Zastrzelił instruktorkę na strzelnicy. „To był nieszczęśliwy wypadek”

15 czerwca 2020, 10:04, red
fot. gorzowianin.com
W Sądzie Okręgowym w Gorzowie rozpoczął się proces w sprawie zabójstwa na strzelnicy w Nietoperku. 24-letni Maksymilian S. jest oskarżony o zabójstwo instruktorki oraz usiłowanie zabójstwa jej męża. Mężczyzna podczas rozprawy składał wyjaśnienia i tłumaczył, że był to nieszczęśliwy wypadek. Grozi mu 25 lat więzienia lub dożywocie.

W poniedziałek 15 czerwca w Sądzie Okręgowym w Gorzowie ruszył proces w sprawie zabójstwa na Strzelnicy w Nietoperku do którego doszło w czerwcu ubiegłego roku. Oskarżony Maksymilian S. oddał trzy strzały do instruktorki Katarzyny Ch., kobieta została ranna w głowę i klatkę piersiową. Nie miała szans na przeżycie. 24-latek próbował również zabić męża kobiety, ale pistolet się zaciął. Mężczyzna usłyszał zarzut zabójstwa i usiłowania zabójstwa. Grozi mu 25 lat więzienia lub dożywocie.

Po odczytaniu aktu oskarżenia przez prokuratora, oskarżony Maksymilian S. zaczął składać wyjaśnienia. Według 24-latka był to nieszczęśliwy wypadek. - Przyjechałem na strzelnicę, aby postrzelać sobie dla zabawy. Instruktorka, która zginęła, miała mnie nagrywać jak strzelam, bo ją o to poprosiłem. Stała za mną, spust był do połowy naciśnięty, wtedy odwróciłem się, żeby zapytać czy nagrywa. Wówczas przez przypadek wystrzeliłem. Przestraszony nacisnąłem spust jeszcze dwukrotnie. Stałem około 2-3 metry od pokrzywdzonej, a 5 metrów od tarczy – opowiada oskarżony Maksymilian S.

Maksymilian S. pracował wcześniej w stolarni w Międzyrzeczu. Jednak tuż przed tragicznymi wydarzeniami, był na zwolnieniu lekarskim, miał chory kręgosłup. Jak zeznawał, w tym czasie, będąc w domu grał w gry typu strzelanki i gry strategiczne. 24-latek podkreśla, że nigdy wcześniej nie interesował się strzelaniem. Mężczyzna przyznaje się do nieumyślnego zabójstwa.

- Była adrenalina. Doszło do przypadkowego wystrzelenia. Byłem cztery razy na strzelnicy. Wcześniej strzelałem z karabinu i pistoletu. Feralnego dnia strzelałem z karabinu na materacu, potem poszliśmy z instruktorką po pistolety, które przynieśliśmy na pas strzelecki. Strzelałem do owoców. Po oddaniu strzału do instruktorki chciałem uciec, biegłem z pistoletem z którego strzelałem. Byłem w amoku, niewiele pamiętam – mówi Maksymilian S.

Na sali jest rodzina, natomiast matka zabitej Katarzyny Ch. występuje w charakterze oskarżyciela posiłkowego. Natomiast mąż zabitej kobiety zeznaje jako świadek. Na świadków zostali wezwani również rodzice oskarżonego 24-latka.

- Kosiłem trawę. Poprosiłem żonę, aby zajęła się Maksymilianem S. i przeprowadziła z nim szkolenie. Zrobiła to niechętnie, ponieważ chciała jechać do domu. W pewnym momencie zobaczyłem oskarżonego, który biegnie do mnie z wycelowaną w moją głowę bronią. Było to dla mnie ogromne zaskoczenie. Oskarżony dwukrotnie nacisnął na spust broni. Były to ułamki sekund. Zobaczyłem, że broń jest zablokowana, zamek był lekko cofnięty. Było widać kawałek wystającej z broni łuski. Odruchowo wybiłem ręką broń, a drugą ręką wyszarpnąłem pistolet. Od razu rozładowałem dłoń, a oskarżony zaczął uciekać w kierunku bramy. Rozglądałem się za żoną, ale jej nie widziałem. Około 50 metrów za bramą strzelnicy, już w lesie udało mi się dogonić Maksymiliana S. i go obezwładnić – zeznaje Andrzej Ch., mąż zabitej kobiety.
Dziennikarzu! Jeżeli wykorzystujesz w swoich doniesieniach informacje, które przeczytałeś na naszym portalu – podaj proszę źródło. Szanuj naszą pracę!

Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x