Wiadomości

Darmowa komunikacja miejska w Gorzowie. Wójt Deszczna krytykuje podwyżki, miasto odpowiada

21 stycznia 2026, 10:46, Marcin Kluwak
Darmowa komunikacja miejska w Gorzowie od początku budzi emocje. Dla gorzowian to realna ulga, dla mieszkańców gmin ościennych – wyraźny wzrost kosztów dojazdów. Po podwyżce cen biletów głos zabrał wójt gminy Deszczno. Na te słowa odpowiedział przewodniczący rady miasta Gorzowa. Padły jasne deklaracje i warunki.

„Tego wzrostu nie rozumiem”. Wójt Deszczna o cenach biletów

Na antenie Radio Zachód wójt gminy Deszczno Paweł Tymszan odniósł się do decyzji Gorzowa o zmianie taryf dla mieszkańców gmin ościennych. Chodzi o bilety komunikacji miejskiej, które po wprowadzeniu darmowych przejazdów dla gorzowian podrożały z trzech do pięciu złotych.

– Tego wzrostu nie rozumiem – mówił wójt. – Z trzech złotych do pięciu złotych. To jest podwyżka, którą mieszkańcy odczuwają w stu procentach.

W jego ocenie problemem jest nie tylko sama cena, ale też sposób podjęcia decyzji. Wójt podkreślał, że gminy ościenne nie były konsultowane, a podwyżka uderza w osoby dojeżdżające codziennie do pracy, szkół i instytucji w Gorzowie. Wprost padła teza, że darmowa komunikacja w mieście została sfinansowana kosztem mieszkańców okolicznych gmin.

Odpowiedź miasta: „Darmowa komunikacja jest dla naszych mieszkańców”

Na słowa wójta odpowiedział przewodniczący rady miasta Gorzowa Robert Surowiec na antenie Radio Gorzów. Jego stanowisko było jednoznaczne.

– Jesteśmy pierwszym miastem wojewódzkim w Polsce, które ma bezpłatną komunikację miejską dla naszych mieszkańców. Powtarzam, mieszkańców – mówił Robert Surowiec w Radiu Gorzów.

Jak zaznaczył, darmowe przejazdy są elementem lokalnej polityki miasta i przywilejem wynikającym z bycia mieszkańcem Gorzowa.

– My musimy dbać o naszych mieszkańców, bo bycie mieszkańcem Gorzowa to jest honor, radość. I to jest pewien plus – właśnie bezpłatna komunikacja miejska – dodał przewodniczący rady miasta.

„Podatki trafiają do gmin, nie do Gorzowa”

Robert Surowiec odniósł się także do argumentu często podnoszonego przez osoby pracujące w Gorzowie, ale mieszkające poza miastem. Jak podkreślił, kluczowe są nie miejsce pracy czy urząd skarbowy, lecz deklarowane miejsce zamieszkania.

– To, że ktoś się rozlicza w urzędzie skarbowym, który mieści się w Gorzowie Wielkopolskim, to nie oznacza, że płaci podatki w Gorzowie – wyjaśniał. – Podatki trafiają do jego gminy, tam gdzie deklaruje, że mieszka.

W ocenie miasta to właśnie ten mechanizm powoduje, że Gorzów nie może finansować bezpłatnych przejazdów dla osób, których podatki zasilają budżety innych samorządów.

„System jest otwarty”. Miasto stawia warunek gminom

Przewodniczący rady miasta zaznaczył jednocześnie, że Gorzów nie zamyka się na współpracę z gminami ościennymi. Padła jednak jasna deklaracja dotycząca warunków.

– Jeśli mieszkaniec pójdzie do swojego włodarza gminy, a ten przyjdzie do nas i powie: chcę, żeby mieszkańcy mojej gminy korzystali z bezpłatnej komunikacji, to my powiemy: okej, jesteśmy otwarci – mówił Robert Surowiec. – Policzmy, ile to kosztuje, gmina się do tego dołoży i wtedy mieszkańcy tych gmin będą mogli korzystać z bezpłatnej komunikacji w naszym mieście.

To oznacza, że ewentualne rozszerzenie darmowej komunikacji poza Gorzów wymagałoby konkretnego udziału finansowego gmin ościennych.

Spór, który dotyka codziennych dojazdów

Dla mieszkańców takich miejscowości jak Deszczno sprawa ma bardzo praktyczny wymiar. Wyższe ceny biletów oznaczają realne koszty codziennych dojazdów do pracy czy szkół w Gorzowie. Dla miasta to z kolei element polityki zachęcającej do meldowania się i rozliczania podatków w Gorzowie.

Marcin Kluwak

Marcin Kluwak

marcin.kluwak@gorzowianin.com

Podziel się

Komentarze

Elvis
Zobacz, jak wygląda Gorzów teraz – kamera na żywo

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości