Protestowali w obronie krów

9 maja 2019, 12:29, red
fot. Dorota Wleklik/RMF MAXXX
W czwartek przed Lubuskim Urzędem Wojewódzkim w Gorzowie odbył się pokojowy protest pod hasłem "Ratujmy krowy znad Warty". W proteście brało udział… 6 osób.

- Pomóżmy walczącym o te krowy fundacjom i Polskiemu Towarzystwu Etycznemu przekonać wojewodę lubuskiego, by wstrzymał wykonanie decyzji o zabiciu stada, a pieniądze pozyskane na ten cel przeznaczył na przebadanie krów i pomoc w przetransportowaniu ich do bezpiecznych miejsc organizowanych przez fundacje – mówili organizatorzy protestu.

Osoby walczące o to, aby nie zabijać stada krów, podkreślali, że nie wolno skazywać bezbronnych i niewinnych zwierząt na rzeź, jako rozwiązanie problemu powstałego przez ludzkie zaniedbania. Protestujący domagali się od wojewody lubuskiego wstrzymania realizacji decyzji o zabiciu tych zwierząt oraz podjęcia współpracy z fundacjami gotowymi znaleźć dla tych zwierząt nowe miejsce pobytu.

Przypomnijmy, wojewoda lubuski Władysław Dajczak wystąpił do ministerstwa rolnictwa z prośbą o pieniądze na likwidację stada i na ten cel 350 tys. zł. Jak wynika z wyjaśnień powiatowego lekarza weterynarii, krowy trzeba zabić, ponieważ nie wiadomo, jaki jest ich stan zdrowia. Od lat nie miały wykonywanych niezbędnych badań i były poza opieką weterynaryjną.

Właściciel stada 170 krów prosi o ostatnią szansę i o uratowanie zwierząt. Podkreśla, że krowy to są całe jego życie i nie wie co zrobi, kiedy tych krów zabraknie. W walkę o uratowanie zwierząt włączyły się również fundacje związane z obroną praw zwierząt takie jak OTOZ Animals Gorzów, Arka dla zwierząt, Viva oraz Otwarte Klatki.

- Sytuacja jest taka, że jest decyzja prawomocna sądu, że te stado trzeba zlikwidować. To stado krów rozmnażało się w sposób niekontrolowany i zagraża ono innym hodowcom. Spotkałem się z paniami protestującymi, które przekazały mi informację o tym, że dwie organizacje zadeklarowały chęć przyjęcia całego stada. Jest to sytuacja, która może mieć miejsce. Jednak jest tutaj potrzebna decyzja głównego lekarza weterynarii i takie rozmowy w głównym inspektoracie trwają. Swoje spostrzeżenia i opinie osób protestujących przekażę. Jako wojewoda nie mam możliwości podjęcia działań jeżeli chodzi o ratowanie stada. Co się stanie dalej, zobaczymy, bo decyzje będą należały już wyłącznie do głównego lekarza weterynarii – tłumaczy Władysław Dajczak, wojewoda lubuski.

Podziel się





Komentarze


Zobacz także

Imprezy


Pozostałe wiadomości


x