Wiadomości

Hity i kity po gorzowsku: IC Bułeczka z pieczarkami?

20 sierpnia 2026, 15:03, Robert Trębowicz
Ostatnio pisaliśmy Wam, że nazwy własne wahadeł PKP Intercity łączących Gorzów z Poznaniem są mało gorzowskie. Cieszy, że słowa trafiły na podatny grunt. O ile nie wylejemy dziecka z kąpielą w postaci nazewniczych potworków.

Nawet poseł, wróć… według obowiązujących feminatywów „osoba poselska”, wraz z bliżej nieznanymi osobami towarzyszącymi zwołała w tej sprawie konferencję prasową przed gorzowskim dworcem. Lichą, bo lichą, ale jednak. Będą słać pismo do ministra Najlepszaka, by pochylił się nad gorzowskimi akcentami.

Tu robi się ciekawie. Przesympatyczny znajomy Michał z Zielonej Góry napisał do mnie na Messengerze z pytaniem, kto to jest właściwie ten Papusz? Niezorientowanym przypomnę, że zacne grono skupione wokół osoby poselskiej zaproponowało Papusza (wróć: Papuszę!), Jancarza oraz Stilon jako nazwy własne naszych dopoznańskich pociągów specjalnej troski. Houston, chyba mamy problem! Wdałem się więc w tłumaczenie, iż Papusz to tak właściwie Papusza – kobieta, a najpoprawniej „osoba pisarska”, żyjąca lata temu w Gorzowie – postać lokalnie znana i z sentymentem wspominana.

Dalsza część artykułu pod reklamą
REKLAMA

Wątku Jancarza nie rozwijaliśmy. Jako że chłopak ma większą pasję do autobusów niż do pierdzących motorków, na bank nie kojarzy tej postaci. Na szczęście nie przekręcił niefortunnie owej nazwy na „Jajcarz”, w myśl zasady, że Gorzów ma zazwyczaj jajcarskie połączenia kolejowe. Ów „Jajcarz” często bywa zresztą gumowy, gdy koła stalowe zastępują opony autobusów – co stanowi lokalną ciekawostkę, przyprawiającą podróżnych o ból głowy.

Rozumiem, że nazwa IC „Gorzowianin” nie przejdzie, jako że portal zbyt wielu prominentom odbija się czkawką, a IC „Królowa Krystyna” mogłoby nie zostać dobrze odebrane przez wyborców. Nie odlatujmy jednak z nazewnictwem jak stary Antonow z lotniska w Nowym Kramsku.

Na zakończenie poważniej: inicjatywa z lokalnymi nazwami jest jak najbardziej cenna. Są pomysły – lepsze lub gorsze – i temat do dyskusji. W powojennej historii Gorzowa nie doczekaliśmy się zbyt wielu rozpoznawalnych, wybitnych postaci. Przed 1945 rokiem o takowe też trudno, więc wybór nazw własnych jest mocno ograniczony. Byleby tylko nie rozsławiały nas IC „Bułeczka z pieczarkami” lub „Janusz z leżaka”. Byłoby to jak desperackie pukanie w dno od spodu.

Widzisz coś nietypowego lub masz sprawę z Gorzowa?

Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.


Podziel się

Komentarze

KAMERA LIVE: GORZÓW NA ŻYWO
Vmedia

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości