Poniedziałkowe problemy na kolei w zachodniej Polsce wynikały głównie z oblodzenia sieci trakcyjnej. W Gorzowie po raz pierwszy od wielu lat brak trakcji elektrycznej okazał się… wybawieniem. Podczas gdy między Szczecinem a Krzyżem oraz między Rzepinem a Poznaniem pociągi praktycznie nie kursowały, gorzowianie bez większych problemów dojeżdżali spalinowymi składami do Poznania.
Tym razem zawiodły spalinowe pojazdy obsługiwane przez Polregio. Efekt był dramatyczny. Wiele pociągów w relacji Kostrzyn – Gorzów – Krzyż oraz w kierunku przeciwnym w ogóle nie wyjechało na trasy. Wtorek na torach w tej części regionu nie wyglądał dobrze.
Do godziny 9 wszystkie pociągi do i z Gorzowa odjeżdżały bez większych przeszkód. Problemy zaczęły narastać dopiero po porannym szczycie.
Pociąg regio z Kostrzyna zaplanowany na godzinę 9:01 w ogóle nie wyjechał. W jego miejsce uruchomiono autobusową komunikację zastępczą. Kolejny skład ruszył, ale z opóźnieniem sięgającym blisko 50 minut.
Później było już tylko gorzej.
Między godziną 12 a 14 z Kostrzyna w kierunku Gorzowa i dalej Krzyża nie odjechał ani jeden pociąg uruchamiany przez Polregio. W każdym przypadku – a takich połączeń było kilka – kursy zostały odwołane na całej trasie.
Podobna sytuacja dotyczyła relacji odwrotnej. To system naczyń połączonych – skoro pociąg z Kostrzyna nie dojechał do Krzyża, nie było składu, który mógłby ruszyć z Krzyża w stronę Gorzowa.
Pasażerowie sprawdzający połączenia w Portalu Pasażera znajdowali jedynie lakoniczną informację o „awarii taboru” oraz komunikat, że danego dnia podróż odbędzie się autobusem.
Regionalny przewoźnik kolejny raz zmaga się z poważnymi brakami taborowymi. Wciąż nie jest znana realna data powrotu na trasę pociągu FPS Plus 228M. Na torach w Gorzowie nie widać także kupionych wcześniej pojemnych składów z Newagu, które miały poprawić sytuację na tej linii.
Pasażerowie planujący podróż do Krzyża lub Poznania mają na szczęście alternatywę i mogą skorzystać z pociągów Intercity. Znacznie gorsza sytuacja dotyczy jednak mieszkańców mniejszych miejscowości położonych wzdłuż linii kolejowej nr 203. Tam dziś — i najprawdopodobniej także w kolejnych dniach — trzeba liczyć się z autobusową komunikacją zastępczą.