Kulisy zabójstwa na strzelnicy. 24-latek zapowiadał już wcześniej „masakrę”

20 czerwca 2020, 19:25, ak
fot. gorzowianin.com
To był ekspresowy proces, w którym już po trzech rozprawach zapadł wyrok. Sąd skazał Maksymiliana S., który zastrzelił instruktorkę na strzelnicy na dożywocie. Jak się okazało, 24-latek miał zaburzenia osobowości i jak podkreślali biegli strzelał, bo chciał kogoś zabić. Mężczyzna już wcześniej zapowiadał, że zrobi masakrę i pytał się kobiet na portalu randkowym co myślą o zabójcach.

W czwartek 18 czerwca w Sądzie Okręgowym w Gorzowie zapadł wyrok w sprawie zabójstwa na strzelnicy w Nietoperku koło Międzyrzecza. Sąd skazał 24-letniego Maksymiliana S. na karę dożywocia za zabójstwo instruktorki Katarzyny Ch. i usiłowanie zabójstwa jej męża. Oskarżony tłumaczył się, że był to nieszczęśliwy wypadek i strzelił do kobiety drugi i trzeci raz, ponieważ "wystraszył się". Jednak sąd nie uwierzył w te tłumaczenia i wymierzył 24-latkowi najwyższą możliwą karę.

Po ogłoszeniu wyroku wśród czytelników portalu gorzowianin.com pojawiło się wiele pytań, jaki był motyw zabójstwa i co kierowało młodym mężczyzną. Dlatego też dzisiaj opisujemy kulisy zbrodni do której doszło na strzelnicy.

- W oparciu o zebrany materiał dowodowy ustalono, że Maksymilian przyszedł na strzelnicę aby postrzelać z karabinu i pistoletu. Strzelał leżąc z karabinu i strzelby. Następnie zaczął strzelać na stojąco z pistoletu. Mężczyzna odwrócił się i oddał trzy strzały w kierunku Katarzyny Ch. Kiedy kobieta upadła na ziemię, dostała ostatni strzał w głowę. Następnie mężczyzna pobiegł kierunku Andrzeja, który siedział na kosiarce. Pistolet był wycelowany w głowę i znajdował się około 20 cm od niej. Oskarżony powiedział do Andrzeja "Ciebie też", ale nie strzelił, ponieważ pistolet się zaciął. Wtedy mąż instruktorki zabrał pistolet i go rozładował, a Maksymilian pobiegł w kierunku lasu. Przyczyną zgonu kobiety były rany klatki piersiowej i głowy. Jednak bezpośrednią przyczyną zgonu był strzał w głowę i obrażenia jakie spowodował – mówiła podczas mowy końcowej prokurator Kamila Breś z Prokuratury Rejonowej w Międzyrzeczu

Jak twierdziła pani prokurator, zeznania oskarżonego, który twierdził, że strzały w kierunku kobiety to był nieszczęśliwy wypadek były niewiarygodne i sprzeczne z opiniami biegłych. Według prokuratora była to wyrachowana linia obrony, aby uzyskać jak najniższą karę.

- Maksymilian S. od początku 2019 roku na portalu randkowym pisał o spowodowaniu masakry i pytał się kobiet co sądzą o zabójcach. Jedna z kobiet złożyła zawiadomienie i mężczyzna trafił w kwietniu na obserwację do szpitala psychiatrycznego. Tam przebywał przez cały kwiecień 2019 roku. Natomiast w maju 2019 roku zaczął się interesować bronią – opowiada prokurator Breś.

W szpitalu nie potwierdzono, że mężczyzna jest chory psychicznie, więc został wypuszczony. Przez ostatni rok, już po zabójstwie na strzelnicy był badany przez psychologów i psychiatrów. Ci potwierdzili, że mężczyzna jest poczytalny, nie ma żadnej choroby psychicznej, ale ma zaburzenia osobowości.

- Przeprowadzone badania nie wskazywały na występowanie u oskarżonego psychozy czy choroby psychicznej. Wszystkie badania wskazywały tylko na zaburzenia osobowości. Te zaburzenia spowodowały niedostateczne rozwinięcie uczuciowości. Przede wszystkim empatii, wrażliwości, liczenia się z innymi ludźmi. W jego osobowości jest dużo egocentryzmu i usilnego realizowania własnych potrzeb i nie liczenia się z innymi. Nie jest to choroba psychiczną, tylko nieprawidłowy rozwój osobowości. Te zaburzenia nie ograniczają zdolności do rozumienia sytuacji i kierowania postępowaniem. Jest osobą inteligentną, zna lub może poznać normy prawne i społeczne. Tyle że się z nimi nie liczy i nie bierze ich pod uwagę – tłumaczył Mariusz Król, lekarz psychiatra.

Ponadto śledczy zabezpieczyli telefon Maksymiliana S., w którym znajdowały się sms-y o treści „stanie się coś strasznego”, ponadto odgrażał się, że będzie masakra i kogoś pozabija. Ponadto oskarżony miał mówić, że ma ochotę kogoś zabić. W sms-ach ponadto żalił się, że nikt go nie rozumie i wszyscy mają go gdzieś. - Wszystko wskazuje na to, że oskarżony zaplanował to, że do kogoś strzeli. Pierwszy strzał do Katarzyny Ch. mógł być przypadkowy, ale już nie dwa kolejne – podkreśla psychiatra.

- Wnoszę o uznanie Maksymiliana S. za winnego spowodowania dwóch zbrodni. Z premedytacją porwał się na życie dwóch osób. Zabójstwo miało być jednym z etapów planu spowodowania masakry, który założył sobie oskarżony. Gdyby nie zacięcie się broni i pojawienie się świadka na strzelnicy, miałby dostęp do samochodu wypełnionego bronią i mogłoby dojść do większej masakry. Warto podkreślić, że jego obecność na strzelnicy nie była nigdzie odnotowana. Po nieudanej próbie zabójstwa miał mówić do świadka "zabij mnie". Nie budzi wątpliwości, że odebrał życie Katarzynie Ch. z zimna krwią. Trudno dopatrzyć się jakichkolwiek okoliczności łagodzących – podkreślała w mowie końcowej prokurator Kamila Breś.
W uzasadnieniu wyroku sędzia tłumaczył, że Maksymilian S. naciskał na spust, bo chciał zabić. - Jeżeli chodzi o zabójstwo Katarzyny Ch., to pierwszy strzał był w żuchwę, drugi strzał był w klatkę piersiową i wtedy kobieta upadła. Trzeci strzał w głowę leżącej kobiety to była egzekucja. Działał z zimną krwią, to nie był wypadek. Oskarżony działał z zamiarem bezpośredniego pozbawienia życia. Oskarżony jest osobą wyrachowaną. Brak u niego poczucia winy, skruchy. Chciał po prostu postrzelać do osób żywych. Był osobą poczytalną i wiedział co robi, zabił bez żadnego powodu. Po tych dwóch strzałach, oddał trzeci strzał, aby mieć pewność że Katarzyna nie żyje – tłumaczył uzasadnienie wyroku sędzia Rafał Kraciuk z Sądu Okręgowego w Gorzowie.

Z kolei sędzia Kamil Jarocki podkreślał, że oskarżony był świadom zbrodni zabójstwa. Zachowanie Maksymiliana S. podczas rozprawy potwierdziło, że jest pozbawiony empatii, ma zachowania dysocjalne oraz nie widzi w drugiej osobie człowieka któremu należy się prawo do życia.

- Andrzej Ch. uniknął śmierci tylko z powodu szczęścia. Sąd wymierza karę tylko na podstawie dokonanych czynów. Oskarżony pokazał w tym procesie, że życie ludzkie nie ma dla niego żadnego znaczenia. Nie wyraził żadnej skruchy. Powiedział, że mu przykro, ale nie wyraził żadnych emocji. Podczas pierwszego procesu powiedział do męża zabitej „Życia niej nie zwrócisz. Po co ci to?”. A podczas dzisiejszej rozprawy „Zrobił ze mnie potwora. Co mu to da?”. Oskarżony nie rokuje na przyszłość. Nie było gwarancji, że oskarżony nie zabiłby jeszcze kogoś bez żadnych emocji. Życie stracił człowiek tylko dlatego, że oskarżonemu tak się zachciało. Tylko kara o charakterze eliminacyjnym może przynieść skutek – komentował wyrok sędzia Kamil Jarocki z Sądu Okręgowego w Gorzowie.
Dziennikarzu! Jeżeli wykorzystujesz w swoich doniesieniach informacje, które przeczytałeś na naszym portalu – podaj proszę źródło. Szanuj naszą pracę!

Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x