• Dziś 21°/12°
  • Jutro 25°/15°
  • Pojutrze 25°/14°
  • Jakość powietrza (CAQI): 23 Wspaniałe powietrze! Idealny dzień na wyjście.
Wiadomości

W nodze zalęgły mu się robaki. W takich warunkach mieszkał pan Radosław [zdjęcia]

10 października 2022, 21:11
Był skrajnie wycieńczony, miał hipotermię, martwicę i owrzodzenie nóg, w których zalęgły się robaki. Nie dbał o siebie zupełnie, dlatego też konieczna była natychmiastowa pomoc. Po tym, jak mężczyzna trafił do szpitala, mieszkanie w którym mieszkał w "Metalowcu" zostało posprzątane i zdezynfekowane.

Minął prawie tydzień, od kiedy na łamach naszego portalu ukazała się informacja o tragicznej sytuacji, w jakiej znalazł się jeden z mieszkańców lokali socjalnych znajdujących się w gorzowskim Metalowcu. Przez ten czas wiele się wydarzyło. Bohater tej opowieści - pan Radosław został już zabrany z pomieszczenia, w którym się znajdował. Celowo użyliśmy słowa pomieszczenia, bo mieszkaniem nazwać tego nie można. Samo sprzątanie lokalu trwało kilka dni. Fetor był tak okropny, że osoby sprzątające musiały robić przerwy co kilka chwil, aby móc dalej pracować.

Na zdjęciu głównym oraz w fotoreportażu poniżej dokładnie widać, w jakich warunkach przebywał pan Radosław. Jak się okazało, za taki stan rzeczy nie można winić nikogo, jedynie samego lokatora. On sam zapracował sobie na taki los, bo odrzucał pomoc innych i nie za bardzo chciał poddać się leczeniu.

W artykule z 4 października 2022 roku "Mężczyzna był skazany na pewną śmierć. Pomogli czytelnicy naszego portalu", dokładnie opisujemy historię pana Radosława przed zabraniem do szpitala. Okazało się, że  jego stan był bardzo poważny i mężczyzna trafił na SOR z ogólnym zakażeniem organizmu. Dni dzieliły go od śmierci.

- Na SOR [pan Radosław - przyp. redakcji] trafił z powodu ogólnego wyniszczenia organizmu, ogromnie zaniedbany, po tym, jak przyjęcia odmówiły trzy inne szpitale. Po krytycznych dobach na oddziale ratunkowym obecnie jest na oddziale chirurgii, gdzie specjaliści zdecydują o dalszym leczeniu - mówi Aleksandra Szymańska, rzeczniczka prasowa Wielospecjalistycznego Szpitala Wojewódzkiego w Gorzowie.

Jak się okazuje, mężczyzna był stałym pacjentem poradni chirurgicznej. Tylko w tym roku stawiał się na wizyty w styczniu, lutym, marcu, kwietniu, lipcu i sierpniu. - W kwietniu dodatkowo miał skierowanie do szpitala, jednak po szczegółowej diagnostyce (badania przechodzi każdy pacjent, który nie zgłasza się na planowy zabieg, a jedynie ze skierowaniem) nie było wskazań do leczenia na oddziale chirurgii. Stąd odmowa hospitalizacji, za to z zaleceniem kontroli w poradni chirurgicznej. Pacjent zgłosił się do niej pod koniec miesiąca. Dolegliwość, z jaką się zmagał, wymaga ścisłego przestrzegania zaleceń, zachowania szczególnej higieny - dodaje Szymańska. 

Z tym ostatnim u pana Radosława był spory problem i to było głównie przyczyną ogólnego zakażenia organizmu u 48-latka, które mogło doprowadzić go do szybkiej śmierci. Wiemy, że pan Radosław leczył w poradni niegojące się owrzodzenie nogi. Za każdym razem trafiał do lekarza z brudną raną, często też już  wdawała się infekcja. W ranach były też robaki, co świadczyło o tym, że mężczyzna wcale nie stosował się do zaleceń lekarskich. Kompletnie je lekceważył i nie dbał zupełnie o własną higienę.

Mężczyzna przebywał w fatalnych warunkach sanitarnych. Jak pisaliśmy wcześniej, w ostatnich dniach przed interwencją nie był w stanie chodzić, leżał we własnych odchodach i z pragnienia pił swój mocz.  - Kilka dni  interwencji pracownicy ADM czyścili pomieszczenie, w którym wegetował chory mężczyzna. Pod budynkiem postawiono kontener, do którego wyrzucane były zgniłe rzeczy 48-latka. Pracownicy podczas sprzątania używali masek. Musieli robić przerwy, tak ogromny był fetor - opowiada pani Monika Wójcik, która zgłosiła się do naszego portalu z prośbą o interwencję i pomoc. 

Dziś pan Radosław, o którego los zatroszczyli się Monika i Zbigniew Wójcik, przebywa na oddziale chirurgicznym. Miał przetaczaną krew, a sepsa prawie całkowicie się cofnęła. 48-latek jest objęty intensywnym leczeniem, troskliwą opieką personelu medycznego. Pan Zbigniew cały czas dostarcza bieliznę oraz środki higieny i owoce do szpitala.

- Stan zdrowia poprowia się. Trwa leczenie zachowawcze nogi. Otwarte rany goją się. Jest duża nadzieja, że noga będzie uratowana przed amputacją. Najważniejsze jest to, że minął już bezpośredni stan zagrażający jego życiu. W szpitalu pozostanie jeszcze conajmniej tydzień, a po szpitalu będzie bezpośrednio przewieziony do DPS. Nie wróci już do dotychczasowego mieszkania w "Metalowcu" - relacjonuje w rozmowie z portalem gorzowianin.com pani Monika Wójcik.

Dziękujemy, że jesteś z nami i przeczytałaś/eś nasz artykuł do końca. Bądź na bieżąco! Obserwuj nas w Wiadomościach Google. Więcej informacji z Gorzowa znajdziesz na stronie głównej portalu gorzowianin.com

Fotoreportaż


1/6 Tak mieszkał pana Radosław w Metalowcu

1/6 Tak mieszkał pana Radosław w Metalowcu

2/6 Tak mieszkał pana Radosław w Metalowcu

2/6 Tak mieszkał pana Radosław w Metalowcu

3/6 Tak mieszkał pana Radosław w Metalowcu

3/6 Tak mieszkał pana Radosław w Metalowcu

4/6 Tak mieszkał pana Radosław w Metalowcu

4/6 Tak mieszkał pana Radosław w Metalowcu

5/6 Tak mieszkał pana Radosław w Metalowcu

5/6 Tak mieszkał pana Radosław w Metalowcu

6/6 Tak mieszkał pana Radosław w Metalowcu

6/6 Tak mieszkał pana Radosław w Metalowcu

Podziel się

Komentarze

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości