Problemy Gorzowa okiem studenta

8 września 2019, 21:46, czytelnik Łukasz
fot. archiwum
Młody mieszkaniec Gorzowa, który na co dzień studiuje w Poznaniu postanowił opisać swoje spostrzeżenia na temat swojego rodzinnego miasta w felietonie. Niestety po wakacjach spędzonych w Gorzowie, stwierdził że przestał to miasto kochać i stał się do niego uprzedzony.

Nie jestem psychologiem, socjologiem czy antropologiem. Jestem studentem, który od dłuższego czasu obserwuje to co dzieję się w Gorzowie, w moim rodzinnym mieście. Na co dzień studiuję w Poznaniu i dlatego też pozwolę porównać sobie Gorzów właśnie do Poznania.

Gorzów to miasto które lubiłem, można powiedzieć, że nawet kochałem. Niestety po moich wakacyjnych obserwacjach stałem się do niego bardzo uprzedzony. Co zaobserwowałem? Można powiedzieć, że nic. Słowo „nic” w kontekście moich obserwacji to według mnie całkiem sporo.

Po zakończeniu roku akademickiego, przyjechałem na wakacje do Gorzowa. Rzadko tutaj bywałem, dlatego sporą część mojego czasu poświęcałem znajomym z którymi spotykałem się, aby porozmawiać czy po prostu wypić piwo. Ze znajomymi piwo najczęściej piliśmy na gorzowskim bulwarze. Jeżeli chodzi o samo miejsce jakim jest bulwar, to jest to miejsce bardzo ładne i funkcjonalne. Można pospacerować, posiedzieć, wypić piwo, a młodsi mogą pobawić się na placu zabaw.

Niestety podczas spotkań ze znajomymi zauważyłem, że wiele osób pijących alkohol na bulwarze zaczynało zachowywać się dosłownie jak małpy, a wtedy już fajnie nie było. Puszczanie głośnej muzyki (koniecznie musi być to rap), wulgaryzmy, szukanie zaczepki na siłę żeby przed kumplem zaszpanować, a do tego rozbijanie butelek, to stało się na bulwarze chlebem powszednim.

W piątkowy wieczór 28 czerwca siedziałem ze znajomymi po drugiej stronie Warty, tam gdzie najczęściej przebywają wędkarze przy Wale Okrężnym. Ciekawe było obserwowanie z drugiej strony Warty tego całego, jak ja to nazywam „animal planet”. Koło budynku LOK wywiązała się bójka. Jakiś chłopak dostał po mordzie, potłukły się butelki, jakieś dziewczyny pokrzyczały i ogólnie było bardzo „gorzowsko”. Takimi zachowaniami jestem po prostu bardzo zażenowany. Nie wspominając już o tym, że po takim imprezach na bulwarze zostaje masa śmieci. Jest tam po prostu syf. Niestety bulwar w okolicach LOKu stał się w godzinach wieczornych i nocnych miejscem bardzo niebezpiecznym.

Kolejną rzeczą jaka mnie frustruje, to brudne i tonące w śmieciach centrum Gorzowa, zresztą nie tylko centrum. Na początku lipca przeglądając facebooka, natrafiłem na artykuł o młodym chłopaku, który w godzinach porannych chodzi po Gorzowie i sprząta miasto. Chłopak chce zrobić coś dobrego dla tego miasta. Chwała mu za to. Sprząta syf po ludziach którzy nie potrafią sami tego zrobić. Oprócz tego sprzątania, nakleja kartki z ekologicznymi przesłaniami. Wielki szacunek za to co robi. Pomimo wszystko, w tego typu działaniach dostrzegam pewnego rodzaju tragedię.

Miasto jest już tak brudne, że zwykli mieszkańcy dostrzegają problem i podejmują się sprzątania tego syfu po ludziach, którzy mają gdzieś i porządek w Gorzowie. Warto też zadać pytanie, gdzie są władze miasta? Dlaczego zwykli obywatele muszą sprzątać? Spacerując po centrum Gorzowa cały czas napotykam jakieś miejsca, w których są pozostawione puszki po piwie czy też puste butelki po tzw. małpkach. Śmieci te są pochowane w bardzo ciekawych miejscach.

W Poznaniu w ciepłe, letnie popołudnia czy też wieczory studenci jak i ludzie spoza studenckiego grona spędzają czas wolny nad błoniach nad Wartą. Tam właśnie siedzi się ze znajomymi, pije piwo, rozpala grilla i po prostu rozmawia się ze znajomymi. Oczywiście do picia alkoholu są specjalnie wyznaczone strefy. Przy wyjściach błoni stoją śmietniki. Każdy kto wychodzi, wyrzuca wyrzuca śmieci pojemników. Nigdy nie spotkałem się z tym, że gdzieś nad Wartą w Poznaniu leżały na ziemi jakieś butelki czy śmieci. Ludzie po prostu po sobie sprzątają, w Gorzowie jak widać panują inne tradycje.

Martwi mnie mentalność ludzi mieszkających w Gorzowie. Nie wrzucam oczywiście wszystkich gorzowian do jednego worka, ale ludzi którzy są chamscy, prostaccy i agresywni jest moim zdaniem całkiem sporo. Takich można spotkać wszędzie. Ponadto nie było dnia, kiedy siedziałem na bulwarze i ktoś nie spytał mnie o papierosa czy o jakieś drobne. Widać, że ludzi którzy stracili sens życie w Gorzowie jest całkiem sporo.

Jeżeli chcesz podzielić się swoimi spostrzeżeniami na temat Gorzowa. Tego co się Tobie w mieście podoba, co Ciebie denerwuje lub co przydałoby się zmienić - pisz śmiało na adres kontakt@gorzowianin.com

Podziel się


Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x