Miasto wypycha ruch poza centrum. Co dostajemy w zamian?

28 czerwca 2021, 15:15, Marcin Kluwak, gorzowianin.com
Tak parkują samochody na wewnętrznych uliczkach w centrum miasta. Foto: Marcin Kluwak
Ostatnio mam nieodparte wrażenie, że w kwestii ruchu drogowego, w naszym mieście wszystko robi się na odwrót. Wyprowadza się ruchu samochodów z centrum, likwidując miejsca parkingowe, wprowadzając wyższe ceny za parking i ogromne kary za brak biletu, a nie daje się nic w zamian.

Nie ma żadnej alternatywy dla tych, którzy nie chcą korzystać z komunikacji publicznej, żeby dojechać do centrum z najbardziej odległych miejsc w Gorzowie. O ile ci, którzy mieszkają wokół centrum, mogą wyjść na krótki spacer, to już np. mieszkańcy dajmy na to ulicy Edelmana czy Sendlerowej, aby dojechać np. na bulwar komunikacją publiczną, muszą wybrać się na nie lada wycieczkę. Nie dziwi więc fakt, że bardzo popularny w wielu częściach miasta staje się Bolt, a ilość tych pojazdów, świadcząca po naprawdę niskich cenach usługi przewozowe, rośnie w ogromnym tempie. Czy jednak o to chodziło pomysłodawcom ograniczenia ruchu w centrum? Posiadając własny środek transportu, będziemy niebawem zmuszeni pozostawić go na osiedlu, bo załatwienie jakiejkolwiek sprawy w centrum będzie już zupełnie nieopłacalne z dwóch względów: kosztów parkowania i braku możliwości zaparkowania.

Po podwyżce abonamentu rocznego ci, którzy mają drugie auto, będą szukać zapewne tańszej alternatywy. Już teraz, w wielu miejscach w centrum widzimy wiele zaparkowanych samochodów "na dziko". I to nie przy uczęszczanych ulicach, ale w podwórkach, na skrawkach parkingu, gdzie jeszcze nie dotarły macki Osiru pobierającego opłaty za postój. Dziesiątki samochodów krążą po rozkopanym centrum tylko po to, aby ustrzelić bezpłatne miejsce do zaparkowania, podczas gdy Rada Miasta Gorzowa rozszerza strefę o dodatkowe ulice. Już niebawem, gdy będziemy musieli pojechać np. do Lubuskiego Urzędu Wojewódzkiego, albo do sądu przy Mieszka I, będziemy słono płacić. Impreza rodzinna na Placu Grunwaldzkim, czy też zaparkowanie przy wyremontowanym deptaku na Chrobrego (oczywiście w bliżej nieokreślonej przyszłości), będzie ostro drenować nasze kieszenie.

Co dostajemy w zamian? Jak miasto, coraz bardziej wypychając samochody z centrum, zadba o tych, którzy jednak do śródmieścia chcą, lub co gorsza – muszą pojechać? Parking przy Filharmonii? Też płatny i dość daleko. Sprawy na szybko załatwić się nie da. Pozostaną więc wewnętrzne parkingi, gdzie mieszkańcy będą też chcieli upchnąć swoje cztery koła, aby nie płacić drogiego abonamentu. Skończy się na wzywaniu straży miejskiej i wywożeniu „nielegalnych użytkowników” lawetami. I kolejne, o wiele większe koszta. Są też osiedlowe parkingi poza płatną strefą, tuż przy blokach, domach jednorodzinnych, czy sklepach wielkopowierzchniowych, które też nie zdążyły jeszcze zainstalować parkomatów, jednak to wciąż daleko.

Trzeba powiedzieć otwarcie, że miasto nie dało nam żadnej sensownej alternatywy w postaci, chociażby dużego, bezpłatnego parkingu, który byłby skomunikowany tanią (bo o bezpłatnej już nie mamy co marzyć) komunikacją miejską. Przy takim dużym parkingu, na którym będziemy mogli zostawić za darmo nasz samochód, widzę tramwaj, autobus i 15-minutowy bilet za np. 1,50 zł, który pozwoli nam dojechać do centrum. Skorzystać z tego, co oferuje i na co namawia nas miasto.

Rower? Hulajnoga? Spacer? Oczywiście, jestem za. Samo czasami korzystam z tej formy transportu. Wynajętą hulajnogą da się przyjechać do centrum nawet szybciej niż samochodem, ale to też sporo kosztuje. Ścieżki rowerowe są, wyremontowanych chodników też nie brakuje. Tylko jednośladem w czasie, gdy pada deszcz, śnieg lub na termometrze jest poniżej 10 stopni, to raczej poruszać się nie da. No, chyba że ktoś lubi...


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości