Wiadomości

W oczekiwaniu na Polregio

7 czerwca 2022, 09:30, Marcin Kluwak
Dla wielu to tylko kolejny odwołany pociąg, a dla niektórych to prawdziwe życiowe utrapienie. Codzienne dojazdy do szkoły czy pracy dla mieszkańców okolic Gorzowa stają się prawdziwym utrapieniem. Polregio każdego dnia szykuje jakąś niespodziankę.

Takie humorystyczne zdjęcie przesłał nam jeden z czytelników, który podróżuje każdego dnia do pracy z Gorzowa Wielkopolskiego do Kostrzyna. Jak sam przyznaje, tak dramatycznie jak teraz, nie było nigdy w historii jego 18-letnich dojazdów na tej trasie.

- Dojeżdżam do pracy z Gorzowa do Kostrzyna codziennie i ten problem stał się już niejako standardem w wykonaniu Polregio...codziennie odwoływany jest jakiś kurs na tej trasie czy w kierunku Kostrzyna, czy Krzyża i trwa to w nieskończoność...może potrzebna jest interwencja na samej górze, bo ta chora sytuacja trwa od kilku już miesięcy a przewoźnik oraz operator przewozów, czyli Urząd Marszałkowski Województwa Lubuskiego rozkładają ręce, a przecież ktoś jest odpowiedzialny z ten stan, ktoś tym zarządza, ktoś bierze za to  wynagrodzenie. Pasażer nie liczy się w ogóle a przecież to z pieniędzy nas wszystkich podatników, finansowany jest budżet województwa itd - pisze w e-mailu do redakcji nasz czytelnik Paweł. 

Na potwierdzenie tych słów, nasz czytelnik przesyła zdjęcia z tablicy odjazdów, gdzie wyraźnie widać, że kolejny pociąg Polregio zostaje odwołany, a przewoźnik nawet nie zorganizował autobusowej komunikacji zastępczej. Co jeszcze widzimy na zdjęciu? Pociąg do Poznania opóźniony o 35 minut, pociąg do Krzyża opóźniony o 50 minut. Tylko jakimś nadzwyczajnym zbiegiem okoliczności wcześniejszy pociąg do Kostrzyna miał 1-minutowe opóźnienie!

W ten sposób, po raz kolejny mieszkańcy Gorzowa, którzy skazani są na podróż pociągami, zostają z przysłowiową ręką w nocniku. Brak dojazdu do pracy, to dla nich jedynie problem. Organizowanie samodzielnie przejazdu dla wielu może być wyzywaniem - logistycznym i finansowym. A władze województwa lubuskiego, które odpowiedzialne są za przewozy w regionie, zdają się nie zauważać tematu, lub - co gorsza - temat znają, ale niewiele w tej kwestii robią. Zapowiedziane przez marszałka Marcina Jabłońskiego działania, mające na celu poprawę tej sytuacji, nie przynoszą jak na razie większych rezultatów. Sam przewoźnik również dwoi się i troi, ale wysłużone składy często się psują, a te nowe wciąż borykają się z "problemami wieku dziecięcego."

Tylko dlaczego te wszystkie problemy spadają na zwykłego mieszkańca Gorzowa, czy Witnicy, który chce na czas, bez większych problemów dojechać do domu, czy pracy. Czy to tak wiele? 


Podziel się

Komentarze

Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości