Wiadomości

Prawda czy propaganda? Radni zderzyli się w ocenie mijającego roku w Gorzowie

22 grudnia 2025, 07:52, Marcin Kluwak
Podczas radiowej debaty radni nie mówili półsłówkami. Jedni przekonywali, że miasto ma za sobą dobry, aktywny rok, drudzy odpowiadali wprost, że to propaganda sukcesu, za którą nie idą realne decyzje i rozwój. Padały konkretne przykłady, ostre oceny i wzajemne riposty.

„Dobry rok, miasto żyło” kontra „rok stagnacji i zdjęć”

Jerzy Sobolewski mówił wprost – jego zdaniem Gorzów miał dobry rok. Wskazywał na wydarzenia kulturalne i sportowe, koncerty, Grand Prix na żużlu, mecze w Arenie Gorzów i frekwencję na trybunach. – Mieszkańcy mieli szeroki wachlarz propozycji. To był dobry rok dla miasta – podkreślał.

Na to ostro odpowiadał Tomasz Rafalski.

– Jeżeli podsumowanie roku sprowadza się do koncertów i imprez, to znaczy, że nie ma się czym pochwalić w kwestii rozwoju miasta – mówił. – To był rok rolek, zdjęć i propagandy sukcesu, a nie realnych decyzji.

Tu nie chodziło o gust, ale o definicję sukcesu miasta. Dla jednych – wydarzenia i oferta dla mieszkańców. Dla drugich – inwestycje, gospodarka i pozycja Gorzowa w regionie.

Finanse miasta. „Deficyt to nic nadzwyczajnego” kontra „to niebezpieczny kierunek”

Sobolewski przekonywał, że deficyt budżetowy nie powinien niepokoić, biorąc pod uwagę skalę budżetu.

– Przy budżecie blisko półtora miliarda złotych deficyt rzędu 100 milionów nie jest niczym wyjątkowym – argumentował. – Są miasta znacznie bardziej zadłużone niż Gorzów.

Rafalski odpowiadał, że problemem nie jest sama kwota, ale kierunek.

– Nie chodzi o to, że dziś jest źle. Chodzi o to, że robimy skok w deficycie, a to oznacza, że w kolejnych latach będzie tylko gorzej – mówił. – To są symptomy, które powinny zapalać lampkę ostrzegawczą.

Przemysłówka. „Inwestycja” czy „porażka”

Gdy padł temat inwestycji przy ul. Przemysłowej, ton debaty wyraźnie się zaostrzył. Rafalski nie zostawił tu pola do interpretacji.

– Przemysłówka została zrobiona za potężne pieniądze i dziś jest wymieniana jako jedna z największych porażek budowlanych w Polsce – mówił. – To są fakty. Ten wątek był jednym z przykładów, które opozycja wskazywała jako dowód na to, że miasto więcej mówi o sukcesach, niż je faktycznie osiąga.

Stal Gorzów. „Uratowana” kontra „nierozliczona”

W ocenie sytuacji Stali Gorzów również nie było zgody. Albert Madej podkreślał, że klub został ustabilizowany, a odpowiedzialność za jego funkcjonowanie przejęli gorzowscy przedsiębiorcy. – Najważniejsze, że sytuacja została uporządkowana i miasto nie zarządza już klubem – wskazywał. Rafalski odpowiadał jednak, że to nie zamyka sprawy.

– Klub został uratowany, ale do dziś nie ma rozliczeń, kto i dlaczego doprowadził go do tego miejsca – mówił. – Mieszkańcy i kibice mają prawo znać odpowiedzi.

Region i Zielona Góra. „Brak reakcji miasta”

Jednym z najmocniejszych punktów sporu była ocena relacji z Urzędem Marszałkowskim. – Miliony złotych są ładowane w Babimost i projekty poza Gorzowem, a my mamy problem z podstawową komunikacją – mówił Rafalski. – Gorzów nie potrafi uderzyć ręką w stół i walczyć o swoje. Ten wątek nie doczekał się równie ostrej riposty ze strony radnych koalicji, co tylko podkreśliło różnicę w podejściu do polityki regionalnej.

Madej pomiędzy dwoma narracjami

Albert Madej próbował stać pomiędzy skrajnymi ocenami. Z jednej strony przyznawał, że rok przyniósł pozytywne wydarzenia i inwestycje, z drugiej – nie negował, że część decyzji była podejmowana bez konsultacji i w złym momencie. – Były dobre rzeczy, ale były też błędy, które dziś wracają – mówił.

Ta debata nie była spokojnym podsumowaniem roku. To było zderzenie dwóch wizji Gorzowa. Jednej, w której liczy się oferta wydarzeń i jakość życia „tu i teraz”. Drugiej, w której kluczowe są inwestycje, gospodarka i pozycja miasta w regionie.

Marcin Kluwak

Marcin Kluwak

marcin.kluwak@gorzowianin.com

Podziel się

Komentarze

Zobacz, jak wygląda Gorzów teraz – kamera na żywo

Vmedia

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości