Wtorek, 20 stycznia. Pociąg Regio Wilda jadący z Kostrzyna przez Gorzów do Poznania już na starcie miał opóźnienie. W Gorzowie Wielkopolskim było to około 19 minut. Dalej, do Santoka, wszystko jeszcze wyglądało względnie normalnie. Prawdziwe problemy zaczęły się dopiero w Górkach Noteckich.
Do redakcji napisał czytelnik Błażej, który jechał tym pociągiem w stronę Poznania. Jak relacjonuje, w Górkach Noteckich doszło do zupełnie niespodziewanej sytuacji.
Pociąg, którym przyjechali pasażerowie z Gorzowa, nie pojechał dalej w stronę Poznania. Skład Regio Wilda zawrócił, zabierając ze sobą podróżnych jadących w kierunku Gorzowa i Kostrzyna. Z kolei osoby jadące do Poznania zostały wysadzone na stacji i musiały czekać na podstawienie innego składu.
– My mamy teraz nim jechać dalej do Poznania, ale on obecnie stoi poza stacją na bocznicy. Fajny mróz tu jest – relacjonował czytelnik w trakcie zdarzenia.
Jak wynika z jego relacji, przyczyną zamieszania miały być problemy techniczne składu Wilda, który już wcześniej łapał opóźnienie. Awaria mogła być na tyle poważna, że zdecydowano się nie wysyłać tego pociągu dalej w trasę do Poznania.
W tym samym czasie do Górek Noteckich dojechał pociąg jadący od strony Krzyża w kierunku Gorzowa. To właśnie z niego wysiedli pasażerowie, którzy następnie zostali przeniesieni do składu Regio Wilda, zawracającego w stronę Kostrzyna.
Z kolei podróżni jadący do Poznania musieli poczekać. Dopiero po około 20–25 minutach podstawiono inny skład spalinowy, do którego wsiedli i którym ruszyli dalej w trasę. Ostatecznie pociąg do Poznania odjechał z Górek Noteckich z opóźnieniem sięgającym około 45 minut.
– Podstawili teraz inny skład, wsiedliśmy, jeszcze nie jedziemy… I jedziemy dalej, to najważniejsze – pisał czytelnik.
Jeszcze do niedawna standardem na tej trasie były "bezpośrednie" połączenia z konieczną przesiadką w Krzyżu. Działo się tak,ponieważ przewoźnik nie dosponował na tyle pojemnym pociagami, aby obsłużyć wzmożony ruch pasażerów pomiędzy Krzyżem a Poznaniem. Fikcja w rokładzie trwała latami. Dziś okazuje się, że Polregio po raz kolejny jest "w formie". Przewoźnik, który nie przestaje zaskakiwać swoich pasażerów - wciąż niestety negatywnie. Braki taborowe, częste awarie i opóźnienia są wciąż widoczne. Wielokrotnie wdrażane programy naprawcze na nic się nie zdają, skoro przewoźnik nie dysponuje wystarczającą liczba sprawnego taboru. Na trasie do Poznania miały jeździć takie pociągi jak FPS Plus 228M oraz SA95. Niestety ten pierwszy, po poważnej awarii układu spalinowego w maju 2025 roku, do tej pory nie powrócił na tory w północnej części województwa lubuskiego. Ostatnie dni pokazują, że przewoźników znów ma problem z punktualnością i z taborem.
To nie koniec nieprzyjemnych sytuacji na torach w okolicach Gorzowa. Pasażerowie pociągu IC Strzelecki z Gorzowa Wielkopolskiego do Warszawy, dziś dojechali tylko do Międzyrzecza. Tam z powodu awarii, skład sie zatrzymał, a pociąg odwołano na trasie do Zbąszynka. Pasażerów do czekającego w Zbąszynku pociągu jadącego od Zielonej Góry, miały dowieźć autobusy.
