Wiadomości

Finał afery maseczkowej w LUW. Były dyrektor skazany za łapówki

24 września 2026, 13:45, Anna Kluwak
sad okregowy gorzow wyrok afera maseczkowa luw byly dyrektor skazany za lapowki
fot. Weronika Jaworska
W czwartek w Sądzie Okręgowym w Gorzowie zapadł wyrok w sprawie afery covidowej. Były dyrektor z Lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego został uniewinniony z zarzutu niegospodarności przy zakupach sprzętu medycznego za blisko 3,7 miliona złotych. Sąd skazał go jednak na rok więzienia w zawieszeniu na 3 lata i 40 tysięcy złotych grzywny za przyjmowanie łapówek od dostawców. Dwaj przedsiębiorcy ze Słońska usłyszeli z kolei wyroki 10 i 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu.
Dalsza część artykułu pod reklamą
REKLAMA

W latach 2020-2022 Lubuski Urząd Wojewódzki zawarł 13 umów na dostawę środków ochrony indywidualnej, takich jak maseczki, rękawiczki i kombinezony. Łączna wartość zamówień wyniosła blisko 3,7 miliona złotych. Według śledczych zakupy u prywatnych dostawców były nieuzasadnione, ponieważ niezbędny sprzęt można było pozyskać z magazynów Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych.

Na ławie oskarżonych w tej sprawie zasiedli Waldemar G., były dyrektor wydziału bezpieczeństwa i zarządzania kryzysowego w LUW oraz dwaj przedsiębiorcy ze Słońska - Dariusz M. i Patryk M. Prokuratura zarzuciła byłemu urzędnikowi przyjmowanie korzyści majątkowych w postaci gotówki, materiałów budowlanych, bramy garażowej oraz bezpłatnych pobytów w apartamentach w Szklarskiej Porębie. W zamian miał on faworyzować firmy powiązane z oskarżonymi przedsiębiorcami, wysyłając do nich zapytania ofertowe i tworząc w ten sposób iluzję konkurencyjności. 

Dalsza część artykułu pod reklamą
REKLAMA

Prokuratura domagała się dla byłego urzędnika 4 lat więzienia, a dla obu biznesmenów po 1 roku i 2 miesiącach pozbawienia wolności oraz grzywny. Według śledczych zakupy u prywatnych dostawców na kwotę blisko 3,7 miliona złotych były nieuzasadnione, a sam dyrektor miał w zamian przyjmować korzyści majątkowe. Obrońcy oraz sami oskarżeni wnieśli o całkowite uniewinnienie argumentując, że dostarczany sprzęt ratował życie, a ówczesne przepisy zwalniały z przetargów. Ponadto Waldemar G. podkreślał, że w czasie pandemii COVID-19 ratował życie ludzi i zaprzeczył przyjmowaniu łapówek. 

Finał afery covidowej w LUW. Sąd uniewinnia byłego dyrektora z niegospodarności

W czwartek 24 września w Sądzie Okręgowym w Gorzowie zapadł wyrok w sprawie tzw. afery covidowej w LUW.  Sędzia Rafał Kierzynka oczyścił byłego urzędnika z zarzutu niedopełnienia obowiązków i niegospodarności przy zakupie sprzętu medycznego. Sąd uznał, że żaden przepis prawa nie nakazywał dokonywania zakupów z państwowych rezerw, a ceny oferowane przez oskarżonych przedsiębiorców były porównywalne do rynkowych. Tym samym nie doszło do wyrządzenia szkody finansowej w budżecie państwa.

- Brak transparentności przestępstwem nie jest. Działanie w ramach sitwy nie jest przestępstwem, jeżeli znajomi dostają zamówienia, a nikt nie ponosi straty. To mogło być powodem utraty zaufania przez przełożonych i odsunięcia ze stanowiska, ale nie odpowiedzialności karnej - argumentował w uzasadnieniu wyroku sędzia Rafał Kierzynka.

Widzisz coś nietypowego lub masz sprawę z Gorzowa?

Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.

Fikcyjne faktury i naiwne tłumaczenia. Winni korupcji

Zupełnie inaczej sąd ocenił wątek łapówkarski, uznając całą trójkę za winnych korupcji. Waldemar G. został skazany za przyjęcie korzyści majątkowych o łącznej wartości ponad 37 tysięcy złotych. Wśród udowodnionych łapówek znalazło się 169 metrów kwadratowych płytek i 100 sztuk obrzeży trawnikowych, brama garażowa warta blisko 10 tysięcy złotych, przelew na kwotę 12,5 tysiąca złotych za instalację fotowoltaiczną oraz 11 dni darmowego pobytu w apartamencie w Szklarskiej Porębie.

Sąd zwrócił uwagę na zbieżność czasową prywatnego remontu domu urzędnika z zakupami przedsiębiorców oraz na fakt, że korzyści były przekazywane jedna po drugiej. Sędzia odrzucił linię obrony byłego dyrektora o rzekomym oddawaniu gotówki kurierowi, nazywając te tłumaczenia naiwnymi.

- Co więcej, mamy tu do czynienia nie z drapieżną korupcją pod tytułem dajmy walizkę pieniędzy, a ja zrobię dla ciebie wszystko, tylko raczej z układem nazywanym powszechnie sitwą, opartym na znajomościach. Można przypuszczać, że uczestnicy tego zjawiska liczyli na to, że on będzie trwał dalej i można będzie z jednej strony liczyć na dalsze kontrakty, a z drugiej strony na dalsze przysporzenia dla osób z urzędu - mówił sędzia Kierzynka.

Sąd odniósł się również do argumentów obrony, że kwota łapówek była niska w porównaniu do wielomilionowych kontraktów. Przedsiębiorcy byli bowiem pośrednikami, a ich rzeczywisty zysk netto z operacji był znacznie mniejszy niż wartość faktur, dlatego przyjęta kwota korzyści realnie odzwierciedlała ich dochody z obrotu z urzędem.

Więzienie w zawieszeniu i wielotysięczne grzywny

Za przyjmowanie łapówek były dyrektor Waldemar G. został skazany na 1 rok pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata. Otrzymał również grzywnę w wysokości 40 tysięcy złotych (na poczet której zaliczono 72 dni spędzone w areszcie) oraz pięcioletni zakaz zajmowania stanowisk kierowniczych w organach państwowych, samorządowych i spółkach Skarbu Państwa. Dodatkowo sąd orzekł przepadek równowartości przyjętych łapówek w kwocie blisko 38 tysięcy złotych.

Przedsiębiorca Dariusz M., któremu przypisano trzy zdarzenia o charakterze korupcji czynnej (udostępnienie apartamentu, przekazanie płytek i bramy), usłyszał wyrok 10 miesięcy więzienia w zawieszeniu na 3 lata oraz karę 40 tysięcy złotych grzywny. Z kolei Patryk M., odpowiedzialny za jeden czyn polegający na opłaceniu przelewu za fotowoltaikę, został skazany na 8 miesięcy pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata i zapłaci 30 tysięcy złotych grzywny.

Wszyscy oskarżeni solidarnie pokryją koszty sądowe. Wyrok nie jest prawomocny.

Fotoreportaż


Anna Kluwak

Anna Kluwak

anna.kluwak@gorzowianin.com

Podziel się

Komentarze

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości