Bo oczywiście można to opowiedzieć językiem urzędowym. Że infrastruktura musi być kompletna, że ktoś musi obsłużyć zaplecze techniczne, że system kolejowy to organizm, który potrzebuje różnych funkcji. Wszystko się zgadza – tylko że w tym organizmie ktoś bardzo wyraźnie zdecydował, kto ma być mózgiem, kto sercem, a kto jelitem.
I nie trzeba zgadywać, gdzie wpisano Gorzów.
Przez lata słyszeliśmy, że północ województwa jest wykluczona komunikacyjnie, że trzeba ją podciągnąć, że kolej ma być impulsem rozwojowym. Te słowa padały tak często, że zaczęły funkcjonować jak obowiązkowa formułka, którą wypowiada się bez zastanowienia. Dziś dostaliśmy konkretną odpowiedź na pytanie, co z tej formułki wynika w praktyce.
W praktyce jedni dostają inwestycję, która buduje przyszłość, a drudzy – instalację, która zajmuje się tym, co z tej przyszłości zostaje na samym końcu.
Można się oczywiście obrażać na dosłowność tego porównania, ale problem polega na tym, że ono nie zostało wymyślone na potrzeby felietonu. Ono zostało dostarczone przez samych decydentów. Bo jeśli jedynym twardym „efektem” dla miasta, które od lat dopomina się o normalne traktowanie w kwestii transportu, jest punkt odfekalniania, to naprawdę trudno ubrać to w bardziej eleganckie słowa.
Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.
Najbardziej zdumiewające jest to, że nikt nawet specjalnie nie próbuje tego sprzedać jako sukcesu. Nie ma wielkich zapowiedzi, nie ma wizji, nie ma nawet taniego PR-u, który udawałby, że to pierwszy krok do czegoś większego. Jest decyzja i ciche założenie, że Gorzów – jak zwykle – przyjmie ją bez większego hałasu.
Bo przecież zawsze przyjmował.
Zamykał oczy na kolejne „tymczasowe rozwiązania”, przyzwyczajał się do prowizorki, słuchał opowieści o tym, że „teraz się nie da, ale później na pewno”. Tym razem nawet tej obietnicy nie ma. Jest konkret, który w sposób niemal podręcznikowy pokazuje miejsce w szeregu.
Nie obok. Nie trochę dalej. Na końcu.
I można oczywiście mówić, że obiecany przez władze z południa punkt zrzutu fekaliów to tylko infrastruktura techniczna, że nie ma co dorabiać do tego wielkich teorii. Tylko że problem polega na tym, iż mieszkańcy Gorzowa tych „technicznych decyzji” widzieli już zbyt wiele. I każda z nich – jak na złość – zawsze kończyła się tak samo: ktoś gdzieś indziej dostawał rozwój, a tu zostawało coś, co miało wystarczyć.
Tym razem nawet nie próbowano udawać, że to coś więcej.
Dlatego ten tekst nie jest o kolei. Kolej jest tylko tłem, jak to często bywa. Chodzi o coś znacznie prostszego – o sposób myślenia, w którym jedni są od budowania, a inni od sprzątania. I o to, że w tym podziale Gorzów został wpisany tak jednoznacznie, że aż trudno uwierzyć, że ktoś nie zauważy, jak bardzo jest to upokarzające.
Bo można być miastem pomijanym. Można być miastem niedoinwestowanym. Ale naprawdę trudno pogodzić się z rolą miejsca, które w regionalnym układzie sprowadza się do tego, by ktoś inny mógł po sobie posprzątać. I to już nie jest metafora. To jest opis.
|
KONCERT JUBILEUSZOWY Zespołu Raz, Dwa, Trzy... dzieści pięć okrążeń wokół Słońca
11 kwietnia 2026
kup bilet |
|
Royal National Ballet of Georgia Potskhishv
16 kwietnia 2026
kup bilet |
|
Eleni z zespołem - Jubileusz 50-lecia!
18 maja 2026
kup bilet |
|
Teraz albo Nigdy Tour | Gorzów Wielkopolski
15 maja 2026
kup bilet |