• Dziś 20°/3°
  • Jutro 10°/-2°
Wiadomości

Bez marginesu błędu. AZS Gorzów jedzie do Wrocławia walczyć o finał

1 kwietnia 2025, 10:45, Marcin Kluwak
Fot.: Piotr Kaczmarek
W środę wieczorem we Wrocławiu odbędzie się piąty, decydujący mecz półfinałowej serii pomiędzy Ślęzą Wrocław a AZS AJP Gorzów. Stawką jest awans do wielkiego finału. Obie drużyny mają po dwa zwycięstwa. Teraz nie ma już miejsca na błędy.

Wyrównana wojna, zmienna dominacja

Seria rozpoczęła się we Wrocławiu od wygranej Gorzowa 87:77. Zespół trenera Maciejewskiego zagrał niemal perfekcyjnie – świetnie funkcjonował szybki atak, a ofensywa była zbilansowana. W drugim spotkaniu Ślęza odpowiedziała, pokonując AZS 75:65. Gorzowianki miały aż 23 straty i tylko 9 asyst – to wtedy pierwszy raz pojawił się poważny problem organizacji gry.

Mecz numer trzy, rozegrany już w Arenie Gorzów, to popis Ślęzy. Wrocławianki trafiły aż 15 rzutów za trzy punkty, zagrały agresywnie i zespołowo. Gorzów przegrał aż 61:85 i wyglądał na zespół bez energii i pomysłu. Trener Maciejewski w pomeczowym komentarzu mówił wprost: „fizyczności nie oszukasz”.

W niedzielę gorzowianki jednak pokazały charakter. W czwartym meczu zagrały jedno z najlepszych spotkań w sezonie. Choć znów zmagały się z brakami kadrowymi (Mikulasikova poza składem, Miller bez minuty), to zagrały ofiarnie i z dużą intensywnością. Wygrały 81:73 i doprowadziły do piątego meczu.

Gorzów – na oparach, ale z wolą walki

AZS nie jest w optymalnym składzie. Rebeki Mikulasikovej nie zobaczyliśmy w ostatnich dwóch meczach. Diamond Miller – w teorii największa gwiazda zespołu – w ogóle nie pojawiła się na parkiecie w Gorzowie. Gertchen, Tsineke, Walker i Lebiecka grają po 35–40 minut, ciągnąc drużynę w pojedynkę.

Statystyki pokazują skalę problemów. Tsineke ma momenty świetne, ale popełnia też dużo strat. Gertchen w ostatnich meczach mocno się obciąża – ponad 38 minut i 12 zbiórek w meczu nr 4. Walker to ofensywny motor zespołu (średnio 19,75 pkt w serii), ale potrzebuje wsparcia. Tym przyszło zaskakująco – od Gabrieli Lebieckiej, która w ostatnich dwóch spotkaniach zdobyła łącznie 31 punktów.

Zespół trenera Maciejewskiego wciąż walczy – przede wszystkim wolą. Ale pytanie brzmi: czy to wystarczy na świeżą, szeroką rotacyjnie Ślęzę?

Ślęza – pewność, regularność, zespołowość

Robbi Ryan w tej serii jest nie do zatrzymania. Średnio 24,75 punktu, aktywność w rozegraniu, dobre decyzje. Do tego solidne wsparcie – Strautmane, Kurach, Pyka i Mielnicka regularnie zdobywają po 8–15 punktów. Cała drużyna z Wrocławia trafia za trzy ze skutecznością ponad 40% (15 trójek w meczu nr 3!).

Ślęza rzadko się myli. Mało traci (9–11 strat w meczu), dobrze broni, trafia wolne i nie panikuje w końcówkach. W Gorzowie przegrała, ale nie odpuściła ani na moment. To nie będzie łatwy mecz do wygrania.

Jakie są realne szanse Gorzowa?

To trudne pytanie. Grając na wyjeździe, z ograniczoną rotacją, bez Miller i Mikulasikovej, z wyeksploatowanymi liderkami – Gorzów jest na straconej pozycji… na papierze. Ale to już pokazał, że potrafi odpowiedzieć. Kluczem będzie:

  • ograniczenie strat (poniżej 12),
  • trafianie rzutów wolnych (ponad 80%),
  • dobra egzekucja z dystansu (min. 35% za 3),
  • solidny start meczu (nie oddać Ślęzie inicjatywy),
  • defensywa z maksymalną agresją.

Maciejewski zna ten zespół jak własną kieszeń. Jeśli znajdzie sposób na odciążenie kluczowych zawodniczek i zaskoczy Wrocław rotacjami lub taktyką – wszystko jest możliwe.

Mecz numer pięć – środa, godz. 18:00 we Wrocławiu. Zwycięzca wchodzi do finału. Przegrany zagra o brąz.


Podziel się

Komentarze

Elvis
Zobacz nową kamerę na żywo z Gorzowa

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości