Po ponownym uruchomieniu świateł na rondzie Santockim kierowcy narzekają na korki. Najgorzej jest w godzinach szczytu oraz w piątki, kiedy zator potrafi ciągnąć się od ronda Kasprzaka. Miasto w końcu odpowiedziało na interpelacje radnych z których wynika, że wprowadzone korekty niewiele pomogły, a poważniejsze zmiany ogranicza przestarzała sygnalizacja.
Problemy na rondzie Santockim zaczęły się po ponownym włączeniu sygnalizacji świetlnej. Przez kilkanaście miesięcy światła były wyłączone z powodu przebudowy skrzyżowania ul. Chrobrego, Spichrzowej i mostu Staromiejskiego.
Po uruchomieniu świateł korki wróciły niemal od razu. Kierowcy zgłaszali, że przejazd przez most Lubuski i Trasę Nadwarciańską trwa znacznie dłużej niż wcześniej. Pojawiła się nawet petycja w sprawie całkowitego wyłączenia świateł na rondzie Santockim.
W tej sprawie interpelację do prezydenta napisał radny Ireneusz Zmora, który domagał się przeprogramowania świateł. - Obecna konfiguracja świateł powoduje istotne opóźnienia, wpływa negatywnie na płynność ruchu oraz budzi frustrację kierowców - podkreślił radny Zmora.
Swoją interpelację złożyła również radna Anna Kozak, zwracając uwagę na sposób działania sygnalizacji. - Tak wysoka skala problemów w tak krótkim czasie pokazuje, że konieczne jest sprawdzenie, czy sygnalizacja działa prawidłowo i jest dostosowana do realnego natężenia ruchu - zaznaczyła radna Kozak.
W odpowiedzi na interpelację radnego Zmory, miasto przyznaje, że od listopada wprowadzano korekty ustawień sygnalizacji. Jedną z nich było wydłużenie zielonego światła od strony Trasy Nadwarciańskiej.
Zielone światło w godzinach szczytu zostało wydłużone do 45 sekund. Jednocześnie urząd wprost przyznaje, że ta zmiana tylko w niewielkim stopniu skróciła kolejki pojazdów.
Kluczowym problemem, na który wskazuje miasto, jest sam system sterowania sygnalizacją. W odpowiedzi urząd przyznaje, że sterownik na rondzie Santockim pochodzi z 2005 roku i ma bardzo ograniczone możliwości.
- Sterownik, który pracuje na rondzie Santockim, pochodzi z 2005 roku i możliwości jego modyfikacji są bardzo ograniczone. Nie ma możliwości zdalnego sterowania, a większe zmiany wymagają udziału producenta oraz opracowania nowej dokumentacji - komentuje Małgorzata Domagała, wiceprezydent Gorzowa.
Wiceprezydent Domagała zaznaczyła, że zakres korekt, które miasto mogło wprowadzić samodzielnie, został już w dużej mierze wyczerpany. - Tego typu działania będą mogły zostać podjęte najwcześniej w pierwszym lub drugim kwartale 2026 roku, po zabezpieczeniu środków finansowych i wykonaniu nowych pomiarów ruchu - dodała Małgorzata Domagała.
W odpowiedzi na interpelację radnej Anny Kozak, miasto informuje, że zwróciło się do firmy zajmującej się programowaniem sygnalizacji, aby sprawdzić możliwość dalszych korekt programu świateł w celu zwiększenia przepustowości najbardziej obciążonych kierunków.
Jednocześnie urząd podkreśla, że sygnalizacja działa zgodnie z projektem stałej organizacji ruchu.
Część zapowiadanych działań została już wprowadzona. Jeszcze przed świętami na rondzie Santockim zaczęła obowiązywać nowa organizacja ruchu. Na jezdni pojawiły się nowe linie i strzałki kierunkowe, a na zjeździe z mostu Lubuskiego w stronę ul. Podmiejskiej wyznaczono dodatkowy pas ruchu. To rozwiązanie, które ma poprawić przejazd przez najbardziej obciążoną część skrzyżowania.
Zobacz, jak wygląda Gorzów teraz – kamera na żywo