Wiadomości

Pociąg jedzie przez Gorzów. Proszę nie przeszkadzać władzom w pozowaniu

17 września 2026, 18:22, Marcin Kluwak
GORZOWIANIN FM
Gramy dla Ciebie przez całą dobę. Włącz odtwarzacz w osobnym oknie i słuchaj nas bez przerw.
Uruchom radio
Są takie chwile, kiedy Gorzów powinien zachować szczególną ostrożność, bo rzeczywistość zaczyna robić coś, czego miejscowa polityka przez lata nie potrafiła zrobić. Tym razem ktoś narysował na mapie kolejowej Polski linię ze Szczecina do Poznania i, ku powszechnemu zdumieniu, ta linia przechodzi przez Gorzów. Nie obok, nie przez Kostrzyn, nie gdzieś za horyzontem, tylko przez nasze miasto. Port Polska wpisał bowiem do Zintegrowanej Sieci Kolejowej plan kolei dużych prędkości Szczecin–Poznań przez Gorzów Wielkopolski, z szybkim połączeniem regionu w kierunku Warszawy.
Dalsza część artykułu pod reklamą
REKLAMA

I trzeba przyznać, że brzmi to niemal bezczelnie dobrze. Gorzów, który przez lata był dla polskiej kolei mniej więcej tym, czym zapomniana szuflada jest dla domowego majsterkowicza, nagle znalazł się na mapie przedsięwzięcia, które ma być elementem długofalowego układu kolejowego kraju. Jeszcze niedawno można było odnieść wrażenie, że podstawową funkcją gorzowskiej infrastruktury kolejowej jest przypominanie mieszkańcom, że historia kolejnictwa była kiedyś całkiem ciekawa. Dziś ktoś mówi o szybkiej kolei. Przez Gorzów. Człowiek aż chciałby sprawdzić datę, zanim zacznie się cieszyć.

Bo oczywiście jest haczyk. A właściwie kilka.

Po pierwsze, to jest plan. Nie tor. Nie pociąg. Nie bilet kupiony w aplikacji. Plan. A plany inwestycyjne mają tę sympatyczną właściwość, że szczególnie dobrze wyglądają na mapach i podczas prezentacji PowerPoint. Gorzów zna zresztą tę dyscyplinę całkiem nieźle. U nas niejeden projekt zdążył już przeżyć własną prezentację, konferencję, konsultacje, wizualizację i kilka politycznych deklaracji, zanim ktokolwiek zapytał, gdzie właściwie jest łopata.

Dalsza część artykułu pod reklamą
REKLAMA

Ale po drugie, i znacznie ważniejsze, jeżeli ta kolej rzeczywiście ma powstać, Gorzów nie może przespać momentu, w którym przestaje być petentem, a zaczyna być beneficjentem.

Bo szybki pociąg nie jest gadżetem, który można sobie postawić przy dworcu i zrobić z nim zdjęcie. Nie wystarczy potem powiedzieć, że „Gorzów znalazł się na mapie Polski”. Na mapie już jesteśmy. Od dawna. Problem w tym, że mapa nie płaci podatków, nie przywozi studentów, nie tworzy miejsc pracy i nie sprawia, że przedsiębiorca wybiera Gorzów zamiast Poznania.

To zrobi dopiero dobrze wykorzystana kolej.

I tutaj zaczyna się najciekawsza część gorzowskiego Matrixa. Bo może się okazać, że przez lata walczyliśmy o to, żeby pociąg przyjechał do Gorzowa, a kiedy wreszcie ktoś zaczyna poważnie rozważać taki scenariusz, będziemy zajęci czymś znacznie ważniejszym: ustalaniem, kto pierwszy ogłosi sukces.

Już to widzę. Konferencja. Baner. Kilka mikrofonów. Uśmiechy. „Historyczny moment”. „Przełom dla Gorzowa”. „Spełnienie wieloletnich oczekiwań mieszkańców”. Do tego obowiązkowo zdjęcie z mapą, najlepiej z palcem dokładnie w miejscu, w którym przebiega linia kolejowa. Potem komunikat prasowy, że „Gorzów od zawsze zabiegał”. I zanim ktokolwiek zdąży zapytać o dworzec, przesiadki, komunikację miejską, otoczenie stacji czy przygotowanie miasta na zupełnie nową dostępność, konferencja będzie już zakończona.

A szkoda, bo tym razem naprawdę jest o czym rozmawiać.

Jeżeli Gorzów dostanie szybkie połączenie ze Szczecinem i Poznaniem, a w konsekwencji lepszy dostęp także do Warszawy, zmieni się nie tylko czas podróży. Zmieni się gospodarcza odległość miasta. Student będzie mógł studiować gdzie indziej i nadal mieszkać tutaj. Specjalista będzie mógł pracować w Poznaniu bez przeprowadzki. Firma będzie mogła patrzeć na Gorzów nie jak na koniec drogowego świata, tylko jak na miasto wpięte w znacznie większy rynek. To są rzeczy, które później można przeliczać na inwestycje, miejsca pracy, nieruchomości, usługi i zwykłą jakość życia. O ile oczywiście ktoś wcześniej pomyśli o tym, co ma się wydarzyć po wyjściu pasażera z pociągu.

Bo może być i tak, że przyjedzie szybka kolej, wysiądzie człowiek z Poznania, rozejrzy się po dworcu, poszuka komunikacji miejskiej, a potem zacznie się zastanawiać, czy przypadkiem nie wysiadł w miejscowości, w której przyszłość została zaplanowana, ale jeszcze nie dojechała.

I właśnie dlatego nie ekscytowałbym się jeszcze samą prędkością pociągu. Bardziej interesuje mnie prędkość, z jaką Gorzów będzie potrafił wykorzystać fakt, że ktoś wreszcie wpisał go do kolejowej układanki.

Bo kolej może nam tym razem zrobić prezent, o który prosiliśmy przez lata. Tylko prezent trzeba jeszcze rozpakować, a nie postawić na półce i chwalić się znajomym.

Przez lata pytaliśmy: dlaczego kolej omija Gorzów? Teraz pytanie brzmi znacznie bardziej niewygodnie: co zrobimy, kiedy przestanie go omijać?

Marcin Kluwak

Marcin Kluwak

marcin.kluwak@gorzowianin.com

Podziel się

Komentarze

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości