Społecznicy w walce z wandalami

23 listopada 2020, 18:43, red
fot: czytelnik Tymon
Pan Tymon, mieszkaniec Gorzowa napisał list do redakcji. Opisał w nim, jak wspólnie ze znajomymi z zagranicy postanowili oczyścić nieco z graffiti nasze miasto. Niestety, radość naszego czytelnika nie trwała zbyt długo, bo zaledwie po kilku dniach od kilkugodzinnego szorowania, znów w tym samym miejscu pojawiły się szepczące napisy.

Poniżej przedstawiamy w całości list naszego czytelnika:

Kilka dni temu nie mogąc już znieść aktów wandalizmu dokonywanych na naszej kamienicy przy ulicy Dzieci Wrzesińskich oraz sąsiednim przejściu podziemnym, postanowiliśmy połączyć siły z Panem Tomaszem — słynnym czyścicielem graffiti w naszym mieście — i wspólnie oczyścić część ścian na wspomnianych budowlach. Akcja była męcząca i wymagała od nas dużo samozaparcia i dyscypliny. Tym większa była nasza radość po jej ukończeniu. Niestety nasza satysfakcja nie trwała długo. Niecałe cztery dni później wyczyszczoną i pomalowaną ścianę postanowił zabrudzić kolejny wandal.

Jak można się spodziewać, nasz żal jest trudny do opisania. Zgłaszanie takich zdarzeń na policję nie ma sensu. W odpowiedzi zawsze się słyszy ten sam frazes o "niskiej szkodliwości społecznej". Lecz ja nie uważam, aby moje dłonie, które wciąż jeszcze pieką od środka żrącego czy wstyd przed kolegami z zagranicy a ściślej z Francji — którzy pomagali nam przy sprzątaniu — można określić mianem niskiej szkodliwości.

Do wandala, który dopuszcza się takich czynów, też nie mam większych pretensji. Prawdę mówiąc, to nawet mu współczuje. Wiem, że tego typu czyny są tylko i wyłącznie sposobem manifestowania swojego nikłego stanu inteligencji. Taki człowiek już wie, że nic nie jest w stanie osiągnąć w życiu, więc wszystko, co mu pozostało, to kilka kresek na ścianie, którym daleko do nawet najmniej wyrafinowanej tzw. sztuki ulicznej.

Mogę mieć jednie pretensję do nas samych jako społeczeństwa. Zgadzamy się na to, by żyć w takich warunkach. By dopuszczać akty wandalizmu jako nową normę, do której można się już tylko przyzwyczaić. Żyjemy w społeczeństwie, w którym zamiast otoczyć odpowiednią edukacją osoby prostackie, takie jak wspomniany wandal pozwalamy im na dalsze prymitywne działania bez odzewu ze strony społeczeństwa.

Od redakcji: Sprawa wandalizmu w naszym mieście jest niestety powszechnie znana. Wielokrotnie prowadzone były też akcja zamalowywania szpecących nasze budynki napisów – jak np. akcja na osiedlu Słonecznym, w której uczestniczył Bartosz Zmarzlik i Łukasz Maliszewski. Wspólnie też zamalowywaliśmy napisy na zachodniej części gorzowskiego bulwaru – jeszcze przed remontem estakady.

Ten problem może ukrócić jedynie skuteczne karanie sprawców, ale żeby do tego doprowadzić, potrzebny jest wysokiej klasy monitoring. Tylko nieuchronność kary będzie działać odstraszająco na miejskich chuliganów. W lipcu 2020 roku miasto rozstrzygnęło przetarg na rozbudowę monitoringu miejskiego. Wykonawca ma dostarczyć i zamontować 33 nowe kamery, utworzyć centrum serwerowe w siedzibie Urzędu Miasta oraz centrum monitoringu wizyjnego w budynku Komendy Miejskiej Policji. Nowe kamery pojawią się m.in. przy ul. Jagiełły, Herberta, Obotryckiej, na placu Staromiejskim, na skrzyżowaniu ul. Chrobrego i Sikorskiego, koło Arsenału, w rejonie skrzyżowania ul. Warszawskiej i Ogrodowej, przy Studni Czarownic, a także na bulwarach i w rejonie skrzyżowania ul. Sikorskiego i Garbary oraz Sikorskiego i Dworcowej.


Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x