Wiadomości

Wyciszać, nie nagłaśniać. Senator Komarnicki zabiera głos w sprawie dotacji dla Stali

28 stycznia 2026, 11:26, Marcin Kluwak
Źródło: Radio Zachód/archiwum
Jedno pismo uruchomiło lawinę wydarzeń wokół Stali Gorzów i miejskich dotacji. Głos w sprawie zabrał teraz senator Koalicji Obywatelskiej i honorowy prezes klubu Władysław Komarnicki. W radiowym wywiadzie jasno zasugerował, że sprawę należało wyciszać, a nie nagłaśniać w mediach.

Sprawa dotyczy pisma, które 19 stycznia 2026 roku trafiło do Urzędu Miasta Gorzowa. Były wiceprezes Stali Patryk Broszko wskazał w nim na możliwe nieprawidłowości w rozliczaniu miejskich dotacji z lat 2019–2021 oraz ryzyko zwrotu blisko 1,5 mln zł. Dokument miał charakter oficjalny i został skierowany bezpośrednio do prezydenta miasta jako przedstawiciela akcjonariusza spółki.

Łączna kwota ok. 1,5 mln zł dotyczy trzech różnych podmiotów związanych ze Stalą Gorzów, które były rozliczane w odrębnych postępowaniach administracyjnych przez miasto: Stal Gorzów - klub sportowy (stowarzyszenie) - 712 tys. zł, Stal Gorzów S.A. (żużel) - 789 tys. zł, Stal Gorzów - piłka ręczna sp. z o.o. - ok. 5 tys. zł.

 

„Robienie z tego publicity jest nikomu niepotrzebne”

Senator Komarnicki w rozmowie radiowej odniósł się wprost do decyzji o nagłośnieniu sprawy. Podkreślał, że choć ceni Patryka Broszkę i jego pracę, to forma działania była – w jego ocenie – błędna.

Pisanie i nagłaśnianie tego typu historii jest nikomu niepotrzebne absolutnie – mówił na antenie Radia Zachód senator. – Robienie z tego jakiegoś publicity nijak się ma do tego, jaką straszną traumę przeszła Stal Gorzów przez ostatnie kilka lat.

Komarnicki zaznaczał, że raport mógł trafić do prezydenta miasta lub do prokuratury, ale bez udziału mediów.

– Pan Broszko mógł złożyć ten raport na ręce pana prezydenta albo na ręce pana prokuratora, ale żeby to nagłaśniać, to pan wybaczy – stwierdził.

„Tak jak w rodzinie. Nie wynosi się spraw z domu”

W kolejnych wypowiedziach senator używał porównań, które jasno pokazują jego podejście do całej sprawy. Według niego konflikty wewnątrz klubu powinny być rozwiązywane poza przestrzenią publiczną.

– To tak jak w rodzinie. Nie wynosi się pewnych rzeczy, które są w domu – mówił. – Ja uważam osobiście, że rodzina, która zarządzała i która będzie zarządzała, powinna ze sobą rozmawiać, nie poprzez media, tylko merytorycznie między sobą.

Komarnicki dodawał, że publiczne nagłaśnianie problemów uderza w wizerunek klubu.

Epatowanie tym publicznie tylko uderza bezpośrednio w logo tej pięknej Stali – podkreślał.

„Są organy od sprawdzania. Od tego jest prokurator”

Senator jednocześnie zaznaczał, że jeśli pieniądze zostały wydane nieprawidłowo, sprawa powinna zostać rozliczona zgodnie z prawem. Kluczowe jest jednak to, kto i w jakiej formie powinien się tym zajmować.

Są organy, które mają to sprawdzić. Od tego jest prokurator, od tego jest prezydent miasta ze swoimi wewnętrznymi służbami kontrolującymi – mówił.

W jego ocenie medialny spór nie służy ani klubowi, ani miastu, a jedynie pogłębia konflikt.

Prawo jest prawem, ale bez medialnego sporu

W dalszej części rozmowy senator odniósł się również do informacji o zwrocie miejskich dotacji przez trzy podmioty związane ze Stalą. W tym punkcie był jednoznaczny.

Jeżeli było źle rozdysponowane, zostały te pieniądze, to absolutnie nie ma o czym rozmawiać. Prawo jest prawem, dotyczy to wszystkich – stwierdził.

Jednocześnie podkreślał, że nawet w takiej sytuacji nagłaśnianie sprawy nie jest – jego zdaniem – właściwą drogą.

Marcin Kluwak

Marcin Kluwak

marcin.kluwak@gorzowianin.com

Podziel się

Komentarze

Elvis
Zobacz, jak wygląda Gorzów teraz – kamera na żywo

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości