Praca jakiej szukasz

Gorzów okiem absolwenta

15 września 2019, 20:33, Gal Anonim
fot. gorzowianin.com
Mieszkaniec Gorzowa, który skończył studia w Poznaniu i Szczecinie postanowił podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat naszego miasta. Podkreśla, że Gorzów jest miastem takim w sam raz i każdy znajdzie tutaj coś dla siebie, ale wystarczy chcieć.

Kilka dni temu miałem okazję przeczytać felieton "Problemy Gorzowa okiem studenta" na portalu gorzowianin.com napisany przez studenta, który poruszał temat tego, jak źle jest w naszym mieście. Kiedy przeczytałem cały tekst, zrozumiałem, że nie mogę przejść obojętnie obok tego felietonu i też muszę zabrać głos.

Jestem mieszkańcem Gorzowa, natomiast studiowałem w Szczecinie i w Poznaniu. Po skończeniu studiów wróciłem do Gorzowa i jakiś czas temu znalazłem ciekawą pracę właśnie w naszym mieście - póki co, nie mogę narzekać na swój status zawodowy.

Ze znalezieniem pracy w Gorzowie nie miałem żadnych problemów. Doświadczenie, które nabyłem na studiach, udzielanie się w różnego rodzaju projektach czy wykonywanie podczas studiów pracy za darmo, tak aby wpisać sobie do CV, to wszystko zaowocowało i pracodawca z otwartą ręką przyjął mnie w szeregi firmy. Powoli odkładam sobie pieniądze na zakup kawalerki, ale na to przyjdzie jeszcze czas. Jestem zdania, że wszystko trzeba robić po kolei.

Studiowałem w dwóch miastach, więc mam porównanie Gorzowa zarówno do Szczecina, jak i Poznania. W Szczecinie mieszkało mi się bardzo dobrze. Moim zdaniem jest to taki „większy Gorzów”. Nie za duży, nie za mały, taki w sam raz. Ludzie życzliwi, fajna studencka atmosfera, wiele aktywności w mieście, więc miałem co robić. Koszty życia nie były bardzo wysokie, można nawet stwierdzić, że są porównywalne do Gorzowa. Kiedy chciałem się pobawić miałem szeroki wybór dyskotek, a do tego ogromny wybór dyscyplin i wydarzeń sportowych. Co do imprez miejskich również był wybór – Dni Morza, Tall Ship Races czy nawet Juwenalia. Te trzy lata spędzone w Szczecinie mięły bardzo szybko i zawsze miło wracam do tego miasta.

Jeżeli chodzi o mój kolejny przystanek życiowy, czyli Poznań. To tutaj nie mogę powiedzieć, że było tak kolorowo. Z życia w Poznaniu wspominam do dziś opóźnienia pociągów i problemy komunikacyjne. Wycieczki z dworca wschodniego, przesiadki w Krzyżu i wieczny tłok. W samym Poznaniu było to samo. Codziennie rano przepełnione tramwaje na Os. Sobieskiego, gdzie znajdował się campus studencki. Piekielnie wysokie ceny mieszkań, wszechobecny tłok oraz „wyścig szczurów”.

Aktywności w mieście było bardzo dużo i na to nie można narzekać, lecz sam komfort mieszkania i poruszania się po mieście bardzo dał mi w kość. Nie zgodzę się również z tym, że w Poznaniu nad Wartą panuje taki ład i porządek, jak opisał to kolega student w swoim felietonie. Zdarzały się patologie, które dobrze znamy z naszego miasta. Porozrzucane butelki i „małpki” również się znalazły, więc nie jest tak kolorowo, jak może się wydawać.

W Poznaniu studiują osoby z całej Polski, więc nie da się uniknąć zgrzytów oraz nieporozumień. W tym agresji i tekstów typu „chcesz w ryj?”. Osobiście uważam, że Poznań nie jest nie wiadomo jakim azylem. Fakt, uczelnie są bardzo dobre i warto tam studiować, ale tylko tyle. Osobiście nigdy bym tam nie zamieszkał i strasznie zraziłem się do tego miasta.

Co do naszego Gorzowa, to pasuje określenie „ciasne, ale własne”. Zdaję sobie sprawę, że nie mamy tylu aktywności i atrakcji ile każdy z nas chciałby, aby tutaj było. Duże imprezy miejskie odbywają się tylko dwa razy w roku – w czerwcu oraz na zakończenie wakacji. Wydarzenia sportowe? Mamy żużel, piłkę nożną, piłkę ręczną, koszykówkę czy futbol amerykański. Jest na co pójść, ale wysoki poziom trzymamy tylko w żużlu i koszykówce. Mamy fajny kompleks sportowy na Słowiance, wiele tras rowerowych (a będzie na szczęście jeszcze więcej), skatepark, który teraz walczy o rozbudowę. Są dwa kina, jest teatr, filharmonia, mamy wiele barów i kilka dyskotek.

Kto chce się w Gorzowie pobawić, zawsze znajdzie dla siebie zajęcie. Zawsze można po prostu pójść na bulwar i napić się piwa, a po wszystkim wyrzucić butelkę do śmietnika. Jeśli każdy zacząłby sprzątać po sobie, to po pewnym czasie nawet ta patologia zauważy, że śmiecenie i wszechobecny syf nie jest fajny.

Dlatego też wystarczy ruszyć się z domu, przestać narzekać i zacząć działać. Możliwości jest dużo, wystarczy chcieć, a poza tym zawsze jest tak, że „cudze chwalicie, swojego nie znacie”.

Autor artykułu chce pozostać anonimowy i podpisał się jako Gal Anonim.

Jeżeli chcesz podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat Gorzowa. Tego co się Tobie w mieście podoba, co Ciebie denerwuje lub co przydałoby się zmienić - pisz śmiało na adres kontakt@gorzowianin.com

Podziel się





Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x