami eksploatacji. Lubuskie szynobusy mają być „zajeżdżane” znacznie bardziej niż w innych województwach:

  • 700 km – tyle średnio na dobę pokonuje skład spalinowy w naszym regionie.
  • 480 km – to średnia krajowa dla spółki.

Dodatkowym problemem mają być awarie nowych pociągów hybrydowych - FPS PLUS 227M i 228M. POLREGIO otwarcie przyznaje, że nawet ich producent ma problem z usunięciem usterek, co sprawia, że nowoczesne składy częściej stoją w halach naprawczych niż wożą ludzi.

Ponad milion złotych kar i „tajemnica” za publiczne pieniądze

Za fatalną jakość usług w samym IV kwartale 2025 roku na przewoźnika nałożono karę w wysokości 1 331 400 zł. Najwięcej, bo ponad pół miliona, za wypuszczanie na trasy zbyt krótkich lub niewłaściwych składów.

Znamienne jest podejście POLREGIO do transparentności. W odpowiedzi na nasze pytania, zespół prasowy spółki zasugerował, że publikowanie danych z raportu kwartalnego to „złamanie tajemnicy przedsiębiorstwa”. Warto w tym miejscu przypomnieć: to dane dotyczące wydatkowania publicznych pieniędzy, pozyskane legalnie od organizatora przewozów, który ma obowiązek informować obywateli, na co idą ich podatki.

Co robi przewoźnik? Lista działań naprawczych

Mimo fatalnych statystyk, POLREGIO przekonuje, że od półtora roku intensywnie pracuje nad poprawą sytuacji. Wśród konkretnych kroków spółka wymienia m.in. sprowadzenie dodatkowych pojazdów z innych regionów kraju oraz przeniesienie serwisu części taboru do punktu w Lesznie, co ma odciążyć niewydolny dotąd zakład w województwie lubuskim. Przewoźnik przeprowadził również audyt techniczny „spaliniaków”, zrewidował umowy z wykonawcami napraw i rozbudował rezerwę części zamiennych, aby skrócić czas przestojów. Dodatkowo zoptymalizowano obiegi taboru i skorygowano rozkłady pod kątem przesiadek.

Spółka przypomina także, że pewnym odciążeniem dla lokalnej sieci jest uruchomienie przez PKP Intercity połączeń na trasie Gorzów – Poznań, które są finansowane bezpośrednio z budżetu centralnego.

Co dalej z lubuską koleją?

Rentowność przewozów spadła do poziomu 11,4%. Oznacza to, że wpływy z biletów są jedynie kroplą w morzu potrzeb, a zaufanie pasażerów do kolei w regionie gorzowskim praktycznie przestało istnieć. Urząd Marszałkowski grozi wstrzymaniem płatności, a POLREGIO zapewnia, że „sytuacja płynnościowa jest dobra”.

Czy mieszkańcy Gorzowa kiedykolwiek doczekają się przewidywalnego rozkładu jazdy, czy na stałe zostaną zakładnikami autobusów udających pociągi? Do tematu będziemy wracać na gorzowianin.com.

KOMENTARZ REDAKCYJNY: Kolejowa farsa za nasze miliony

Czytając odpowiedzi POLREGIO na nasze pytania, trudno oprzeć się wrażeniu, że pasażer i przewoźnik żyją w dwóch zupełnie różnych rzeczywistościach. W świecie pasażera z Gorzowa jest mróz, pusty peron i kolejna informacja o „pociągu”, który zamiast na szynach, pojawia się na parkingu jako ciasny autobus. W świecie POLREGIO wszystko jest „zaplanowane”, „uzgodnione” i „wynika z obiektywnych trudności”.

Szczególnym rodzajem bezczelności jest nazywanie pociągu, który od miesięcy nie widział torów, „planową komunikacją zastępczą”. Jeśli coś jest planowe w 100 procentach, to przestańmy udawać, że prowadzimy przewozy kolejowe. Nazwijmy sprawę po imieniu: to linia autobusowa, za którą województwo płaci jak za luksusowe Pendolino.

Niebywałym kuriozum jest fakt, że przy wzroście kosztów taboru o niemal 200 procent, pasażer otrzymuje produkt coraz gorszej jakości. Gdzie podziały się te miliony, skoro lubuskie szynobusy są – jak twierdzi sam przewoźnik – „zajeżdżane” do granic wytrzymałości? To pytanie o gospodarność, na które odpowiedzi wciąż brakuje. Zamiast merytorycznych wyjaśnień, otrzymujemy pouczenia o „tajemnicy przedsiębiorstwa”.

Warto przypomnieć władzom POLREGIO jedną podstawową zasadę: tajemnica przedsiębiorstwa kończy się tam, gdzie zaczynają się publiczne miliony pompowane w ramach rekompensat. Pasażerowie z Gorzowa i Kostrzyna nie są petentami, za których łaskawie podstawia się autobus. Są klientami, którzy za pośrednictwem swoich podatków opłacają tę dysfunkcyjną usługę.

Czas skończyć z polityką „obiektywnych trudności”. Skoro przewoźnik nie potrafi wywiązać się z umowy, a taborowe hybrydy „strzelają fochy”, to może czas przyznać, że obecny model współpracy z regionem po prostu zbankrutował. Na ten moment jedyną rzeczą, która na lubuskich torach działa bez opóźnień, jest system naliczania kolejnych kar. Szkoda tylko, że nie przekłada się to na ani jeden kilometr przejechany pociągiem więcej.

Marcin Kluwak

Marcin Kluwak

marcin.kluwak@gorzowianin.com

Podziel się

Komentarze

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości