Piwna polityka jakości

5 sierpnia 2011, 15:10
(fot. Bartosz Zakrzewski)
Położona niecałe 30 kilometrów od Gorzowa Witnica kojarzy nam się przede wszystkim z tamtejszym browarem. W karcie jego dziejów można zapisać wzloty i upadki. Obecnie jednak sytuacja wydaje się jasna i klarowna, co pozwala właścicielom zakładu z optymizmem patrzeć w przyszłość i skupiać się na tym, co wychodzi im najlepiej...
Browar powstał w 1848 roku na bazie istniejącej w Witnicy gorzelni. Od swojego pierwszego właściciela otrzymał nazwę Słoneczny. Jego logo stanowiła specyficzna gwiazda, która została utrzymana do dzisiaj. Obecni właściciele starają się sięgać do tradycji, bo jak zaznaczają, były one bardzo szczytne. W pierwszym etapie działalności browaru produkowano różne ciekawe jak na tamte czasy piwa. Co ważne, już wtedy w Witnicy powstawały piwa ciemne, które były dużą rzadkością, ze względu na niską dostępność słodów ciemnych. Te musiano ściągać z różnych krańców świata.

Zmiany, kryzysy i stabilizacja

Browar Witnica po okresie wojennym przechodził różne zmiany, m.in. te wynikające z przekształcenia ustroju. W 1991 roku zakłady piwowarskie w Witnicy przejęła spółka pracownicza. - Jest to jedna z niewielu prywatyzacji spółek pracowniczych, które się udały. Spółka przejęła zakład na 10 lat w leasing. Spłaty zostały skutecznie wykonane i w 2001 roku browar przeszedł w ręce pracowników jako firma prywatna. W tym momencie stworzono uchwałę o przedmiocie stworzenia spółki akcyjnej Browar Witnica i praktycznie od tego czasu funkcjonuje spółka akcyjna jako samodzielna jednostka. W międzyczasie zmieniał się układ właścicielski, niektórzy sprzedawali, a niektórzy kupowali akcje - wspomina Zdzisław Czyrka, wiceprezes zarządu Browaru Witnica.

W 2006 roku nadeszły bardzo złe czasy dla małych browarów. - Zmieniły się podatki, zabrano ulgi podatkowe dla małych browarów, również surowce poszły niesamowicie do góry. Cena słodu jęczmiennego wzrosła trzykrotnie, a chmielu dziesięciokrotnie. To położyło większość małych polskich browarów. W trudnej sytuacji znaleźliśmy się również my. Ulga podatkowa nie funkcjonowała przez trzy lata - mówi wiceprezes. Zarząd szukał więc inwestora, który kapitałowo zasiliłby firmę. To się udało. W tej chwili firma jest własnością warszawskiej spółki kapitałowej. Dzięki temu browar rozwinął się i jego włodarze mogą realizować cele, na które wcześniej brakowało środków. Sytuacja jest bardzo dobra, co potwierdza wysoka dynamika sprzedaży.

Piwny Dawid i Goliat

Produkty z Witnicy można spotkać w całym kraju. Do browaru dzwoni wielu handlowców z całej Polski z prośbą o sprzedaż piwa. Wiceprezes Czyrka podkreśla jednak, że firma ma swoje ograniczenia: - Nasza polityka idzie w kierunku jakości, a nie ilości. Nie przekroczymy bariery, jaką browar może wyprodukować, bo to kiedyś już było i odbiło się czkawką. Drugi raz takiego błędu nie popełnimy. Sytuacja ta miała miejsce w latach 2002-2004, browar sprzedawał 76 tysięcy hektolitrów piwa rocznie. To były decyzje ówczesnego prezesa. Taka ilość niestety musi pójść kosztem jakości. Małe browary to specyfika i technologia, gdzie piwo produkowane jest na zasadzie receptur „z dziada pradziada”. Ominięcie chociażby jednego etapu produkcji, skrócenie czy uproszczenie odbija się na jakości. Reżim technologiczny musi być utrzymywany. Maksymalne moce produkcyjne naszego browaru to 45 tysięcy hektolitrów piwa rocznie i ani butelki więcej. Tej ilości będziemy się trzymali.

Warto też zaznaczyć, że firma cały czas podnosi standardy opakowań, etykiet, butelek, ich estetyki i grafiki. Niedługo do obiegu trafią nowe kapsle (których projekt prezentujemy na stronie 5). Jak tłumaczy Zdzisław Czyrka to ważne, bo klient kupuje m.in. wygląd. Najważniejsze jest oczywiście to, co w środku, ale jak idzie to w parze z estetyką to przyjemniej się po butelkę sięga. Święta prawda.

- Browary małe są stworzone do tego, by produkować piwa specjalne, niszowe, którymi siłą rzeczy nie mogą się zajmować duże browary - mówi wiceprezes Browaru Witnica. Jest on bardzo krytyczny wobec wielkich koncernów piwowarskich. Jego zdaniem w tej chwili nie produkują one piwa, ale napoje piwne, gdzie technologia produkcji trwa maksymalnie siedem dni. Dla porównania w Witnicy proces ten trwa dwa miesiące. Zdarzały się również próby „wchłonięcia” regionalnego browaru spod Gorzowa.

- Były to metody mające na celu przejęcie browaru i zlikwidowanie firmy, która przeszkadzała na rynku i która produkuje niecodzienne gatunki piw. Przykładów takich działań jest wiele. Browar Bydgoszcz przejął Żywiec, a następnie go zlikwidował. Firma doskonale prosperowała, miała fajne obiekty i urządzenia. Przypomnijmy też Browary Warszawskie, funkcjonujące w znakomitym miejscu. Firmę kupiono, by teren browaru sprzedać na działki. Zakłady takie jak nasz to naturalna konkurencja dla koncernów, tym bardziej, że przyszła teraz moda z zachodu na picie piw z małych browarów - mówi Czyrka.

Święta wojna a Browar Witnica

W tej chwili Witnica w naszym województwie sprzedaje około 50 procent piwa ze swojego zakładu. Były jednak czasy, gdy liczba ta wynosiła 20 proc. Z kolei dużo, dużo wcześniej browar na lokalnym rynku „gonił” 80 proc. swojego towaru. Stosunkowo niedawno w celu zlikwidowania animozji pomiędzy mieszkańcami Gorzowa i Zielonej Góry powstało piwo Lubuskie. Browar Witnica w związku ze „świętą wojną” miał również problemy.

- Nie mogliśmy wejść na teren byłego województwa zielonogórskiego, bo byliśmy kojarzeni z Gorzowem. W momencie gdy zaproponowaliśmy nazwę Lubuskie automatycznie piwo przyjęło się w południowej części województwa. Nazwa i trunek zostały zaakceptowane. Mieszkańcy Zielonej Góry już kupują Witnicę. Nawet klub żużlowy z Zielonej Góry złożył nam propozycję współpracy w temacie produkcji odpowiedniego gatunku dla nich. Oczywiście z przyczyn taktycznych się na to nie zgodziliśmy. Mamy tu swój klub i nie chcieliśmy robić niestosownych ruchów - mówi wiceprezes.

Browar produkuje za to piwo Zagłębiak dla piłkarskiego Zagłębia Lubin. - To naprawdę duże ilości, które idą w tamten rejon. Piwo jest oceniane w samych superlatywach, zarówno jeśli chodzi o smak, jak i wygląd - chwali się Z. Czyrka.

Od Gorzowa po Stany

Witnicki browar nie zapomina o Gorzowie. Specjalnie dla naszego miasta firma produkuje piwo Gorzowiak. Wydział promocji wyjeżdżając na wszelkie imprezy zabiera i promuje witnickie piwo. Browar jest również współorganizatorem Festiwalu Piwa w Gorzowie. Wiceprezes zakładu wspomina, że w ubiegłym roku wróciliśmy do fajnych czasów, gdy za piwem z Witnicy stała kolejka.

Wiele osób zgodzi się chyba jednak ze stwierdzeniem, że witnickie piwo nie jest dostatecznie widoczne w naszym mieście, tak jak np. Kujawiak w Bydgoszczy czy Specjal nad morzem.

- Nasze działania marketingowe są przede wszystkim ukierunkowane na Gorzów. Zaszłości i problemy finansowe nie zostały w tyle, trzeba to spłacić. Rozliczamy się z tych zobowiązań, ale odbywa się to kosztem bieżących przychodów. Nie możemy zatem prowadzić marketingowej ofensywy. W Gorzowie są jednak lokale, gdzie znajdują się nasze gatunki piw. Chcemy zaprezentować gorzowskim piwoszom naszą ofertę nie tylko w butelce. Takie miejsca znajdują się na ulicy Spichrzowej, Kosynierów Gdyńskich i na Wodnej. Dla naszych kontrahentów mamy też przygotowane parasole. Chcemy uhonorować miejsca, gdzie nasze gatunki sprzedają się najskuteczniej. Partnerów będziemy wspomagać przez promocje, wspólne akcje czy doposażenie. Chcemy na terenie Gorzowa stworzyć sieć specjalnych lokali - zdradza Z. Czyrka.

W Gorzowie jest trochę zadań do nadrobienia. W jednym ze szczecińskich lokali znajdziemy 13 gatunków piwa z Witnicy. - Udaje im się sprzedać ponad 20 beczek w tygodniu, co jest ewenementem na te czasy. Piwo z Witnicy można wypić też w Krakowie na Rynku Głównym czy w Poznaniu na ulicy Św. Jerzego - wylicza wiceprezes. O piwo z Witnicy wręcz dobija się rejon morski. - Zaopatrujemy pas od Świnoujścia po Kołobrzeg. Dalej mamy sygnały, że ciągle im mało. Nie możemy jednak wszystkiego wywieźć nad morze - dodaje Czyrka.

Ale piwo z Witnicy znane jest nie tylko w Polsce, lecz również na świecie. Słynny Porter eksportowany jest do Niemiec, Austrii, Kanady i Stanów Zjednoczonych. Co miesiąc do Witnicy przyjeżdża tir, który zabiera Portera do USA. Skąd taka popularność ciemnego piwa z Witnicy? - Jeśli piwa ciemne są produkowane pradawnymi standardami, to ich smak jest znakomity. Dzięki temu nasz Porter od lat wygrywa wszelkie organizowane konkursy. Ponadto jest wpisany do księgi najlepszych piw świata. A tam są uwzględnione jedynie dwa polskie piwa - kończy wiceprezes firmy.

Filip Praski

Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x