Od 1 stycznia 2026 roku bezpłatne przejazdy przysługują wyłącznie osobom posiadającym ważną kartę miejską. Bez niej nie ma znaczenia, czy ktoś faktycznie mieszka w Gorzowie. Nie ma karty – nie ma darmowej jazdy. Do tego konieczny jest dokument ze zdjęciem potwierdzający tożsamość.
To oznacza, że w autobusach i tramwajach nadal jeżdżą pasażerowie, którzy muszą kupić bilet. To głównie osoby spoza miasta, osoby korzystające z komunikacji okazjonalnie oraz ci, którzy z różnych powodów karty miejskiej nie wyrobili. I właśnie dlatego kontrole biletów zostają.
Miasto pokazuje dane, które nie są intuicyjne. Z jednej strony gapowiczów jest mniej, z drugiej – skala problemu nadal jest ogromna. W 2023 roku kontrolerzy wystawili blisko 7 tysięcy wezwań do zapłaty. Rok później było ich już około 5,5 tysiąca. To spadek o blisko 20 procent.
Jeszcze wyraźniej widać to w danych z pierwszej połowy 2024 roku. Od stycznia do czerwca wystawiono 3 109 wezwań na łączną kwotę 113 359,32 zł. Problem zaczyna się dalej, bo skuteczność windykacji wynosiła zaledwie od 31 do 37 procent.
Efekt? Na koniec lipca 2024 roku łączny dług gapowiczów wynosił aż 7,2 mln zł. To realne pieniądze, których system komunikacji miejskiej po prostu nie zobaczył.
W rozmowie na antenie Radia Gorzów Fabian Rogala nie pozostawiał wątpliwości. Kontrole biletów pozostaną w takim samym kształcie jak dotychczas, bo są jednym z niewielu narzędzi, które realnie ograniczają jazdę na gapę.
Spadek liczby wezwań miasto traktuje jako dowód na to, że kontrole działają. Ich likwidacja oznaczałaby szybki powrót do starych problemów, tylko w jeszcze większej skali.
Od 1 stycznia 2026 roku obowiązuje nowy cennik biletów MZK w Gorzowie. Bilet jednorazowy normalny kosztuje 5 zł, a ulgowy 2,50 zł. Bilet miesięczny imienny normalny to 154 zł, a ulgowy 77 zł. Do końca 2025 roku te same bilety kosztowały 3 zł i 1,50 zł, co oznacza podwyżkę o około 67 procent.
Wyższe ceny objęły również bilety okresowe, w tym miesięczne i trzymiesięczne, zarówno w granicach miasta, jak i na liniach podmiejskich. Dla posiadaczy ważnych kart miejskich to bez znaczenia, bo jeżdżą za darmo. Dla pozostałych – to wyraźny sygnał, że jazda bez biletu szybko przestaje się opłacać.
Nowy system najmocniej uderza w pasażerów spoza Gorzowa, osoby bez karty miejskiej oraz tych, którzy wsiadają do autobusu okazjonalnie. Dla nich jedyną opcją jest zakup biletu według nowego cennika. I to właśnie te osoby najczęściej spotkają się z kontrolą.
Miasto nie ukrywa, że wprowadzenie darmowej komunikacji dla mieszkańców nie było zaproszeniem do wolnej amerykanki. To przywilej, który działa tylko wtedy, gdy ktoś spełnia jasno określone warunki.
Dane pokazują jednoznacznie. Gapowiczów ubywa, ale milionowe zadłużenie jasno pokazuje, że problem wciąż istnieje. Dlatego miasto nie zamierza rezygnować z kontroli. Darmowa komunikacja to zachęta dla mieszkańców, a nie zgoda na jazdę bez biletu.