Odcinek, o którym mowa, ma być zbawieniem dla tych, których dotyka kolejowe wykluczenie. Czyli praktycznie dla każdego w tej części województwa. Prorządowe media – w tym te lokalne, w rękach radnych PO – piały z zachwytu, jakby przebudowa 30 kilometrów torów bez elektryfikacji była remedium na wszystko: od przegapionych pociągów po zawały serca. Co z tego, że do Poznania pojedziemy szybciej kiedyś, skoro dziś nikt nie potrafi odpowiedzieć, czy w ogóle będzie czym pojechać?
Bo tam prądu nie będzie, przynajmniej w nabliższych latach. I nie dlatego, że projekt jest zły, tylko dlatego, że... nie ma na to pieniędzy. Wielkopolska oficjalnie się wycofała. Wicemarszałek mówił to raz, drugi, trzeci – i jak grochem o ścianę. Nasi politycy z posłanką na czele dalej robią PR, mówiąc, że to nieprawda, że „się dzieje” i że „zaraz ruszamy”. Tylko czym? Spalinowym złomem, który w połowie stoi na warsztatach, a drugą połowę i tak ratuje już tylko modlitwa?
Może pojedziemy SA105 – nieśmiertelnymi „żelazkami”, które nadają się dziś raczej do muzeum techniki niż na międzypowiatowe połączenia? Bo nowych szynobusów nie będzie – Unia już nie sypie groszem na spalinowe pojazdy. Jeśli coś daje, to tylko na hybrydy lub futurystyczne cuda typu 228M, z których jeden od maja stoi i rdzewieje, bo właściciel, producent i użytkownik nie mogą się dogadać, kto zapłaci za naprawę.
No więc co dostaliśmy? Protezę. Rewitalizację. Dobrze opakowaną w komunikat, że „to początek wielkiego projektu”. Zamiast elektryfikacji linii 203, na którą nikt nie ma pieniędzy i której studium wykonalności za 5 milionów złotych dziś służy co najwyżej jako podpórka pod kwiatek.
Miasto Gorzów oczywiście też nie chciało być gorsze. Prezydent Wójcicki, zapytany ostatnio w radiu o wykluczenie kolejowe, mówił o „łącznicy w Kostrzynie”, „Kolei+” i jakiejś „magistrali zachodniej”, która obecnie istnieje wyłącznie na papierze i w PowerPointach. A pytanie na radiowym facebooku zadała mieszkanka i nie pytała o rok 2028. Pytała o jutro. O to, czy rano dojedzie do pracy bez konieczności przesiadki w Krzyżu albo o autobusie zastępczym z klimatem garażu.
Napisz do nas przez Messengera, WhatsAppa lub wyślij zgłoszenie. Możesz zostać anonimowy.
Tak, formalnie za kolej nie odpowiada miasto. Ale jeśli politycy zabierają głos, to niech nie kręcą. Bo ludzi nie interesuje kolejowa literatura science-fiction. Ludzi interesuje, czy pojadą, czy znowu będą musieli kombinować.
I tu przechodzimy do crème de la crème.
W komunikacie po dzisiejszej konferencji PKP z dumą ogłosiło: „Projektujemy dobre relacje w Lubuskiem”. Czyli… co dokładnie? A już tłumaczę:
– Nowe tory – jeszcze nie zbudowane,
– Perony – tylko na mapach,
– Elektryfikacja – jako „opcja” (czyli: „może tak, może nie”),
– I połączenia – na razie tylko w folderze.
Za to będą ścieżki naprowadzające dla niewidomych, wiaty, ławki i czytelne oznakowanie. Na przystanku Gorzów Wielkopolski Zakanale będzie można komfortowo nie wsiąść do pociągu, którego nie ma.
Rzeczywistość na dziś jest taka, że z Gorzowa nie da się dziś normalnie wyjechać. Do Krzyża, Dobiegniewa, Kostrzyna czy nawet Świebodzina trzeba dojechać autem, jeśli chce się złapać porządne połączenie. Bo kolej regionalna leży i kwiczy. Bo pieniądze na elektryfikację 203 były tylko w Excelu. Bo taboru nie ma, prądu nie ma, a obietnice są od 15 lat takie same. Niczym echo w pustym tunelu.
Ale minister przyjechał, flesze błysnęły, podpis został złożony. Można odtrąbić sukces. A że mieszkańcy dalej czekają na pociąg, który może przyjedzie, a może nie? No cóż – zawsze można powiedzieć, że wszystko idzie zgodnie z planem. Tylko nikt nie dopowiedział, czyim.
Zobacz, jak wygląda Gorzów teraz – kamera na żywo
|
Teraz albo Nigdy Tour | Gorzów Wielkopolski
15 maja 2026
kup bilet |
|
Wszystkiego Najlepszego - koncert z duszą
16 maja 2026
kup bilet |
|
TRASA JUBILEUSZOWA (5-LECIE)
24 maja 2026
kup bilet |
|
Diamentowy koncert 60-lecia!
12 kwietnia 2026
kup bilet |