Wiadomości

Odlot w krainie czarów, czyli jak usłużne mikrofony pompują megalomanię Babimostu

7 września 2026, 09:53, Marcin Kluwak
NA ŻYWO Więcej o sprawach miasta i regionu w wydaniach wiadomości radia Gorzowianin FM. Włącz nas w tle
Słuchaj teraz
Gdyby propaganda potrafiła wytwarzać ciąg odrzutowy, samoloty z Babimostu latałyby już na Marsa z międzylądowaniem w Nowym Jorku. Niestety, praw fizyki i bezwzględnych prawideł ekonomii nie da się zakrzyczeć nawet w publicznym radiu, którego główną racją bytu stało się ostatnio masowanie ego marszałkowskich urzędników. Kto miał wątpliwą przyjemność wysłuchania laurki na temat „sukcesów” lotniska w Babimoście wyemitowanej na falach Radia Zachód, ten mógł odnieść wrażenie, że Frankfurt, Heathrow i warszawskie Okęcie mogą powoli gasić światło. Nadchodzi lubuski gigant: kameralny, bezpieczny, z certyfikatem unijnym i… zardzewiałą bocznicą kolejową.
Dalsza część artykułu pod reklamą
REKLAMA

To, co zaserwowano słuchaczom w tej ustawce, to podręcznikowy wręcz przykład zakrzywiania czasoprzestrzeni. Standardowy wywiad dziennikarski zakłada zadawanie trudnych pytań. W lubuskim Matrixie schemat jest jednak inny: redaktor podsuwa miękkie poduszki, podpowiada tezy o wielkim sukcesie, a przepytywany dyrektor z namaszczeniem nawija na uszy makaron o potędze. Zaczyna się od magii liczb, bo nic tak pięknie nie mydli oczu jak procenty bez podawania konkretów. Słyszymy więc dumnie: wzrost o niemal siedem procent, wypełnienie samolotów na poziomie 99 procent! Brzmi jak triumf? Owszem, dopóki ktoś nie sprawdzi, że ten kosmiczny load factor dotyczy zaledwie 36 czarterów w skali całego miesiąca. Wypełnić jeden samolot dziennie lecący po słońce w środku wakacji to żaden wyczyn – to czysta statystyczna manipulacja mająca zamaskować fakt, że ruch pasażerski w tym porcie ma rozmiar mikroskopijny.

Kiedy jednak trzeba pochwalić się ogólną liczbą operacji, nagle wjeżdża potężne „ponad dwa tysiące”. Skąd ten tłok na pasie? Czyżby zbiegły się tam linie z całego świata? Nie, to po prostu awionetki robiące szkoleniowe „touch and go” – czyli dotknij kołami asfaltu i leć dalej. Pasażerów z tego zero, zysków komercyjnych zero, podatnik dopłaca do interesu krocie, ale w excelu i radiowym komunikacie cyferki puchną aż miło.

Dalsza część artykułu pod reklamą
REKLAMA

Prawdziwym majstersztykiem oratorskim jest jednak zamiana kompromitacji w luksus. W Babimoście nie ma pustek, marginalnej siatki i haseł o likwidacji połączeń. Skądże! Babimost jest po prostu „kameralny”. Tam pasażer nie jest traktowany grupowo – zapewne dlatego, że na terminalu często bywa jedynym żywym człowiekiem poza personelem sprzątającym. A tani lub wręcz darmowy parking? W normalnym świecie to desperacka próba zachęcenia kogokolwiek, by w ogóle pofatygował się do lasu pod Nowym Kramskiem zamiast pojechać na lotnisko do Poznania czy Berlina. W narracji Radia Zachód to jednak „niewiarygodna przewaga konkurencyjna”.

Oczywiście w całym tym słodkim radiowym pitu-pitu ani razu nie padło kluczowe, śmiertelnie niebezpieczne słowo: dopłaty. Ani dyrektor, ani usłużnie potakujący redaktor nie zająknęli się, ile milionów złotych z naszych wspólnych podatków wypompowano pod płaszczykiem mitycznej „promocji regionu”, żeby jakikolwiek przewoźnik w ogóle zechciał tam wylądować. W lubuskiej nowomowie nie ma dotowania pustych foteli – jest za to „współpraca samorządu z biurami podróży”. Genialne. Szkoda tylko, że rachunek za tę „współpracę” co roku regulują lubuscy podatnicy, w tym gorzowianie, którzy z tego elitarnego portu mają pożytek mniej więcej taki, jak z tramwaju wodnego na Kłodawce.

Festiwal absurdu osiągnął jednak stratosferę przy próbie wmawiania słuchaczom potęgi cargo i szybkiej kolei. Na pytanie, czy Babimost to lotnisko towarowe, pada bezczelne „zdecydowanie tak!”, po czym zza węgla wyłania się brutalna prawda: droga dojazdowa do tego logistycznego eldorado może powstanie w 2027 roku. A szybka kolej? Dyrektor bez mrugnięcia okiem jako perspektywę transportową wskazał starą, poniemiecką, powojskową bocznicę w Nowym Kramsku, którą od rdzy i zapomnienia ratuje prywatny podmiot. Brakuje tylko zapowiedzi budowy kosmodromu i podziemnego hyperloopa łączącego Zieloną Górę z wieżą kontroli lotów. Wisienką na torcie było odtrąbienie sukcesu z powodu posiadania unijnego certyfikatu EASA – tak, jakby kierowca chwalił się w mediach, że jego samochód ma dowód rejestracyjny i przeszedł przegląd, bez którego po prostu nie wyjechałby z garażu.

Widzisz coś nietypowego lub masz sprawę z Gorzowa?

Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.

A gdy już cała ta ekonomiczna układanka zaczyna się sypać pod ciężarem faktów, wyciąga się najcięższe działo: obronność i rację stanu. Lotnisko jest przecież dualne, ma 70 lat historii, stacjonuje tam wojsko, więc kto krytykuje przepalanie publicznych milionów w Babimoście, ten niemalże osłabia wschodnią flankę NATO i godzi w bezpieczeństwo ojczyzny.

Rozmowa w Radiu Zachód nie miała nic wspólnego z dziennikarstwem. Był to klasyczny, marszałkowski seans hipnozy, w którym za publiczne pieniądze maluje się trawę na zielono, a z prowincjonalnego lotniska o znikomym znaczeniu gospodarczym lepi się międzygalaktyczny hub. Można zaklinać rzeczywistość, można opowiadać o 99 procentach i czarować zardzewiałymi torami. Prawda jest jednak brutalna: dopóki do każdego startu z Babimostu województwo nie dorzuci z publicznej kasy grubego pliku banknotów, jedynym, co tam naprawdę odlatuje, jest zdrowy rozsądek decydentów.

Marcin Kluwak

Marcin Kluwak

marcin.kluwak@gorzowianin.com

Podziel się

Komentarze

KAMERA LIVE: GORZÓW NA ŻYWO
Vmedia

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości