„Mamo nie płacz, będzie dobrze” [film]

15 maja 2020, 11:48, ak
fot. Marcin Kluwak
Tym spotkaniom towarzyszy bardzo wiele emocji. Mowa o spotkaniach podopiecznych Domu Pomocy Społecznej nr 1 ze swoimi bliskimi. Rodziny mogą zobaczyć się jedynie przez szybę oraz porozmawiać przez telefon, ale dla nich to bardzo dużo. Łzy rozpaczy zamieniły więc w łzy szczęścia.

Portal gorzowianin.com informował w czwartek 14 maja o wspaniałej inicjatywie z którą wyszedł Dom Pomocy Społecznej nr 1 w Gorzowie. A chodzi o możliwość spotkania podopiecznych ze swoimi bliskimi przez… szybę. Podczas takich spotkań rodziny są szczęśliwe, nie brakuje łzy radości czy przykładania ręki do szyby.

- Nasi mieszkańcy bardzo cierpieli przez te dwa miesiące, były łzy rozpaczy i nie zawsze pracownicy mogli zastąpić rodzinę. Nasi podopieczni byli przyzwyczajeni do tego, że rodziny ich odwiedzają, więc bardzo cierpieli. A od cierpienia i samotności do depresji to bardzo mały krok, więc dbając o zdrowie i samopoczucie naszych mieszkańców, wpadłam na pomysł, aby mogli się zobaczyć chociaż przez szybę i porozmawiać przez telefon – opowiada Elżbieta Kubicka, główny specjalista w Domu Pomocy Społecznej nr 1 w Gorzowie, pomysłodawczyni kawiarenki pod koroną.

W piątek 15 maja towarzyszyliśmy z kamerą podczas jednego z takich spotkań, kiedy pan Leszek postanowił odwiedzić swoją 93-letnią mamę w Domu Pomocy Społecznej nr 1. Temu spotkaniu towarzyszyło wiele emocji.

- Po dwóch miesiącach kwarantanny jest to bardzo miłe i budujące dla mnie i mojej mamy. Dziękuję kierownictwu bardzo szybko zareagowali, było trudno i cieszymy się, że możemy się zobaczyć. Bardzo często odwiedzałem swoją mamę, wiec trudno było przez te dwa miesiące kiedy się nie widzieliśmy. Kiedy dowiedziałem się, że mogę zobaczyć swoją mamę, serce zaczęło bić szybciej. Moja mama ma 93 lata i też psychicznie cierpi z powodu tej tęsknoty – mówi pan Leszek.

Kiedy kobieta zobaczyła swojego syna, od razu popłynęły łzy. Mama pana Leszka trzymając telefon w dłoni nie mogła opanować swojego wzruszenia, więc była potrzebna pomoc pracownicy DPSu w przytrzymaniu telefonu podczas rozmowy. Kiedy kobieta płakała, jej syn ją pocieszał.

- Mamo nie płacz, nie płacz. Będzie dobrze mamo. Za dwa dni przyjdę znowu. Będzie dobrze teraz, a niedługo całkowicie zdejmą te zakazy i będę przychodził do Ciebie tak jak poprzednio – mówił pan Leszek do telefonu. Na sam koniec przyłożył rękę do szyby, aby chociaż w tej sposób poczuć bliskość ze swoją mamą.

Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x